Kłopot z biletami

Okienko na świat
Ludwiczek CzesławWszyscy sympatycy piłki nożnej wiedzą już doskonale, że Polsce przyznano 21 tys. kart wstępu na mecze grupowe Euro 2008, w których reprezentacja Polski zmierzy się z Austrią, Niemcami i Chorwacją w Wiedniu i Klagenfurcie. Stanowi to mniej więcej 19. proc miejsc znajdujących się na owych stadionach. Polska nie jest pod tym względem wyjątkiem, bo taką samą mniej więcej pulę otrzymały wszystkie kraje, których reprezentacje zakwalifikowały się do finałów tegorocznych mistrzostw Europy. Federacje narodowe rozprowadzają te bilety poprzez własne sieci sprzedaży, przeważnie internetowe, przy czym zakłada się, że
To oczywiście bardzo skromna ilość, ale nie ostateczna. Trzeba bowiem wiedzieć, że już w marcu i kwietniu ubiegłego roku 30 procent wszystkich biletów przeznaczonych na Euro 2008 sprzedana została w Europie poprzez adres internetowy euro2008.com. Zapotrzebowanie było ogromne, ośmiokrotnie większe niż liczba biletów skierowanych do sprzedaży, bowiem odnotowano aż 8,7 miliona zgłoszeń. Z tej puli polskim kibicom dostało się w wyniku losowania 3300 biletów i to niekoniecznie na mecze reprezentacji Polski. Ci, którzy nie mieli szczęścia w losowaniu, umieszczeni zostali na rezerwowej liście oczekujących, co jest o tyle istotne, że mogą się im trafić karty wstępu, jeżeli niektórzy spośród wylosowanych nie dokonają wpłaty w terminie. W ten sposób już 20 tys. osób z listy oczekujących nabyło bilety, choć nie wiadomo, ilu jest wśród nich Polaków.
Ta skromna ilość wejściówek skierowana do publicznej sprzedaży wywołuje niezadowolenie, a nawet protesty kibiców w wielu krajach europejskich, bo wszędzie zauważa się wielkie zapotrzebowanie na bilety, przy minimalnej ich podaży. W najlepszej, co nie oznacza, że w dobrej sytuacji są kibice austriaccy, bowiem ich reprezentacja rozegra wszystkie mecze grupowe na Stadionie Ernst-Happel, największym (55.000 miejsc) w tegorocznym Euro. Austriacy zgłosili zapotrzebowanie na 645.719 biletów, tymczasem otrzymają tylko po 7 tys. kart wstępu na każdy mecz grupowy, a ponadto po 6 tys. biletów na ćwierćfinał i półfinał oraz 10 tys. na finał i to niezależnie od tego, czy ich drużyna dotrze do tej fazy turnieju. W Szwajcarii zgłoszono zapotrzebowanie na 765.000, ale tamtejsi kibice otrzymają mniej biletów niż Austriacy, bowiem ich największy stadion, w Bazylei, liczy tylko 42 tys. miejsc.
Najostrzej przeciwko skromnej puli biletów protestują fani futbolu we Francji, którzy urządzili nawet demonstrację przed siedzibą Francuskiej Federacji Piłkarskiej na Bulwarze Grenelle w Paryżu. I trudno się im dziwić, ponieważ do internetowej sprzedaży skierowano tylko po 500 biletów na każdy grupowy mecz „Niebieskich”. Gdzie się podziało 5500 biletów, bo przecież kibice wiedzą, że na każdy mecz w Zurichu i Bernie przypada po 6000 biletów? Kierownictwo futbolu francuskiego wyjaśnia, że pierwszeństwo w nabyciu biletów mają firmy sponsorujące reprezentację, struktury ligowe, rodziny piłkarzy oraz oczywiście ludzie związani z federacją. W Rumunii z kolei spośród 6000 biletów na każdy mecz tamtejszej reprezentacji, 30 proc. otrzyma tzw. rodzina futbolowa, a więc wszyscy ludzie związani z federacją i systemem rozgrywkowym, 15 proc. sponsorzy reprezentacji i aż 55 proc. szeroka publiczność.
Najlepsze proporcje obserwuje się w Niemczech. Wprawdzie i tam narzeka się na zbyt niską liczbę biletów w stosunku do zapotrzebowania, ale te, które federacja (DFB) otrzymała, podzielone zostały w miarę sprawiedliwie. Spośród nieco ponad 21 tys. kart wstępu 2/3, a dokładnie 14.315 wejściówek skierowanych zostało do publicznej sprzedaży. W dodatku losowanie już się odbyło - w ubiegłym tygodniu.
Poza Austrią i Szwajcarią niezbyt jasna jest sprawa biletów wstępu na część pucharową Euro. Wiadomo tylko, że można zgłaszać zapotrzebowanie na te bilety, a jeśli się je wylosuje, należy za nie z góry zapłacić, niezależnie od tego, czy interesująca nas reprezentacja będzie grać w ćwierćfinale i wyżej, czy też nie. Sytuacja jest o tyle trudna, że są to bilety bardzo drogie. Na ćwierćfinały ceny biletów kategorii 2. wynoszą 110 euro, kat. 1. -180 euro, na półfinały: kat. 3. - 80 euro i kat. 2. - 180 euro, na finał kat. 3. - 160 euro i kat. 2. - 335 euro. O biletach kategorii 1. na połfinały i finał w ogóle się nie wspomina, bo są one wybitnie drogie i dostępne jedynie dla wybranych.
Z tego wszystkiego wynika, że najlepiej oglądać mistrzostwa w telewizji.
Czesław Ludwiczek
Tygodnik Kibica nr 10 • dodano 05-03-2008r. przez darek