strona głównao tygodnikuredakcjaprenumeratakontaktforum

Koncert życzeń

Krótkie krycie

Mikus Dariusz Jan
Wisła Kraków chce na bramkę Kahna - a w najgorszym wypadku Lehmanna - nasi wspaniali, reprezentacyjni futboliści chcą więcej grać niż siedzieć na ławce w swoich klubach, a naród pragnie kolejnego sukcesu. U progu batalii o europejski championat na dobre ruszył coroczny koncert życzeń. W kraju jako pierwsi zameldowali się do koncertu piłkarze Zagłębia Sosnowiec, Widzewa i Zagłębia Lubin, życząc sobie samym jak najszybszego powrotu do ekstraklasy. Oczywiście, niejako przy okazji, dzielą się z bliźnimi uwagami o wielkiej niesprawiedliwości, jaka ich dotknęła, albowiem winnych i przeznaczonych do degradacji drużyn powinno być o wiele więcej - toteż ich spuszczenie do klasy niżej jest jedynie obrzydliwym aktem zemsty - ze strony tychże przestępczych klik, rzecz jasna. Przyznam, że już nawet nie wchodzę w dyskusje z tej miary dyletantami, dowodzącymi, iż ich niewinność jest zbudowana jedynie na fundamentach przewin innych. To zwykli paranoicy, szowiniści lokalnych układów klubowych. Inne życzenia ma mistrz kraju, który marząc o Lidze Mistrzów, spostrzegł, iż nie posiada we własnej bramce gracza gwarantującego sukcesu na tym poziomie. Przyznam, że jest to nieco dziwne - Wisła to przecież absolutny czempion w krajowej piłce, zaś nasi bramkarze to bezwzględnie najlepszy towar eksportowy w naszej piłce!! Czyli wniosek może być tylko jeden - o skali potęgi (!?) naszej piłki świadczy fakt, że można w cuglach sięgnąć po tytuł, nie posiadając w składzie markowego bramkarza - czyli takiego, z którym można się pokazać w Europie. Fajne, nie... Okazuje się, że zupełnie inne życzenia niż selekcjoner kadry mają nasi piłkarze. Z dość dużym zdumieniem przeczytałem doniesienia prasowe o rewelacyjnej taktyce Beenhakkera, który zamierza na mistrzostwach Europy stawiać na piłkarzy stale okupujących klubowe ławki. Mają nie być przemęczeni sezonem. Leo, why?!! Na pewno nie „for money”, bo siedząc na rezerwie, chłopaki nie zarabiają tyle, co kolesie z pierwszych składów. Czyżby Beenhakker kazał im grać na poziomie na tyle mikrym, żeby mogli ruszyć na podbój Europy na świeżości? Zapewne nie... Bo też gra w pierwszych składach jest dla wielu naszych reprezentantów pragnieniem z nieustającego koncertu życzeń już od wielu lat. A skoro im się to nie udaje, to znaczy, że robią wszystko dla polskiej reprezentacji - bo chcą dostać się do składu „na świeżości”, czyli z okolic ławki rezerwowych. A może by tak wytypować skład spośród tych, co nie mieszczą się nawet w składach meczowych swoich klubów - ci to dopiero muszą być wypoczęci... Naród - rozbudzony sukcesem Leo - ma jednak coraz to bardziej stanowcze i większe życzenia. Skoro selekcjoner jest tak wielkim cudotworcą, to nich udowodni to na arenach ME - naród czeka. Szkopuł w tym, że za epokowy sukces polskiego futbolu przyjęto fakt awansu do grona kilkunastu najlepszych w Europie drużyn. No cóż, jaki kraj, taka skala sukcesu... A naród czeka i nie wybaczy... Dariusz Jan Mikus
Tygodnik Kibica nr 22 • dodano 28-05-2008r. przez darek
© 2007 Tygodnik Kibica Wszystkie prawa zastrzeżone.
Liczba odwiedzin:915319