strona głównao tygodnikuredakcjaprenumeratakontaktforum

Epitafium nie tylko dla Polonii

Dziury w całym

Filipiak Wojciech
Mimo że nazwa „Polonia Warszawa” widnieć będzie nadal w tabelach ligowych, i to nawet w ekstraklasie, faktycznie ten jeden z najbardziej zasłużonych klubów piłkarskich w Polsce przestał w miniony piątek istnieć. Nie doszło do połączenia Polonii z Dyskobolią, jak się spodziewano, a do czysto handlowego przejęcia spółki (bo przecież nie klubu z Grodziska) przez dotychczasowego właściciela Polonii. Spółka Groclin-Dyskobolia przemianowana została na KSP Polonia Warszawa i rozgrywać będzie mecze w Warszawie, wynika więc z tego, że dotychczasową spółkę o tej samej nazwie jej właściciel pozostawił na pastwę losu. Prawnicy na pewno wszystkiego dopatrzyli i nikt nie będzie w stanie tej transakcji zakwestionować, dopilnowano też na pewno prawa do nazwy i godła Polonii. Sprawa jest więc przegrana, ale historia ta powinna być ostrzeżeniem na przyszłość i impulsem do wprowadzenia takich zmian w regulaminach, by tak bezwstydny handel miejscem w lidze stał się niemożliwy. Chociaż takich przenosin klubów było już w niedawnej historii kilka, to transakcja panów Drzymały i Wojciechowskiego ma szczególny ciężar gatunkowy, gdyż dotyczy kupna miejsca w ekstraklasie, a zamieszane są w nią kluby o wysokiej pozycji sportowej i sentymentalnej. „Dzikimi kartami” zainfekowali polski sport koszykarze. To w lidze koszykówki męskiej, a ostatnio także i żeńskiej, nie trzeba walczyć o awans na boisku, bo można go sobie kupić. Doszło nawet do takich absurdów, że Polska Liga Koszykówki zaproponowała miejsce w ekstraklasie Widzewowi, który jako żywo sekcji koszykówki męskiej nie ma bodaj od trzydziestu lat. Zadecydowały towarzyskie i biznesowe koneksje - Dominet Bank, z którym związany jest Sylwester Cacek, to wieloletni sponsor tytularny ligi koszykarzy, a wiceprezesem Widzewa jest Marcin Animucki, znany sędzia i działacz tej dyscypliny. Działacze Widzewa na szczęście wykazali tym razem tyle zdrowego rozsądku, że z tej propozycji nie skorzystali. Owszem, można zrozumieć, że ktoś – budując ligowy zespół – chce przyspieszyć awans, ale tworzyć od zera fikcyjny zespół, to już przesada. Józef Wojciechowski, właściciel firmy JW Construction, która na przykład w Łodzi nie potrafi w terminie wybudować osiedla mieszkaniowego i zebrawszy z góry pieniądze od przyszłych właścicieli mieszkań, naraziła ich na ponaddwuletnie (!) opóźnienie, wydał 20 milionów złotych na kupno miejsca w lidze. To już taniej wypadłoby przekupienie kilku sędziów i paru piłkarzy z innych drużyn – można złośliwie zauważyć. Pewnie usłużni spece od marketingu wyliczyli mu, jakie to korzyści reklamowe odniesie, firmując zespół ekstraklasy, nikt natomiast nie obliczy szkód moralnych, jakie taka decyzja spowodowała. Prysł jednocześnie mit Zbigniewa Drzymały jako wielkiego dobrodzieja polskiego futbolu. Owszem, wydał na piłkę dużo pieniędzy, ale jego entuzjazm przygasł, gdy skończyły się pewnie odpisy podatkowe na reklamę i promocję, i gdy cały jego biznes nie kręci się już tak szybko jak dawniej. Wojciechowski też żadnym filantropem ani fanatykiem futbolu nie jest, bo II-ligowa drużyna go nie podniecała i nie uśmiechało mu się dalsze jej finansowanie. Drzymała zbudował przynajmniej porządny stadion – ciekawe, czy można liczyć na podobne inwestycje nowego właściciela na Konwiktorskiej? Jeżeli komuś w środowisku piłkarskim zależy jeszcze na postawieniu tamy podobnym wybrykom, to już teraz trzeba podjąć stosowne decyzje. Muszą być prawnie chronione nazwy klubów i ich tradycja – wszak teraz bez problemu Amica mogła się przechrzcić na Lecha, Piotrcovia na Pogoń Szczecin, a Groclin na Polonię. Na szczęście Dyskobolia zostanie, bo Drzymała obiecał skromne finansowanie IV-ligowej drużyny w Grodzisku, ale tej prawdziwej Polonii już nie ma. Nie sposób w ogóle zabronić fuzji i przenosin, bo czasem wymaga tego ekonomiczna rzeczywistość, ale zgodne z duchem sportu byłoby takie uregulowanie prawne, które powstałej w wyniku takich transakcji nowej drużynie nakazywałoby grać na początek w tej klasie, w której występował dotychczas słabszy z łączonych zespołów. Gdyby pan Wojciechowski zainwestował dwadzieścia milionów w to, by za rok wywalczyć na boisku miejsce w ekstraklasie, na Konwiktorskiej należałoby postawić mu pomnik. W obecnej sytuacji długo będą mu wypominać, że ta nowa Polonia to bękart z nieprawego łoża, z którą ta poprzednia z historią sięgającą 1915 roku, z tradycją pierwszego powojennego tytułu mistrzowskiego zdobytego dla zburzonej Warszawy, z często dorabianą na siłę, ale i tak ładną legendą klubu uciskanego przez komunę i z ponadczterdziestoletnią ambitną walką o powrót do krajowej elity, nie ma już nic wspólnego.
Tygodnik Kibica nr 29 • dodano 16-07-2008r. przez admin
© 2007 Tygodnik Kibica Wszystkie prawa zastrzeżone.
Liczba odwiedzin:915321