Dzień dobry, ligo!

Krótkie krycie
Mikus Dariusz JanPo rozlicznych „pieriepałkach” związanych z rozpoczęciem rozgrywek nasza centralna liga nareszcie ruszyła. Toteż donoszę, iż w polskiej piłce jest już dużo lepiej – tak dobrze, że już nawet druga pod względem poziomu sportowego klasa rozgrywek nazwana została „Pierwszą Ligą”....
Teraz czekam na kolejne przewartościowania – na przykład marzy mi się następująca hierarchia wartości:
1. Pierwsza Superekstraklasa
2. Superekstraklasa Zwykła
3. Ekstraklasa
4. Superpierwsza Liga
5. Pierwsza Liga
W tak ciekawym statystycznie układzie będziemy mogli wykazać się przed światem największą liczbą zawodników lig: pierwszej i wyższych - bez względu na to, co złośliwi komentatorzy sportowi powiedzą. Polska potęgą jest i basta!
Inna sprawa to tzw. poziom boiskowy, z którym bywa u nas dokładniej odwrotnie. To zupełnie jakby kopać pod jedną piwnicą kolejne. Zdaję sobie sprawę, że dla kibiców najważniejsze są emocje i sam takowe uważam za kwintesencję sportu. Jednak czym innym są emocje na wysokim poziomie, a czym innym ekscytacje wynikające z rażących czasem błędów, niedoróbek czy zwykłego braku umiejętności.
Dla przykładu miły dla oka mecz beniaminków, czyli spotkanie Śląska z Lechią. Czemu się czepiam? Bo o rzeczywistej klasie polskiej piłki ligowej decyduje weryfikacja w rozgrywkach międzynarodowych. To prawda nieubłaganie potwierdzająca się na każdym kroku, bo dobry mecz to nie tylko ekscytacja, ale też wysoki poziom.
Bo co z tego, iż emocjonować się będziemy atrakcjami na poziomie naszej Ekstraklasy, skoro umiejętności adekwatne do klasy tej ligi nie pozwolą nam potem nawet na podjęcie skutecznej walki z markowymi drużynami europejskimi.
Jak już pisałem, mecz we Wrocławiu był ciekawy, lecz na pytanie kontrolne: co beniaminkowie wnoszą do naszej ligi? - nie dał zbyt wielu pozytywnych odpowiedzi.
Umiejętności techniczne – co najwyżej przeciętne, taktyka – „na żywioł”, a wytrzymałość, póki co, skutecznie nadrabiana ambicją.
Szkopuł w tym, że z tego – jakże częstego w naszej lidze – nadrabiania umiejętności ambicją, naturalna droga polskiego futbolu prowadzi najpierw do przerostu ambicji, a potem do udawania, iż był to przerost jak najbardziej uzasadniony.
I dzięki temu cały czas jesteśmy futbolowym mocarstwem!!!
Dariusz Jan Mikus
Tygodnik Kibica nr 33 • dodano 13-08-2008r. przez darek