Niedocenieni geniusze

Dziury w całym
Filipiak WojciechJak tu wszystkim dogodzić. Chociaż niedzielny zjazd PZPN podjął dokładnie takie decyzje, jakich domagano się co najmniej od roku, różni nawiedzeni komentatorzy mają oczywiście do szefów związku pretensje. Pół biedy, gdy ktoś po prostu twierdzi, że to i tamto mu się nie podoba, bo przedstawia swoją opinię, do której ma prawo. Gorzej, gdy dochodzi do jawnej manipulacji, nieważne, czy wynikającej z ignorancji i bezmyślności, czy polegającej na celowym manipulowaniu faktami. Niedzielne „Wiadomości” TVP 1, najbardziej opiniotwórcze i mające największy zasięg ze wszystkich mediów, z prasą i radiem włącznie, podały bowiem na samym początku programu - jak powiedziano by w gazetach: na czołówce - że PZPN zaprzestanie w 2009 roku karania za korupcję. „Sitwa” - pomyślała zapewne większość niezorientowanych widzów - „znów bronią swoich stołków i swojej d...”. Dopiero później, i to przy znacznie mniej donośnych fanfarach, uzupełniono tę pseudoinformację faktem, że chodzi o przestępstwa popełnione przed 2005 rokiem. Taka i tylko taka jest wymowa tej decyzji. Trzeba kiedyś w końcu narysować tę grubą kreskę, bo upłynęło już tyle czasu, że kara staje się represją samą w sobie, a nie czynnikiem wychowawczym. No i nie da się już odwrócić po tylu latach tego, co wcześniej „zakręcono”. Ci komentatorzy, co relacjonowali zjazd pod z góry przyjętą tezę, nie pofatygowali się powiedzieć, że kary za nowe przestępstwa korupcyjne, popełniane być może już wtedy, gdy wszyscy nad stanem polskiego futbolu ubolewają, mają być znacznie surowsze niż do tej pory. Powszechnie słychać natomiast wyżywanie się na określeniu „korupcja ciągła”, określeniu obcym może ignorantom, ale dobrze znanym prawnikom, bo znajdującym się w kodeksie karnym, który obejmuje przecież całe nasze życie, nie tylko sport. Jest wśród dziennikarzy sporo prawników - przynajmniej oni powinni wiedzieć, co to znaczy. Chyba że uciekli akurat z tego wykładu na jakiś mecz.
Żałosne były skamlania o litość w wykonaniu ludzi reprezentujących Widzew (zwłaszcza) i w mniejszym stopniu Zagłębie. Widzew poniósł w tym sezonie niebywałą klęskę sportową i organizacyjną - wplątany w aferę korupcyjną przegrał też wszystko na boisku, dysponując budżetem wielokrotnie wyższym od większości klubów. Zjazd pokazał, że ta porażka niczego nie nauczyła ludzi tym klubem obecnie kierujących - zamiast pokory i skruchy, prezentowano utopijne i bezczelne pomysły, z których najbardziej żenujący jest plan kupienia sobie miejsca w ekstraklasie poprzez połączenie się ze Zniczem. Witold Skrzydlewski, znany w Łodzi przedsiębiorca pogrzebowy, widzewiak z urodzenia i wychowania, odsunięty przez „nową władzę” od działalności w klubie, skomentował ten pomysł dosadnie: „Będę musiał znów włączyć się w sponsorowanie, bo przecież znicze to moja branża”. Dowcipnie, ale dla tych, co przeżyli z Widzewem trzydzieści parę lat w ekstraklasie, jest to śmiech przez łzy.
Tym, co protestują teraz przeciwko barażom, przypomnieć trzeba, że taki regulamin obowiązuje od kilku sezonów i nic się w nim ostatnio nie zmieniło. Baraże miały być i będą (jeśli nie zajdą niemożliwe teraz do przewidzenia okoliczności), nikt nie musiał ich ani odwoływać, ani przywracać. Z góry wiadomo też - uprzedzając kolejną serię ewentualnych pretensji wobec zjazdu i samego PZPN - co się stanie, jeśli jakiś klub nie dostanie licencji, albo zostanie w najbliższych tygodniach karnie zdegradowany, bo istnieją odpowiednie uchwały zarządu w tych sprawach. Bałagan widzi tylko ten, kto go usilnie szuka. No i wreszcie wcale nie zamieciono pod dywan sprawy Zagłębia Lubin, bo kolejnej, tym razem podjętej już bez prawnych defektów decyzji o degradacji tego klubu spodziewać się można w najbliższym czasie. Jeśli ktoś pyta, co to jest „korupcja ciągła”, niech jedzie na przeszkolenie właśnie do Lubina.
Bardzo aktywny był wokół zjazdu Jan Tomaszewski, a na samych obradach - Zbigniew Boniek. Obaj nie powinni się dziwić, że mało kto chciał ich słuchać, bo geniusze zawsze bywali niedoceniani i nierozumiani. Zwłaszcza jeśli za takich uważają się przede wszystkim oni sami.
Wojciech Filipiak
Tygodnik Kibica nr 20 • dodano 13-05-2008r. przez darek