Tele-radio-wizja polska przedstawia...

Krótkie krycie
Mikus Dariusz JanCzy jest coś gorszego niż oglądanie ekscytującego kryminału w towarzystwie osobnika, który opowiada, co się za chwilę zdarzy na ekranie i w połowie projekcji mówi, kto jest mordercą? Ano jest!! Zadbała o to TVP...
Nie znoszę ogladania powtórek, bo najczęściej znam ostateczne roztrzygnięcie i nie emocjonują mnie w żaden sposob. Chyba właśnie dlatego szlag mnie trafia, bowiem właśnie leci mecz Wisły z Barceloną, a szajs serwowany polskim kibicom z ekranów zmusił mnie do sięgnięcia po klawiaturę komputera.
Rozumien wszystko - kłopoty techniczne, burze na łączach i trudności obiektywne. Ale za jakie grzechy muszę oglądać mecz, w którym sprawozdawca - z kilkusekundowym wyprzedzeniem!! - opowiada o tym, co dopiero za chwilę zdarzy się na boisku.
Facet z Barcy biegnie sobie wzdłuż linii bocznej boiska, a ja już dowiaduję się ,że Pawełek wypuścił z rąk dośrodkowaną piłkę, lecz zaraz potem, rzucając się, naprawił swój błąd.
Mało tego!!
O obu bramkach straconych do tego momentu przez krakowian najpierw dowiedziałem się audio, a dopiero po chwili zobaczyłem video. To przecież istne jaja!!
Ktoś z opłacanej za mój abonament TVP zapewnia mnie na ekranie, iż oglądam przekaz „na żywo”, podczas gdy faktycznie w tej formie serwowany jest mi jedynie przekaz radiowy.
Dlaczego nikt uczciwie nie napisze, że oglądam mecz z pięciosekundowym opóźnieniem? Teraz oczywiście to ja robię sobie jaja, ale problem nie jest wcale błahy - wychodzę z założenia, że skoro płacę, to wymagam!
Ktoś zauważy: co ty, facet - piszesz sobie tekst, zamiast oglądać ważny mecz mistrzów Polski?
Ano właśnie!! Jedyną stroną tej paranoi jest, że mogę się spokojnie zająć innymi sprawami niż emocje sportowe. A to podlać kwiatki, pogłaskać psa czy podrażnić się z kotem - wszystko mam pod kontrolą dzięki fonii. Gdy tylko coś interesującego zdarzy się na murawie, to zaraz o tym usłyszę i niespiesznie zwrócę swe oczy ku teleodbiornikowi, by już wkrótce owe zdarzenie zobaczyć.
Ooo! A teraz to TVP uratowała mnie przed zawałem, uprzedzając, że w idealnej sytuacji Xavi nie trafia do pustej bramki, a chwilę potem po raz drugi uratowano mi życie, bo jeszcze przed oddaniem strzału na bramkę Wisły - w sytuacji sam na sam - dowiedziałem się, że Pawełek doskonale odbił piłkę.
A swoją drogą na nowatorskim pomyśle TVP można zarobić kupę kasy!! Wystarczy tylko na identycznych zasadach zorganizować telewizyjne kasyno gier hazardowych. Czy wyobrażacie sobie Państwo zyski graczy korzystających z takiego parosekundowego handicapu...
Sumując, jak to mówi o telewizji Halina Kiepska: „Dno i wodorosty!!”. A mnie dodatkowo muli jeszcze efekt odbitej fali...
Mimo to dotarłem aż do przerwy tej burleski.
Teraz już nie odejdę od telewizora, bo cholera wie, co trafi do głowy ludziom z telewizji!! Jeszcze mi teraz puszczą - z kilkuminutowym wyprzedzeniem - obraz i przez to nie zorientuję się, że mecz już trwa...
Dariusz Jan Mikus
P.S. Na początku II połowy - tuż przed bramką na 3:0 - zaserwowano nam nowatorskie komentowanie na dwa głosy tego samego sprawozdawcy. Czyżby wróciło „Teleecho”...?
Tygodnik Kibica nr 34 • dodano 20-08-2008r. przez darek