Teoria i praktyka

Krótkie krycie
Mikus Dariusz JanW sobotę internauci mogli sobie poczytać fragmenty wypowiedzi szefa FIFA Seppa Blatera, który jednoznacznie odniósł się do problemu brutalnej gry i konsekwencji z tego tytułu. Wniosek był jeden - trzeba karać ostro, a nawet drastycznie ostro.
- Jeśli ktoś dopuszcza się takich zagrań celowo i z premedytacją, to powinien zostać wykluczony z piłkarskiego środowiska. Popieram wprowadzenie zasady „zero tolerancji” w takich przypadkach - podkreślił prezydent FIFA, który dodał, że egzekucją tej zasady powinni się zająć już sędziowie.
- Trenerzy, działacze, piłkarze dążą dziś do zwycięstw za każdą cenę. Stąd zapewne nieraz zachęcają piłkarzy do ostrej gry, bez szacunku dla rywala. I tutaj jest pole do popisu dla sędziów. Oni powinni dbać także o zdrowie piłkarzy, a nie zastanawiać, ile wytrzymam bez sięgnięcia po żółtą czy czerwoną kartkę. Dopuszczenie do brutalnej walki jest czasem winą sędziów. To oni muszą odpowiednio szybko temperować rozgrzane głowy zawodników.
Blatter wywołał wilka z lasu - ciekawe, czy obejrzał sobie popis arbitra w meczu (pardon: polowaniu na kości) między Kolporterem a Ruchem.
W meczu, gdzie „widowisko” zaczęło się od znoszenia z boiska nieprzytomnego zawodnika, po kilkunastu(!!) brutalnych faulach - z których kilka mogło aspirować nawet do czerwonej kartki - pierwszy żółty kartonik został pokazany w 43. minucie za... pyskówki po podyktowaniu karnego!!
Nie jestem zwolennikiem widowiska w stylu pensji dla dobrze wychowanych panienek - ale gra ostra a gra faul to dwa zupełnie rożne pojęcia.
Tu nieodparcie przychodzi mi na myśl słowo „profesjonalizm”.
To oznacza „nie tylko” chęć zarabiania forsy za wszelką cenę, ale nade wszystko profesjonalne podejście do gry, czyli szacunek dla kości rywala i ...własnych. Tak, własnych, bowiem zgodnie z niepisaną regułą zachowań na boisku zbyt ostra gra przeciwnika musi być stopowana brutalnymi zagraniami, w myśl zasady „niech wiedzą, że my też umiemy faulować”. Do czego to finalnie prowadzi, tłumaczyć nie muszę...
To chyba złośliwość losu, że dokładnie tego dnia, gdy szef światowej federacji wypowiedział powyższe słowa, na naszych boiskach obserwujemy pokaz zaprzeczający idei odpowiedzialnego traktowania się nawzajem zawodników i ostrego wkraczania przez arbitrów w sytuacjach zagrażających kontuzjami na skutek nadmiernej ostrości w grze.
Coraz bardziej brakuje mi w piłce kary pośredniej pomiędzy żółtą a czerwoną kartką. Dla wielu graczy (i co gorsze, trenerów) łapanie uciekającego rywala czy jego koszenie równo z trawą jest tylko obowiązkowym, stałym elementem gry. Nie zrobisz tak, to trener obrzuci cię z błotem w szatni, a koledzy będą mieli pretensje.
Czas to zmienić - choćby przez ostre karanie. Ze wiele sytuacji jest wątpliwych - to niech władze piłkarskie nie boją się wprowadzić stosowanego w innych sportach monitoringu i oglądania przez sędziów powtórek akcji.
Że zakłóci to rytm gry? A co - znoszenie z murawy nieprzytomnych czy niezdolnych do chodzenia nie zakłóca...?
Dariusz Jan Mikus
Tygodnik Kibica nr 11 • dodano 11-03-2008r. przez darek