strona głównao tygodnikuredakcjaprenumeratakontaktforum

Superdraka

Krótkie krycie

Mikus Dariusz Jan
Z bufonadą na miarę lepszego piłkarskiego świata zafundowano nam początek sezonu ligowego. Atrakcją dnia był mecz o Superpuchar, czyli spotkanie Legii z rezerwami mistrza Polski... Nie bez kozery komentatorzy wyrażali zdziwienie na temat istoty futbolowego blamażu, czyli pytali, jaki sens ma organizowanie meczu, który aktualny mistrz Polski – Wisła Kraków – traktuje mniej poważnie niż „prestiżowy” sparing z Liverpoolem. „Od początku było wiadomo, że trener Wisły Maciej Skorża zdecyduje się wystawić mocno rezerwowy skład, ze względu na udział wiślaków w sobotnim meczu towarzyskim z FC Liverpool. Większość z tych piłkarzy, którzy w sobotę wyszli w pierwszym składzie, dostała od trenera możliwość odpoczynku. Z kolei Jan Urban nie mógł zabrać na mecz do Ostrowca Panche Kumbeva i Piotra Gizy”. Gdzie znalazłem tak śliczny tekst? Ano na oficjalnej stronie PZPN!! Prawda, że ładne... Taki sposob stawiania sprawy to nic innego jak pokazowe plucie sobie samemu w twarz. W końcu PZPN jest organizacją krajową, a skoro do meczu o Superpuchar mistrzostwo Polski jest zaledwie przepustką, to traktowanie takiego spotkania jako mniej ważnego od sparingu nawet ze słynnym Liverpoolem stawia pod znakiem zapytania godność polskich futbolistów. Żadnych komentarzy ze strony centrali? Ale co tam godność – liczy się szmal i dlatego chłopcy spod Krakowa wypluwali sobie płuca z wyspiarzami, bo a nuż ktoś spojrzy na nich przychylnym okiem. A może jakiś transferek do rezerw...? Mecz w Ostrowcu? Po co! Przecież tego finału nikt nawet nie chciał zorganizować czy rozegrać u siebie i dlatego karnie został zesłany do tak małej miejscowości. Ale to skądinąd dobrze – bowiem miejsce to świadczy o skali klasy naszej piłki. Wcale nie jest na miarę Liverpoolu, ale już na miarę Ostrowca - tak!! Taka jest ta nasza liga i nie ma się co łudzić, że zmieni się w tym sezonie. Afery nadal zostają do wyjaśnienia, Listkiewicz zostaje nadal na stołku prezesa i nadal jeszcze zostaje kandydatem na kolejną kadencję, a stadiony to dopiero zostaną zbudowane. Ale jak już zacznie się na dobre sezon, to nie próżnujmy i nie objawiajmy się publicznie wyrażać patriotycznego entuzjazmu. Cieszmy się potęgą (oczywistą) rodzimego futbolu i przy okazji bacznie obserwujmy polskie piekiełko. Nic, że dostaliśmy wielkie lanie na ME, to nic, że postawa naszych doprowadziła widzów do rozpaczy, nic, że nasz futbol (? – o ile taki jest) został na finałach totalnie ośmieszony. My dalej pompatycznie wymyślajmy i nazywajmy kolejne Superpuchary (choćby w Pcimiu dla rezerw czwartej ligi) albo z drugiej ligi pokazowo zróbmy pierwszą – bo to przecież tak dumnie brzmi. No i bardzo podnosi prestiż polskiej piłki! W statystykach i propagandzie będziemy najlepsi! Tylko czemu, do cholery, tak słabo idzie nam na boisku...?! Dariusz Jan Mikus
Tygodnik Kibica nr 30 • dodano 23-07-2008r. przez darek
© 2007 Tygodnik Kibica Wszystkie prawa zastrzeżone.
Liczba odwiedzin:915321