strona głównao tygodnikuredakcjaprenumeratakontaktforum

Selekcjonerska szachownica

Okienko na świat

Ludwiczek Czesław
Uważny obserwator zagranicznej piłki nożnej zauważył z pewnością, że już w tym roku nastąpiły liczne zmiany na stanowiskach selekcjonerów, zarówno w krajach europejskich, jak i na innych kontynentach. Nietrudno też dostrzec, że proces ten wywołany został przez słabsze niż oczekiwano wyniki drużyn narodowych w różnych, co prawda, ale ważnych międzynarodowych imprezach. W Europie dymisjonuje się trenerów, którzy nie potrafili zapewnić prowadzonym przez siebie drużynom awansu do finałów Euro 2008, w Afryce – tych, którzy wraz ze swymi reprezentacjami ponieśli klęskę w mistrzostwach Czarnego Lądu, w Azji – tych, którym powinęła się noga w eliminacjach do mistrzostw świata 2010. Jedna z najbardziej spektakularnych zmian nastąpiła w Anglii, gdzie Steve’a McClarena zastąpił Włoch Fabio Capello. Ponieważ czytelnicy doskonale znają przyczyny i okoliczności tej roszady, zajmijmy się innymi, mniej widowiskowymi. Taka właśnie zdarzyła się w ubiegłym tygodniu na Węgrzech, gdzie dotychczasowy selekcjoner Peter Varhidi został zdymisjonowany, ponieważ nie zdołał wprowadzić reprezentacji do finałów Euro 2008. Na jego miejsce węgierska federacja zaangażowała Holendra Erwina Koemana. Niegdyś był to dobry piłkarz, mistrz Europy 1988, dwukrotny mistrz Holandii, ale czy równie dobry trener? W to należy raczej wątpić. O ile jego starszy brat Ronald ma w tym względzie spore doświadczenie, bo był asystentem Guusa Hiddinka w reprezentacji, a samodzielnie prowadził Ajax, Benficę, PSV i inne kluby, o tyle Erwin Koeman przez jeden rok prowadził Waalwijk, przez półtora roku Feyenord i to wszystko. Czy z takim doświadczeniem potrafi awansować z reprezentacją Węgier do MŚ 2010, zwłaszcza że w grupie ma takich rywali jak Portugalia, Szwecja i Dania? Ano zobaczymy, bo cuda się przecież zdarzają. Wyjątkowo szybko kręci się karuzela selekcjonerska w Bułgarii, bowiem w ciągu jednego roku funkcję tę sprawowało tam aż czterech trenerów. Do 25 kwietnia ub.r. reprezentacją kierował Christo Stoiczkow, ale sam podał się do dymisji, obejmując posadę w jednym z klubów hiszpańskich. Jego miejsce zajął Stanimir Stoiłow, ale wytrwał tylko cztery miesiące, bowiem zarząd federacji postanowił powierzyć drużynę narodową w bardziej doświadczone ręce. Ich właścicielem był Dymitar Penew, który niegdyś odniósł największy sukces w historii futbolu bułgarskiego, osiągając czwarte miejsce w mistrzostwach świata 1994 w Stanach Zjednoczonych. Tym razem jednak jego wiedza i doświadczenie na niewiele się przydały, ponieważ Bułgaria nie zdołała zakwalifikować się do turnieju w Austrii i Szwajcarii. Penew musiał więc pożegnać się z reprezentacją, a na jej czele stanął już w tym roku Plamen Markow. Podpisano z nim kontrakt na dwa lata, ale jeśli wprowadzi Bułgarię do MŚ 2010, to kontrakt zostanie przedłużony. Markow był już raz selekcjonerem, w latach 2001-2004. Spektakularnej zmiany selekcjonera dokonano również w Irlandii. Po dymisji Steve’a Stauntona, który nie zdołał wprowadzić reprezentacji do Euro 2008, ogłoszono jeszcze w lutym, że selekcjonerem tego kraju zostaje Włoch Giovanni Trapattoni. Wszakże swoje obowiązki objął dopiero w czwartek 1 maja. To – jak wiadomo – ogromnie doświadczony szkoleniowiec. Sukcesy zdobywał z Juventusem, Interem Mediolan, Bayernem Monachium, Benficą Lizbona, a ostatnio był trenerem austriackiego Salzburga. Trapattoni ma pracować w Irlandii w otoczeniu dwóch asystentów, świetnych niegdyś piłkarzy grających pod jego kierownictwem. Jednym z nich jest Liam Brady, drugim Włoch, Marco Tardelli. Wszyscy mają dwuletnie kontrakty, czyli do zakończenia eliminacji MŚ 2010. Nowym selekcjonerem Iraku został ostatnio Adnan Hamad. Zastąpił na tym stanowisku Norwega Egila Olsena, któremu nie pomógł nawet fakt, że z reprezentacją tego kraju zdobył w ub.r. mistrzostwo Azji. Wystarczyło, że Irak zremisował z Chinami (1-1) w meczu eliminacyjnym MŚ 2010, by stracić posadę. Jego następca, Hamad, był kiedyś świetnym napastnikiem i wielokrotnym reprezentantem swojego kraju. Praca z reprezentacją także nie jest mu obca, bowiem trzykrotnie już pełnił funkcję selekcjonera. Pierwszy raz w 2000 r., drugi raz w okresie eliminacji do MŚ 2002 i trzeci raz w 2004 r., kiedy to na Igrzyskach Olimpijskich w Atenach doprowadził zespół iracki do czwartego miejsca. Również w Afryce paru selekcjonerów straciło posady. Należy do nich Henryk Kasperczak, który nie był w stanie przebrnąć z prowadzoną przez siebie drużyną narodową Senegalu fazy grupowej turnieju. W podobnej sytuacji znalazł się francuski trener Henri Michel, który prowadził reprezentację Maroka. Bardziej jednak niż porażki z Gwineą i Ghaną zaszkodziły mu jego wypowiedzi na konferencji prasowej o tym, że futbol marokański cierpi na problemy strukturalne. Czesław Ludwiczek
Tygodnik Kibica nr 19 • dodano 06-05-2008r. przez darek
© 2007 Tygodnik Kibica Wszystkie prawa zastrzeżone.
Liczba odwiedzin:915319