strona głównao tygodnikuredakcjaprenumeratakontaktforum

Futbol nie może być masowy

Dziury w całym

Filipiak Wojciech
Nie ma chyba piękniejszego widoku dla miłośnika piłki nożnej niż wielki turniej rozgrywany na czterech położonych obok siebie boiskach. Takie wydarzenia możliwe są tylko w rozgrywkach młodzieżowych, ale to właśnie takie obrazki powinno się pokazywać i popularyzować zamiast widoków awantur na trybunach. Przez trzy dni oglądałem podczas minionego weekendu regionalne eliminacje światowego turnieju Nike Premier Cup, trochę na wyrost reklamowane przez organizatorów jako mistrzostwa Europy do lat 15. Na imponujących obiektach coraz bardziej rozwijającej się łódzkiej Szkoły Mistrzostwa Sportowego (do tej pory gimnazjum i liceum, ale od nowego roku akademickiego także szkoła wyższa) grało 20 drużyn klubowych z 19 państw, bo Polska wystawiła dwie ekipy. Świetnie przygotowane place gry, sprawna organizacja, atrakcje dla uczestników - organizatorzy pomyśleli o wszystkim, tylko nie o rozpropagowaniu tego turnieju w mieście. Obiekty SMS leżą niedaleko centrum, ale na Piotrkowskiej nikt o turnieju nie wiedział! Żadnych plakatów, billboardów, zero informacji, jeśli nie liczyć paru gazetowych anonsów dziennikarzy miejscowych gazet, którzy zresztą też pracowali „ze słuchu”, bo na zawodach ich nie spotkałem. Do tego zresztą musimy się już przyzwyczaić - relacje z meczów juniorów nie są wszak medialnie chodliwym towarem. Impreza jest prywatnym przedsięwzięciem koncernu „Nike”, który - owszem - przysłał do Łodzi swoich speców od PR, ale oni pilnowali głównie tego, by odpowiednio wyeksponowane były na stadionie i na strojach uczestników znaczki sponsorującej firmy. Mecze fotografowano i filmowano, ale na potrzeby reklamy marki, a nie w celach informacyjnych czy dokumentacyjnych. Próbowałem dowiedzieć się, czy organizatorzy kontaktowali się z łódzkimi szkołami, by imprezę zareklamować wśród rówieśników grających. Okazało się, że nie, ale nie z niedbalstwa czy też z braku pomysłu: impreza, na którą zaprasza się widzów, jest już imprezą masową, którą obowiązują całkiem inne rygory organizacyjne. Innymi słowy, młodzieżowa impreza masowa nie może być masowa, bo wtedy potrzeba całkiem innych zezwoleń i opinii, nie mówiąc o zapewnieniu odpowiedniej liczby służb porządkowych. To oczywiste, że znacznie zwiększyłyby się w ten sposób koszty, a lawina utrudnień organizacyjnych zasypałaby skromny liczebnie personel sztabu turnieju. Mieliśmy więc przykład propagowania futbolu wśród... samych grających, ich rodziców i opiekunów, a tych już przecież przekonywać nie trzeba. Stracono szansę pokazania „niewinnej” jeszcze młodzieży, jak może wyglądać prawdziwy sport, ten bez afer korupcyjnych, milionowych transferów i komercyjnego zadęcia tych wszystkich „lig mistrzów” i mistrzostw Europy. Nie było lekcji kibicowania, jaką można by pod okiem opiekunów przejść, a truizmem byłoby wspominać przy tej okazji o tolerancji i otwarciu na innych, bo przecież grała cała niemal Europa. Na tym poziomie można przecież porozmawiać z zawodnikami, choćby łamanym angielskim, zaraz po meczu, zaprzyjaźnić się z nimi, dowiedzieć się, jak żyją i porównać ich problemy z naszymi. Ten mecz organizatorzy przegrali, chociaż pewnie sprawozdania wysłane do „centrali” będą entuzjastyczne i może nawet wzrośnie sprzedaż sprzętu z charakterystycznym logo „Nike”. Wojciech Filipiak PS. Jeżeli kogoś interesuje, kto wygrał ten turniej, to informuję, że w finale szwajcarski FC Basel wygrał z FC Honka z Finlandii 2:0. Polskie zespoły słabo: SMS Łódź na 13. miejscu, Agrykola Warszawa - na osiemnastym. Uczestników i ich trenerów ze sportowych postępów rozliczymy jednak dopiero gdzieś za pięć lat.
Tygodnik Kibica nr 21 • dodano 20-05-2008r. przez darek
© 2007 Tygodnik Kibica Wszystkie prawa zastrzeżone.
Liczba odwiedzin:915319