strona głównao tygodnikuredakcjaprenumeratakontaktforum

Irakijski fenomen

Okienko na świat

Ludwiczek Czesław
Zapewne nie zwrócilibyśmy większej uwagi na tegoroczne piłkarskie mistrzostwa Azji, gdyby nie to, że triumfowała w nich narodowa drużyna Iraku. To niewątpliwie wydarzenie bez precedensu godne uwiecznienia złotymi zgłoskami w historii światowego futbolu, bo przecież przed rozpoczęciem turnieju nikt nie postawiłby nawet złamanego szeląga na tę reprezentację. I trudno się dziwić, ponieważ w kraju nawiedzonym już cztery lata temu przez inwazję amerykańską i wojsk sojuszniczych, masakrowanym w zamachach terrorystycznych Al Kaidy, wstrząsanym krwawymi walkami międzyplemiennymi, nie można w ogóle uprawiać futbolu, o reprezentacyjnym już nawet nie wspominając. A jednak ktoś tam pomyślał o stworzeniu drużyny narodowej i znalazł na to odpowiednie środki. Reszta należała już do brazylijskiego trenera Jorvana Vieiry, który miał tylko dwa miesiące na stworzenie grupy zawodniczej i przysposobienie jej do mistrzostw. W Iraku było to niemożliwe, więc na miejsce przygotowań wybrano Koreę Południową. Ściągnięto tam sporą grupkę zawodników grających w klubach zagranicznych, chociaż nie zabrakło wśród nich i tych egzystujących we własnym kraju. Co istotne, gracze ci wywodzili się z różnych odłamów społeczeństwa irakijskiego, z Szyitów, Sumitów i Kurdów, czyli narodowości wzajemnie się wyniszczających. Podobno niektórzy z nich stracili swoich bliskich w tych walkach, a mimo to potrafili stworzyć owianą tą samą ideą grupę, co może stanowić symbol jedności. Tak właśnie zespoleni przystąpili do mistrzostw rozgrywanych w ciągu 23 dni (od 7 do 29 lipca) i to aż w czterech krajach dość znacznie od siebie oddalonych, a więc w Indonezji, Malezji, Tajlandii i Wietnamie. Dowodzona przez brazylijskiego trenera reprezentacja Iraku spisywała sie w nich znakomicie, pokonując m.in. kraje mające już za sobą udział w mistrzostwach świata. W pierwszym meczu zremisowała z Tajlandią 1-1, w drugim sprawiła ogromną niespodziankę, gromiąc 3-1 Australię, w trzecim meczu grupowym zremisowała 0-0 z Omanem, ale wynikiem tym zapewniła sobie awans do ćwierćfinału. W tej fazie wygrała z Wietnamem 2-0, a w półfinale po bezbramkowym meczu wyeliminowała w rzutach karnych 4-3 Koreę Płd., przy czym bramkarz irakijski Noor Sabri obronił karnego strzelanego przez Yeaune Ki-hun. Już ta wiadomość wywołała w Iraku falę entuzjazmu, niestety krwawo zgaszonego, bowiem po wybuchu samochodu-pułapki w Bagdadzie zginęło 50 osób. Wreszcie w finałowym meczu rozegranym w indonezyjskiej Dżakarcie Irak pokonał Arabię Saudyjską 1-0, a jedyną bramkę spotkania zdobył głową po dośrodkowaniu z rogu Younis Mohmoud. W ten sposób Irak zdobył po raz pierwszy w historii mistrzostwo Azji, pozbawiając tego tytułu Japonię. Po końcowym gwizdku sędziego cały kraj popadł w nadzwyczajny trans. Mimo licznych zakazów i mimo zagrożeń kolejnymi zamachami kibice święcili triumf na ulicach Bagdadu i innych miast kraju. Ludzie szaleli, tańczyli, płakali ze szczęścia. Powiada się, że w ową niedzielę 29 lipca Irak odzyskał dumę narodową, a w wielu krajach szacunek i podziw. Ba, nawet Amerykanie wyrazili w pewnym sensie swoje uznanie, o czym świadczyć może fakt, że znany dziennik „The New York Times” zamieścił na czołówce pierwszej strony dwa zdjęcia – jedno uradowanych piłkarzy i drugie rozenuzjazmowanego tłumu oraz artykuł omawiający ów sukces. W pięć dni po finałowej potyczce większość graczy irakijskich przybyła do Bagdadu, aby wraz z rodakami święcić sukces. Siedmiu zawodników odmówiło powrotu do kraju pogrążonego w wojnie, w tym ów strzelec zwycięskiej bramki Younes Mohmoud – Sunita z Północnego Iraku. Ci jednak, którzy odważyli się na ten krok, pozostali w Bagdadzie zaledwie kilka godzin. W tym czasie spotkali się z premierem Nouri al-Maliki i innymi członkami rządu, a także z wybranymi grupkami kibiców. W tym czasie odebrali też przyznane im premie w wysokosci 10 tys. dolarów dla każdego zawodnika. Po tym krótkim pobycie piłkarze udali się do Syrii, Jordanii i niektórych innych krajów, gdzie mają podpisane klubowe kontrakty. W samym Iraku pozostało tylko pięciu graczy, w tym dwóch w Ebrilu leżącym w autonomicznym Okręgu Kurdystanu. Tak czy owak sukces reprezentacji Iraku jest niewątpliwy. Problem tylko w tym, czy do obrony tytułu mistrzowskiego będzie mogła przygotowywać się w pokojowych warunkach.
Tygodnik Kibica nr 33 • dodano 15-08-2007r. przez darek
© 2007 Tygodnik Kibica Wszystkie prawa zastrzeżone.
Liczba odwiedzin:915325