strona głównao tygodnikuredakcjaprenumeratakontaktforum

Tym okrągłym do siatki...

Krótkie krycie

Mikus Dariusz Jan
Po dwóch dniach ostatniej kolejki ligowej z niesmakiem patrzę się w stronę telewizora. Nie bardzo wiem o co w piątek grali piłkarze Lecha Poznań a następnego dnia Widzewa - ale z pewnością grali przeciwko stacji telewizyjnej Canal+. Problem nie tkwi wcale w miernych zdobyczach bramkowych lecz w kompletnym braku umiejętności stwarzania sobie okazji do strzelenia bramek. Jak kibice w Poznaniu mogą być zadowoleni skoro pierwszy strzał Lecha na bramkę Zagłębia Lubin padł dopiero po godzinie (!!) gry...? W przypadku meczu na Bułgarskiej indolencja strzałowa była niemal tak wielka jak indolencja intelektualna osób komentujących zmagania na boisku. Ludzie przy mikrofonie zatracili już chyba do końca poczucie realizmu karmiąc nas komplementami o doskonałym poziomie spotkania, wspaniałej realizacji założeń taktycznych i wprost idealnym ustawieniu drużyn. Pytam: Skoro tak, to dlaczego ”Franz” Smuda po raz kolejny dał się poznać jako trener bardzo „głośno komentujący” poczynania swoich podopiecznych? Nie interesują mnie teoretyczne rozważania - a właściwie towarzyskie pogawędki na antenie - w sytuacji gdy przekaz telewizyjny nie może wzbudzić zainteresowania ogółu oglądających. Solą futbolu są gole, a tych nie da się zdobywać bez tworzenia okazji bramkowych. Widzewowi w meczu z Wisłą można to jeszcze wybaczyć ale aspirującemu do gry w europejskich pucharach Lechowi - w żadnym wypadku!! Bezpłciowe przekopywanie futbolówki od nogi do nogi - nawet gdy są to doskonale taktycznie ustawione nogi z tej samej drużyny - nie wzbudzają mojego podniecenia. Nie wymagam też od trenerów aby pastwili się nad opinią publiczna opowiadaniem o kolejnych mutacjach „4-5-1” czy osławionego „diamentu”. Zresztą niewiele osób sprzed telewizorów rzeczywiście ma o tym pojęcie. Futbol to prosta gra - a żeby odnieść w niej proste zwycięstwo wystarczy trafić do bramki rywala. O jeden raz więcej niż przeciwnik uczyni to wobec nas... I właśnie tego powinni uczyć futbolistów trenerzy a ci ostatni realizować na boisku. Dorabianie to tej prostej gry medialnej ideologii jest tylko przykrywką w sytuacjach gdy sama gra nie jest wystarczająco interesująca , czytaj: atrakcyjna dla widzów. Nie ma to jak tania podróba w eleganckim opakowaniu firmowym... Przyznam, że zdołam zdzierżyć nawet oglądanie spotkań bezbramkowych byleby okraszonych odpowiednią ilością strzałów i sytuacji podbramkowych. Dlatego też uprzejmie dopraszam się futbolistów Lechu ( i paru innych klubów polskiej ekstraklasy też!) aby już nigdy więcej nie wystawiali na próbę mojej miłości do futbolu oraz egocentrycznie rozumianego poczucia piękna gry. Niech im ktoś w szatni powie, że to całe granie wcale nie jest skomplikowane. Wystarczy tym okrągłym trafić w to prostokątne z siatką... Dariusz Jan Mikus
Tygodnik Kibica nr 10 • dodano 05-03-2008r. przez darek
© 2007 Tygodnik Kibica Wszystkie prawa zastrzeżone.
Liczba odwiedzin:915317