strona głównao tygodnikuredakcjaprenumeratakontaktforum

Derbowe przekleństwo

Dziury w całym

Filipiak Wojciech
Mecz derbowy, spotkanie dwóch najsilniejszych drużyn z danego miasta albo regionu, już dawno przestał być piłkarskim świętem, a stał się przekleństwem dla takich kibiców, którym na stadionie chodzi o coś więcej niż o bezmyślny ryk, wulgarne obelgi pod adresem rywala i bijatykę z policją. Ostatnio mieliśmy kolejne dowody degeneracji tego pięknego niegdyś sportowego zjawiska - mecz ŁKS z Widzewem w Łodzi i Wisły z Cracovią w Krakowie. Tu i tam doszło do awantur na stadionach i poza nimi, a atmosfera na widowni była w obu przypadkach skandaliczna. Tak się akurat złożyło, że w tym sezonie nie widziałem w Łodzi ani derbów jesiennych, ani tych niedawnych wiosennych. Kiedyś nie wyobrażałem sobie życia bez obecności na takich meczach i inne plany życiowe i zawodowe układałem pod terminarz rozgrywek ekstraklasy. Raz podjechałem nawet pod stadion Widzewa okazyjnie złapaną ciężarówką, bo wcześniej musiałem być poza Łodzią, a autobusu powrotnego akurat nie było. W innym roku - to już była inicjatywa znajomego, do której jednak chętnie się przyłączyłem - przerwaliśmy letni urlop w Zakopanem i w sobotnie popołudnie przyjechaliśmy na kilka godzin do Łodzi, narażając się na gniew żon i stukanie się w głowę innych współwczasowiczów. Teraz zrezygnowałem z obecności na meczu ŁKS - Widzew bez żalu - owszem, wynik bardzo mnie interesował i na SMS-owe meldunki czekałem z niecierpliwością, ale w głębi ducha cieszyłem się, że nie muszę być na stadionie, nie muszę słuchać chamskich ryków i czytać obrzydliwych, rasistowskich napisów na kibicowskich transparentach. W Krakowie jedynym przejawem międzyklubowej rywalizacji kibiców były napisy „Cracovia pany” lub „Wisła pany”, umieszczane na murach po zwycięstwie jednej lub drugiej drużyny. Teraz swojskich panów zastąpił „king”, ale kulawa angielszczyzna nie zmieni faktu, że dzisiaj łatwiej dostać nożem w żebra, niż znaleźć cenzuralny napis na murze. Przepaść między rywalizującymi grupami kibiców stała się bardzo głęboka, a co gorsza, nikt nawet nie próbuje jej zasypywać: ani same kluby, ani organizacje kibicowskie, które na „twardogłowych” bandytów stadionowych nie mają żadnego wpływu, ani policja i służby porządkowe, ani media. Nie widać zresztą żadnego rozsądnego sposobu, a policyjne represje to faktycznie - jak się często okazuje - ciosy zadawane na oślep, odpowiedzialność zbiorowa albo wyżywanie się (kibicowska mentalność nie jest obca tym, pożal się Boże, stróżom porządku) na słabszych i bezbronnych. Właściciele warszawskiej Legii rzucili hasło - oczyścimy stadion! Oczywiście znów narazili się hołocie, bo każdy rozsądny kibic zgodzi się dla dobra sprawy poddać się szczegółowej rewizji przy wejściu albo zapłacić więcej za bilet, dostając za to większy komfort na widowni, na razie przynajmniej psychiczny, bo polskich stadionów w „teatry marzeń” tak szybko nie uda się zamienić. Trzeba życzyć szefom Legii konsekwencji i czekać na naśladowców: w Łodzi, w Trójmieście, na Śląsku - wszędzie tam, gdzie słowo „derby” wywołuje dreszcze niepokoju. Paradoksalnie lekarstwem na poprawę sytuacji nie jest zamykanie stadionów, a coraz szersze ich otwieranie. Przecież na rozgrywanym na Stadionie Śląskim meczu Górnik - Ruch 40-tysięczna frekwencja nie przełożyła się na gwałtowny wzrost wybryków chuligańskich, a wprost przeciwnie. Wyjaśnienie tego zjawiska jest proste: większość na trybunach stanowili ludzie normalni, a nie kibicowskie bojówki. Ograniczanie liczby widzów na derbowych meczach w Łodzi i w Krakowie odcina drogę na stadion tym, co przyszliby tam od święta, właśnie przy takich wyjątkowych okazjach. Może się zdarzyć, że w następnym sezonie derby Łodzi już nie będą rozgrywane, bo ŁKS i Widzew znajdą się w innych ligach. Chyba trochę będę żałował tych emocji (wszak punkty zawsze zostawały w Łodzi), ale z drugiej strony może i warto zapłacić taką cenę za spokój w mieście. Wojciech Filipiak
Tygodnik Kibica nr 18 • dodano 29-04-2008r. przez darek
© 2007 Tygodnik Kibica Wszystkie prawa zastrzeżone.
Liczba odwiedzin:915319