strona głównao tygodnikuredakcjaprenumeratakontaktforum

Wyrok w zamierzeniu...

Krótkie krycie

Mikus Dariusz Jan
Okolice pól miedzionośnych kojarzyły się do niedawna przeciętnemu kibicowi z mataczeniem, handlem punktami czy ustawianiem meczów. Teraz już wcale nie muszą się kojarzyć, bo wina - na szczeblu piłkarskiej federacji - została udowodniona. Tylko czy kara, jaką wymierzono klubowi z Lubina (?), ma cokolwiek wspólnego ze sprawiedliwym ferowaniem wyroków? W powszechnej powodzi łez nad nieszczęśliwym losem Zagłębia jest więcej pospolitego cwaniactwa i robienia z ludzi głupków niż szczerej rozpaczy. Dlaczego? Dlatego, że klub z Lubina ... nie został wcale ukarany za swoje korupcyjne przewiny!! Bo czy karą można nazwać przywrócenie stanu sprzed popełnienia przestępstwa? Tu nie jest wcale ważne, czy miedziowi kupili jeden, czy osiem meczów, skoro efektem ich dzialania był nieuzasadniony awans do ekstraklasy. A przecież jakiś inny klub musiał na tym ucierpieć - nie tylko ambicjonalnie i moralnie, ale także finansowo, bo poprzez nieuczciwy awans Zagłębie zapewniło sobie spory dopływ gotówki. „Skazanie” ich na powrót do II ligi to kpina z prawa - już przed kilkoma miesiącami porównałem taki stan rzeczy do skazania złodzieja jedynie na... zwrot zagarniętego w drodze przestępstwa mienia. Nie oszukujmy się - nawet po kupieniu jednego punktu - jeśli to skutkowałoby oszukańczym awansem, to szkoda poczyniona naszej piłce jest znacznie większa niż zakup kilku spotkań dla zajęcia miejsca w środku tabeli. Nie może być innej interpretacji, skoro działanie takie daje dostęp do kolosalnej kasy - a przecież liczy się wymiar szkody. Oczywiście te dywagacje mogą mieć sens jedynie w przypadku, gdy ktoś uwierzy w wersję o symbolicznym podkupowaniu meczów w Lubinie - w co ja absolutnie nie wierzę i co obserwowałem na tamtejszym stadionie już od lat. Kupowano tam punkty na hektary, a do urabiania sędziów i obserwatorów byli tam nawet zajmujący się tym „profesjonalnie” specjaliści. Teraz gdy zmieniły się już układy i lista zatrudnionych, jest mi miło słuchać, jak „niesłusznie” wówczas przeze mnie oskarżani głośno mówią o jeszcze większych przekrętach niż pisałem. Ot , taka mała satysfakcja po latach... Innego rodzaju satysfakcję mam wobec finalnej oceny czynu Maćka Iwańskiego z meczu z Cracovią. Lubię tego chłopaka zarówno jako piłkarza, jak i czlowieka. Jest miły, uprzejmy i niegłupi - tym bardziej nie wiem, dlaczego ośmieszył się cyrkiem w incydencie z Cabajem. Gdy po strzeleniu bramki z karnego pobiegł po piłkę, Cabaj zahaczył go ręką pod pachę, a Iwański upadł na murawę, trzymając się za twarz - tak dobrze zasugerował uderzenie, że sędzia pokazał bramkarzowi krakowian czerwoną kartkę. Po obejrzeniu powtórki tej sytuacji Wydział Dyscypliny wymierzył mu karę odsunięcia na jeden mecz i 2 tys. zł grzywny. I to są właśnie jaja!! Iwański zrobił krzywdę Cracovii - bo ta w żaden sposób nie została dowartościowana z powodu niesprawiedliwego przebiegu meczu, a skorzysta na tym jakaś inna drużyna, z którą Iwański karnie nie zagra. A jak PZPN wypowiedział się na temat kartki dla Cabaja - bo gdyby nie sugestia uderzenia w twarz, wcale by nie wyleciał z boiska? Panowie - sądy wymierzają kary w zawieszeniu, a wy - tylko w zamierzeniu... To trochę mało!! Dariusz jan Mikus
Tygodnik Kibica nr 21 • dodano 20-05-2008r. przez darek
© 2007 Tygodnik Kibica Wszystkie prawa zastrzeżone.
Liczba odwiedzin:915319