Kup pan ligę!

Krótkie krycie
Mikus Dariusz JanW cieniu dyskusji o korupcji w polskim futbolu pojawił się nagle wątek sprzedawania licencji na grę w lidze. Wniosek jest prosty – po cholerę kraść (czytaj: uprawiać zagrożoną karą korupcję na ligowe punkty), skoro w świetle reflektorów można będzie legalnie kupić sobie awans!! Prawda, że uroczo....
No bo tak po prawdzie, to po co brać przykład z Wita Ż. czy „Fryzjera” – albo po co narażać się na wstyd jak Dariusz W....? Czyż nie lepiej kupić sobie upragniony awans przy okazji żonglowania licencjami na grę w ekstraklasie?
Patent jest prosty. Oto prezes Groclinu ogłosił wszem i wobec, że przenosi swoje gospodarstwo do Wrocławia, gdzie zasieje piłkarski sukces pod barwami Śląska i leżąc nad brzegami Odry, będzie czekał na mistrzowskie sianokosy. Sensacji specjalnych i obaw o przekręty to raczej nie budzi, jako że wrocławianie mają się w II lidze całkiem nieźle i wszystko wskazuje, iż – pomimo serii kilku dziwnych przegranych - bez problemów awansują do pozbawionej wielu drużyn Orange Ekstraklasy. Diabeł tkwi w podtekstach, a raczej możliwościch prawnych.
Przyznam, że gdy tylko usłyszałem o organizacyjnej wolcie prezesa Zbigniewa Drzymały, to zaraz zrodziło się u mnie ciekawe podejrzenie, którym podzieliłem się z jednym z członków zarządu PZPN.
I choć spotkanie miało miejsce na lotnisku we Wrocławiu, to spowodowało mój pełny odlot w niebyt sensu sportowej rywalizacji.
Okazało się bowiem, że gdy Grodzisk połączy się z Wrocławiem – wykorzystując licencję Groclinu na grę w ekstraklasie, to w przypadku bardzo prawdopodobnego awansu Śląska Wrocław możliwe będzie odsprzedanie jego ligowej licencji!!
Już widzę, jak w kolejce ustawiają się działacze z Sosnowca, Lubina, Łodzi, a zapewne kilku jeszcze miejscowości dotkniętych degradacjami – że też o zainteresowanych bez takiej sankcji nie wspomnę – i licytują w milionach złotych umiejętności futbolowe swoich drużyn. Kto wygrywa? Najbogatszy!!!
Nic to, że kradł, oszukiwał, dawał łapówki – ważne, że ma szmal, wobec czego przewiny zostaną mu „wybaczone”. Przyznam, że opowiadałem o tym owemu działaczowi PZPN jako o swoistym kuriozum, lecz odpowiedź, jaką usłyszałem, była jak najbardziej rzeczowa, wyważona i utrzymana w poważnym tonie:
- Tak. Mogą tak zrobić.
No to się sprawa rypła. Toteż zwracam się do pana Krauzego czy też innego doskonale sytuowanego finansowo biznesmena, aby kupił mi na urodziny licencję klubu pierwszoligowego. Urodziłem się pod koniec czerwca – czyli akurat po sezonie – czyli wydatek będzie stosunkowo niewielki. Ja tę licencję wykorzystam, przejmując aktywa jakiejś B-klasy w Świętokrzyskiem i nie zdziwcie się, narody, gdy na inaugurację sezonu ligowego wybiegnie jedenastka amatorów z drużyny o nazwie Peron Włoszczowa czy Świeca Wołomin.
Po co grać, narażać się na kontuzje, wodzić na pokuszenie sędziów – lepiej zbijać szmal i kupić sobie awans legalnie.
W majestacie prawa, ale czy fair play...?
Dariusz Jan Mikus
Tygodnik Kibica nr 14 • dodano 01-04-2008r. przez darek