strona głównao tygodnikuredakcjaprenumeratakontaktforum

Powrót Szewy

Okienko na świat

Ludwiczek Czesław
Andrij Szewczenko powrócił do Milanu AC. Tak to musiało się skończyć, bo w Chelsea jego perspektywy rysowały się nader mętnie. Wprawdzie pod względem finansowym nadal należał do najlepiej opłacanych zawodników, bo przecież otrzymywał tam 130 tys. funtów tygodniowo, ale pod względem piłkarskim niewiele już znaczył. Nie potrafił się przystosować do wyspiarskiego stylu gry, a i współpartnerzy uważający go za maskotkę właściciela klubu uczynili wiele, by nie wyrósł tam na gwiazdę. W konsekwencji Szewa - bo tak w skrócie nazywa się go w zachodniej Europie - zakupiony w 2006 r. z Milanu AC za 46 mln euro marnie egzystował w londyńskim klubie, spędzając więcej czasu na ławce rezerwowych niż na boisku. W znacznym stopniu przyczynił się do tego również trener Jose Mourinho, który odczuwał niewytłumaczalną niechęć do tego zawodnika. Tak więc w ciągu dwóch sezonów spędzonych w Londynie Ukrainiec strzelił dla Chelsea w Premier League zaledwie 9 goli. Mimo więc sympatii, jaką Szewczenko cieszył się u Romana Abramowicza, kierownictwo Chelsea postanowiło sprzedać tego gracza i zaproponowało go Romie. Szybko jednak do akcji włączył się Milan AC, w którego barwach Andrij spedził siedem sezonów i dla którego strzelił 173 gole w 296 meczach. Właściciel klubu, obecny premier Włoch Silvio Berlusconi i jego prawa ręka, czyli osoba faktycznie kierująca klubem - Adriano Galliani, liczyli na to, że ten wspaniały zawodnik znów zacznie strzelać dla Milanu mnóstwo goli. Ważne to jest o tyle, że w ostatnim sezonie, mimo posiadania takiej gwiazdy jak Kaka, Milan nie zdobył mistrzostwa Włoch, a co gorsze, nie zakwalifkował się do Ligi Mistrzów. Podjęli więc nadzwyczajne starania, by niezależnie od kupna Ronaldinho odzyskać Szewczenkę. Negocjacje były trudne i to do tego stopnia, że musieli się do nich włączyć właściciele obu tych bogatych klubów. Silvio Berlusconi zaprosił Romana Abramowicza do swej ekskluzywnej willi na Sardynii, a ten zaproszenie przyjął. Obaj wodzowie ustalili więc główne zasady transferu, a resztę uzgadniali już telefonicznie dyrektorzy klubów. Wreszcie w poniedziałek 25 sierpnia Szewczenko wylądował w Mediolanie i jeszcze na lotnisku oświadczył dziennikarzom, że jest z tego powodu szczęśliwy i czuje się tak jakby wygrał Ligę Mistrzów. Zadowolenie z takiego obrotu sprawy wyrazili także gospodarze mediolańskiego klubu. Wspomniany już oddelegowany do kierowania Milanem AC Adriano Galliani powiedział dla TV Milan Channel: „Udało nam się wreszcie sprowadzić do domu gracza, który od pięćdziesięciu lat zdobył najwięcej goli dla naszego klubu. Wspólnie z prezesem Silvio Berlusconim oraz trenerem Carlo Ancelottim jesteśmy szczęśliwi, że znów mamy go u siebie i sądzę, że również nasi kibice powinni być z tego bardzo zadowoleni”. Tymczasem sprawa Szewczenki wywołała spore zainteresowanie również po drugiej stronie kanału La Manche. Prasa brytyjska dość szeroko rozpisywała się na temat ukraińskiego napastnika, i to w nie najlepszym tonie. Dostało się także kierownictwu londyńskiego klubu. Np. dziennik „Sun” uważa, że ów nieudany manewr ze sprowadzeniem zdobywcy Złotej Piłki 2004 jest największym błędem w historii futbolu brytyjskiego. Wypomina się wodzom Chelsea, że wydatkowali na niego 37 mln euro (!?), a od tego czasu piłkarz ten strzelił tylko 9 goli. Oznacza to - pisze dziennik - że w ciągu dwóch nędznych sezonów płacono mu 4,11 miliona euro za jednego gola. Na zarzuty te odpowiedział dyrektor generalny Chelsea Peter Kenyon. - Bardzo mnie to denerwuje, co słyszę - mówił. - Nie chcę nikogo uczyć księgowości, ale chcę powiedzieć, że nie wyrzucamy pieniędzy, tylko je inwestujemy. W środowisku piłkarskim kupuje i sprzedaje się zawodników, i wybiera się tego, który, zdaniem sztabu szkoleniowego, może być przydatny. Czasami się to udaje, czasami nie, ale w sumie jesteśmy zadowoleni z tego, co robimy. Tak więc Andrij Szewczenko zainstalował się na powrót w Milanie, ale nikt nie wie, za jaką cenę. Na ogół podaje się do publicznej wiadomości sumę transferową, ale tym razem oba kluby milczą jak zaklęte. Jeszcze przed ostatecznym załatwieniem sprawy włoska „La Gazetta dello Sport” donosiła, że Szewa ma być wypożyczony do Milanu na jeden rok i to bezpłatnie, ale Chelsea opowiadała się nie za wypożyczeniem, lecz za definitywnym transferem zawodnika. I tak prawdopodobnie się stało, choć o tym, za jaką cenę, wie tylko bardzo wąskie grono osób zaangażowane bezpośrednio w tę operację. Tak czy owak Szewczenko jest w Milanie i wystąpił już w inaugurującym nowy sezon meczu z beniaminkiem ligi włoskiej Bolonią. I mimo iż miał obok siebie tak wspaniałych zawodników jak Ronaldinho i Alexandre Pato, nie udało mu się strzelić gola, a co gorsza, Milan przegrał spotkanie. Co bardziej niecierpliwi dziennikarze zastanawiają się, czy przypadkiem podczas pobytu w Londynie Szewa nie zatracił instynktu strzeleckiego. Na odpowiedź będziemy musieli nieco poczekać. Czesław Ludwiczek
Tygodnik Kibica nr 37 • dodano 10-09-2008r. przez darek
© 2007 Tygodnik Kibica Wszystkie prawa zastrzeżone.
Liczba odwiedzin:915325