strona głównao tygodnikuredakcjaprenumeratakontaktforum

Bramkarz specjalnej troski

Krótkie krycie

Mikus Dariusz Jan
To, co wyprawiał na boisku, podczas meczu z Rangersami, Artur Boruc jest doskonałym przyczynkiem do rozmowy na temat upadków i zakrętów w karierze sportowców. Z bramkarza wysokiej klasy, który zadziwiał piłkarską opinię publiczną podczas Euro, nasz reprezentacyjny do niedawna golkiper stacza się na dno profesji. I niech się nie dziwi, że tak drastyczne załamanie formy jest przez wielu obserwatorow kojarzone z informacjami o alkoholowych ekscesach w klubie, a nawet w kadrze. Wybaczać to kibice mogą jedynie zawodnikom grającym bezbłędnie... Boruc był jeszcze kilka tygodni temu bohaterem kraju. Potem - gdy przez kraj przetoczyła się dyskusja o incydencie na Ukrainie i gdy został karnie wykluczony z kadry przez Beenhakkera - sympatia znacznie osłabła, a gdy naród dowiedział się, że to wcale nie pierwszy taki wyskok naszego bramkarza (w Szkocji nałożono na niego duże kary finansowe za identyczne przewiny), to obok wiernych mu sympatyków pojawiła się całkiem spora grupa krytyków. Dzisiaj okazuje się, że krytyce - choćby na krotką metę - mają rację... Artur Boruc zagrał w meczu Celticu z Rangersami nie tylko poniżej oczekiwań, ale także poniżej krytyki. Oczywiście, nie zabieram mu prawa do gorszego występu, ale radziłbym zwrócić uwagę na inne elementy. Tuż przed utratą czwartej bramki - gdy przeciwnicy zagrali piłkę do flanki - Boruc przemieszczał się w polu karnym z nonszalancją cwaniaczka spod budki z piwem. Zero zaangażowania w wydarzenia na boisku!! Raczej lekceważące uwagi typu: „Wy, napastnicy, bójcie się, bo król linii bramkowej zaraz was ośmieszy”... Rezultat? Po łatwym dośrodkowaniu Boruc nie tylko nie łapie szkolnej centry, ale - ośmieszając tym razem siebie - niczym junior puszcza piłkę z rąk, kierując ją dokładnie pod nogi napastnika Rangersów. A ten nie miał wcale kłopotów ze skierowaniem jej do pustej bramki. Za tego gola Boruc musi mieć wpisaną w statystykach asystę!! Zresztą przy poprzednich golach Boruc też ma swoją niewątpliwą „zasługę”. Gdyby do tak rażących wpadek doszło podczas meczu niższej klasy, a nawet podczas meczu ligowego z mniej wymagającym rywalem, to żałość kibiców Celticu nie byłaby aż tak wielka jak w sytuacji, gdy błędy Boruca doprowadziły do sromotnej porażki w pojedynku derbowym. Polak nawalił, a mimo że drużyna strzelila na własnym boisku dwa gole, to odwieczny wróg zza miedzy może się cieszyć ze zwycięstwa. Pomimo wielkiego kredytu zaufania Boruc musi pamiętać, że takich upokorzeń kibice łatwo nie wybaczają. Teraz przyjdzie dla niego czas próby. Ważne będzie, czy zachowa się jak dojrzały człowiek potrafiący wziąć się w garść, przyznać do niezbyt chwalebnych zachowań, wyciagnąć z tego wnioski i zmienić coś w swoim życiu. Jeśli tak, to szansa na powrot na sportowe szczyty jest spora. Jeśli natomiast Boruc będzie uważał za stosowne kontynuowanie żywota zawiadiackiego luzaka, który robi co chce, ma w nosie zakazy, a równie bardzo lubi być zarozumiały, jak prowokacyjny wobec innych, to z ciągiem dalszym kariery może być różnie. Z ciągiem...? Tak. Ciekawi mnie bardzo, w jaki to ciąg Boruc teraz wpadnie... Dariusz Jan Mikus
Tygodnik Kibica nr 36 • dodano 03-09-2008r. przez darek
© 2007 Tygodnik Kibica Wszystkie prawa zastrzeżone.
Liczba odwiedzin:915325