Problem wysokościowy

Okienko na świat
Ludwiczek CzesławPiłka nożna jest sportem nadzwyczaj popularnym, uprawianym we wszystkich niemal zakątkach świata, w dodatku w warunkach ogromnie zróżnicowanych, bywa, że wręcz ekstremalnych pod względem klimatycznym. W Afryce np. mecze toczą się nierzadko przy czterdziestostopniowym upale, a w części krajów amerykańskich na niebotycznych, bo dochodzących do 4 tysięcy metrów nad poziomem morza wysokościach. Na tak wywindowanych platformach nawet doświadczonemu wspinaczowi trudno się oddycha, a cóż dopiero mówić o zawodnikach zmuszonych do biegania przez półtorej godziny za skórzanym balonem? Dlatego też ten wysokościowy problem stał się ostatnio przedmiotem dyskusji i kontrowersji, mimo iż tak naprawdę dotyczy tylko czterech krajów – Boliwii, Ekwadoru, Kolumbii i Peru, przez których terytorium przebiega pasmo gór andyjskich.
Prawdę pisząc, już w 1997 roku FIFA utworzyła komisję mającą się zająć tą problematyką, bo jej zdaniem gra na tak dużych wysokościach stwarza zaburzenia zdrowotne zawodnikom przyjezdnym, urodzonym, wychowanym i żyjącym na nizinach. Sytuacja ta faworyzuje natomiast zawodników miejscowych zaadaptowanych do panującego na tych wysokościach rozrzedzonego powietrza. Wyniki spotkań rozgrywanych w takich warunkach nie mogą więc być obiektywne. Jednakże w wyniku zbiorowego sprzeciwu państw posiadających na swoich terytoriach wysokie góry, a w nich boiska piłkarskie, sprawa upadła. W ubiegłym roku znalazła się ponownie na porządku dziennym, a wywołały je zdarzenia, jakie miały miejsce podczas meczu Copa Libertadores pomiędzy boliwijską drużyną Potosi i brazylijską Flamengo. Mecz ten odbywał się na wysokości 3976 metrów, bo tam właśnie leży Potosi. Wielu zawodników z Rio de Janeiro mdlało i musiało korzystać z pomocy lekarskiej i masek tlenowych pomocnych w oddychaniu.
Po tym zdarzeniu FIFA na serio podeszła do problemu, a w rezultacie podjęła w czerwcu decyzję, że mecze eliminacyjne mistrzostw świata nie mogą być rozgrywane na wyskości wyższej niż 2500 metrów nad poziomem morza. Znalazło to uznanie wielu osobistości piłkarskich w Ameryce Południowej, w tym samego Pele, który stwierdził, że gra na szczytach gór szkodzi Brazylijczykom. Podobną opinię wyraził reprezentant Urugwaju Mario Igancio Rugueiro, stwierdzając, że zawodnicy z nizin nie wytrzymują fizycznie trudu meczów na dużych wysokościach.
Decyzja ta wywołała wszakże oburzenie w niektórych krajach andyjskich, a szczególnie w Boliwii, której stolica La Paz leży na wysokości 3600 metrów. Oznaczałoby to bowiem, że reprezentacja tego kraju nie może grać w swojej stolicy. Z pomocą Boliwii przyszedł Diego Armando Maradona, krytykując FIFA i szczególnie mocno jej prezydenta Josepha Blattera. - Myślę, że to głupia decyzja – mówił – bo jak można zabronić krajowi rozgrywania meczów w jego stolicy. Wygląda to tak, jakby Blatter zmierzał do eliminacji futbolu w Boliwii. A w ogóle według Maradony Blatter jest hipokrytą, ponieważ w 2000 roku odwiedził La Paz, co zostało upamiętnione okolicznościową tablicą na zewnątrz stadionu Hernando Siles. Można tam przeczytać słowa prezydenta stwierdzającego, że nie boi się wysokości, ponieważ sam urodził się w górach.
W sprawę zaangażował się mocno prezydent Boliwii Evo Morales i to tak dalece, że sam uczestniczy w towarzyskich meczach w La Paz. Co więcej, aktywnie włączył się do walki o zniesienie zakazu wydanego przez FIFA. W tym celu wybrał się nawet z wizytą do siedziby światowej centrali piłkarskiej w Szwajcarii, na spotkanie z Blatterem. Na oficjalnej stronie internetowej FIFA znajduje się wprawdzie informacja o tym spotkaniu, ale można odnieść wrażenie, że była to wizyta towarzyska, bo ani jednym słowem nie określono jej celu. We współczesnym świecie nic się jednak nie da ukryć, więc tu i ówdzie pojawiły się informacje, że Morales interweniował w sprawie zniesienia owej niekorzystnej dla krajów andyjskich decyzji. Władze FIFA, spodziewając się takiej interwencji, dzień wcześniej zmodyfikowały swoje rozporządzenie, dopuszczając możliwość prowadzenia meczów w miejscowościach leżących do wysokości 3000 metrów. To wszakże nie zadawala Boliwijczyków, bowiem ich stolica znajduje się jeszcze o 600 metrów wyżej.
Co zatem z tym fantem zrobić? Joseph Blatter już po spotkaniu z prezydentem Moralesem oświadczył publicznie, że FIFA być może jeszcze raz podejmie problematykę wysokości w futbolu, ale pominął na razie wszelkie szczegóły. Wypowiedź ta wskazuje jednak, że wizyta boliwijskiego prezydenta była owocna i że być może doprowadzi do tego, że reprezentacja piłkarska jego kraju będzie mogła rozgrywać mecze w La Paz.
Tygodnik Kibica nr 30 • dodano 25-07-2007r. przez admin