Cruyff o Barcelonie

Okienko na świat
Ludwiczek CzesławNiedawno, ściślej rzecz biorąc w przezeszłą niedzielę, w Catalone TV wystąpił Johan Cruyff, który w ciągu czterdziestu minut dzielił się swoimi spostrzeżeniami na temat Barcelony i jej największych gwiazd. Ów występ nie był przypadkowy, bowiem wynikał z jego obecnych, chociaż luźnych związków z tym klubem. Prawdę pisząc, jest on osobistym doradcą prezydenta Joana Laporty. Wprawdzie obaj panowie spotykają się tylko dwa lub trzy razy w sezonie, ale zawsze rady Cruyffa są cenne, a w każdym razie zasługujące na uwagę. Dlaczego?
Otóż dlatego, że Johan Cruyff był niegdyś świetnym piłkarzem, doskonałym technicznie i nieprawdopodobnie szybkim. W ogóle sztuka piłkarska jaką prezentował była wprost wymarzona. Na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych piłka przechodziła znamienną ewolucję, stając się futbolem totalnym, a on był najlepszym jego reprezentantem. Trzykrotnie, w latach 1971, 73 i 74 zdobył z Ajaxem PEMK i trzykrotnie w tych samych latach uzyskał Złotą Piłkę „France Football”, zapisując przy okazji wiele innych tytułów. O Barcelonie ma prawo mówić, bo i w niej spędził kawał swojego życia. Poczynając od 1973 r grał w tym klubie pięć sezonów, a poczynając od 1988 r przez osiem sezonów był jego trenrem. Ten drugi okres zwłaszcza obfitował w sukcesy, bowiem pod jego kierownictwem Barca zdobyła PEMK (1992) i cztery razy mistrzostwo Hiszpanii.
Otóż odnosząc się do kłopotów Barcelony, Holender ustosunkował się do sugestii hiszpańskiej prasy w sprawie ewentualnego zaangażowania na stanowisko trenerskie Jose Mourinho. Podkreślił przede wszystkim, że żaden z członków sztabu kierowniczego Barcy nie pytał go o jego zdanie na ten temat, ale on nie stawia na byłego menadżera Chelsea. Jeżeli Frank Rijkaard nie zostałby zaakceptowany na kolejny, szósty już sezon, to on radziłby zaangażowanie na jego miejsce Marko Van Bastena, który w czerwcu rozstaje się z reprezentacją Holandii. Van Basten to jego zdaniem świetny gracz występujący niegdyś w wielkich klubach, więc do Barcelony mógłby wnieść swoje bogate doświadczenie. Były gwiazdor tego klubu mówił to akurat na dwa lub trzy dni przed ogłoszeniem w Holandii komunikatu, że Van Basten wraca w czerwcu do Ajaxu. Ale Cruyff nie byłby znakomitym strategiem, gdyby nie ubezpieczył się na taką ewentualność. Toteż polecając Van Bastena, nie powiedział ani jednego złego słowa o Rijkaardzie, który zresztą zaangażowany został do katalońskiego klubu za jego radą. Wręcz przeciwnie, wyliczył jego zalety i podkreślił, że przwrócił on Barcelonie wielkość i godność, a kłopoty, które go teraz dotykają są nieątpliwie przejściowe.
Tak czy owak Cruyff obstaje przy holenderskim szkoleniowcu Barcelony. Skoro tak, to dlaczego sam nie usiądzie na ławce trenerskiej? Takie pytanie padło podczas tej audycji. Holender odpowiedział krótko, że najlepsze czasy ma już za sobą i praca coacha go nie interesuje. Odpowiedź tę zrozumiemy lepiej gdy sobie przypomnimy, że podczas swojego stażu trenerskiego w Barcelonie doznał on cężkiego zawału serca, więc teraz musi dbać o swoje zdrowie, a w każdym razie nie narażać się na stresy jakie wywołuje praca menadżera w tak wielkim klubie.
Sporo uwagi poświęcił Cruyff dwom wielkim gwiazdom Barcelony. Najpierw pozwolił sobie na lekką krytykę Argentyńczyka Leo Messiego. Podobno już wcześniej radził mu, a teraz to potwierdził, aby nie zawsze grał wybitnie indywidualnie według zasady „ja przeciwko wszystkim”, bo w ten sposób ryzykuje, że obrońcy drużyn przeciwnych przyzwyczają sie do jego powtarzalnych akcji i znajdować będą na nie lekarstwo. W ogóle trzeba więcej rozsądku w prowadzeniu tego zawodnika. Nie można robić z młodego człowieka gwiazdy w ciągu dwóch dni, by w kolejnych trzech sprowadzać go na ziemię. Trzeba mu uświadomić co ma robić aby czynił postępy.
Nawiązując do obniżki formy Ronaldinho, Cruyff stwierdził, że to co mu się przydarzyło wynika z błędów popełnionych przez niego i przez jego otoczenie. W ogóle uważa, że zawodnik ten może być lepszy od innych pod warunkiem, że fizycznie przygotowany będzie tak jak oni. W tym celu trzeba pracować solidnie, z ogromnym poświęceniem. Jeżeli Ronaldinho nie podda się takiemu reżimowi, to nikt za niego tego nie uczyni. Ponadto Cruyff radzi gwiazdorowi aby zmienił styl. Największą zaletą Ronaldinho są jego akcje indywidualne z piłką u nogi, ale one pochłąniają dużo sił. Powinien on przejść na krótkie dotknięcia piłki, bo wtedy przeciwnicy pozostawaliby w pewnym oddaleniu od niego. Zyskiwałby więc więcej miejsca, by od czasu do czasu łatwiej przeprowadzić klasyczną akcję indywidualną.
Cruyf zdaje sobie sprawę, że jego rady trudno wcielić w życie. - Za moich czasów była w Barcelonie tylko jedna osoba, która o wszystkim decydowała i byłem to ja. Dziś w problemy klubu i graczy ingeruje wielu ludzi, a to komplikuje sprawy - zakończył Holender.
Czesław Ludwiczek
Tygodnik Kibica nr 11 • dodano 11-03-2008r. przez darek