strona głównao tygodnikuredakcjaprenumeratakontaktforum

Polska jest modna

Dziury w całym

Filipiak Wojciech
Aż trudno w to uwierzyć, ale okazuje się, że Polska jest modnym piłkarsko krajem. Wprawdzie nie dla kibiców, bo wyniki drużyn klubowych i reprezentacji na pewno nie dają nam miejsca w czołówce kontynentu, i nie dla menedżerów, którzy chcieliby u nas odkryć źródło talentów, ale dla zagranicznych biznesmenów, którzy patrząc dalej niż do końca najbliższego sezonu, doszli do wniosku, że warto w nasz futbol inwestować. Na pewno wiedzą, co robią, bo mowa o ludziach z krajów, w których umieją obracać pieniędzmi. Ja akurat doświadczenia w biznesie żadnego nie mam, toteż informację pewnego znajomego Anglika, że jego przyjaciel, który przechodzi na emeryturę i nie chce mu się już zajmować na co dzień sprawami dobrze prosperującej firmy, rozgląda się za jakimś klubem piłkarskim do kupienia, przyjąłem z niedowierzaniem. Nie w Anglii, bo jego kapitał wygląda mizernie w porównaniu z zasobami gubernatora Czukotki czy też byłego premiera Tajlandii, a właśnie ludzie takiego pokroju nadają ton na tamtejszym rynku, lecz na przykład w... Polsce. No cóż, oryginałów nigdzie nie brak, pomyślałem. O tym, że nie jest to szaleńczy pomysł pomylonego Anglika, świadczą jednak inne, realne przykłady. Górnik Zabrze zyskał ostatnio poważnego partnera w postaci znanej firmy ubezpieczeniowej „Allianz”, w Widzewie za nowym większościowym udziałowcem kryje się pewnie kapitał belgijski, bo to Belgowie są obecnie właścicielami Dominet Banku, w ŁKS z kolei znany skądinąd Tadeusz Dąbrowski pojawił się jako przedstawiciel firm niemieckich, zajmujących się właśnie kojarzeniem ludzi z pieniędzmi z tymi, którzy ich akurat potrzebują na utrzymanie drużyny i zbudowanie silnego zespołu. Są chętni do inwestowania w Polsce - twierdzi Dąbrowski, który hazardu od najmłodszych lat się nie boi. Znacznie podniosło się zainteresowanie po przyznaniu Polsce organizacji mistrzostw Europy, bo jest to sygnał, że piłkarski interes musi się u nas rozwijać. Budowane będą stadiony, mistrzostwa pobudzą zainteresowanie sportem w ogóle, a futbolem w szczególności. Nas może to dziwić, bo jak na razie przeważa w Polsce pesymistyczno-obojętny pogląd „na pewno im się nie uda”. Skoro jest interes do zrobienia, to trzeba go robić, myślą w bogatszych od nas krajach. Okazuje się nagle, że jest popyt na polskie kluby, zwłaszcza takie z tradycjami, w dużych miastach, jak choćby wspomniane wcześniej Górnik i ŁKS. Gdzie indziej już wiedzą, że na zbudowaniu nowoczesnego obiektu, na stworzeniu dobrej drużyny, na sprzedaży pamiątek i sportowych gadżetów, można zarobić. Oczywiście nie brak ludzi, którzy od razu martwią się tym, ile zarobi sam Dąbrowski i jaki on ma w tym interes. Droga jest jednak otwarta - nie do wszystkich w okresie gospodarczych przekształceń dotarło, że kapitalizm nie oznacza natychmiastowego wzbogacenia się. Każdy ma równe szanse i może sobie na swoje bogactwo zarobić. Szansą dla polskich klubów, które nie złapały jeszcze swojego Pana Boga za nogi, jest paradoksalnie słabość kapitału polskiego. Krakowska „Telefonika”, warszawski ITI, poznańsko-wroniecka „Amica”, lubińskie i bełchatowskie kopalnie - lista potencjalnych inwestorów jest krótka, a wiele polskich firm i spółek prywatnych traktuje inwestycje w sport nieufnie, pewnie zresztą nie bez powodu. W Niemczech, w Szwajcarii, w Belgii, w Anglii nie mają takich uprzedzeń, bo zresztą przysyłają do pilnowania interesu swoich ludzi. Może więc taka konkurencja zmobilizuje potencjalnych inwestorów i u nas. Właścicieli małych lokalnych firm nie stać będzie może na utrzymywanie klubu z ekstraklasy, tak jak mój znajomy Anglik nawet nie myśli o przejęciu zespołu z Premiership, ale przy odpowiednim wsparciu dogodnymi przepisami podatkowymi na przykład (o to przecież chodzi w przypadku firm zagranicznych) już zespoły z II czy III ligi na pewno są w ich zasięgu. Tę cudzoziemską modę na inwestowanie w futbol warto do nas przeszczepić. Wojciech Filipiak
Tygodnik Kibica nr 32 • dodano 08-08-2007r. przez darek
© 2007 Tygodnik Kibica Wszystkie prawa zastrzeżone.
Liczba odwiedzin:915319