strona głównao tygodnikuredakcjaprenumeratakontaktforum

W okowach długów

Okienko na świat

Ludwiczek Czesław
Przed dwoma tygodniami mieliśmy okazję przeczytać w „TK” artykuł o nadtytule: „Premier League - najlepsza i najbogatsza liga świata”. Był to jeden wielki hymn pochwalny nie tylko na temat wysokiego poziomu tamtejszego futbolu, ale także na temat wspaniałej gospodarności menedżerów angielskich klubów i przedsiębiorczości licznych instytucji z piłką związanych i na rzecz piłki działających. Na koniec autor stwierdza, że „faktem jest, że liga angielska to dziś najlepsza i najlepiej zarządzana liga świata, ciesząca się największym zainteresowaniem, i to się pewnie prędko nie zmieni...” Być może to prawda i być może futbolem na Wyspach zajmują się jacyś nadludzie, którzy potrafią świetnie zarządzać powierzonymi im federacją, klubami, zawodnikami i całym tym przemysłem, który nazywa się piłką nożną. Zapewne długo jeszcze moglibyśmy w to wierzyć, gdyby nie kryzys finansowy, który nawiedził świat i który idąc od Ameryki w kierunku wschodnim, odkrywa coraz brutalniej podstawowe przyczyny tej finansowej zapaści, słowem ogromne zadłużenie ludzi i instytucji. Czy problem ten obejmuje również piłkę nożną? Wiele wskazuje, że tak, bowiem mnóstwo klubów w różnych krajach Europy sięgało po kredyty w bankach i dzięki nim windowało się na szczyty europejskiego futbolu. Okazuje się, że najbardziej na skutki kryzysu finansowego narażona jest właśnie wspomniana powyżej Anglia. Niedawno podczas kolokwium zatytułowanego „Leaders in football” zorganizowanego na Stamford Bridge w Londynie, prezydent angielskiej federacji piłkarskiej David Triesman zaserwował zgromadzonym tam działaczom rewelacyjną, ale i druzgocącą wiadomość. Oświadczył mianowicie, że długi futbolu angielskiego w całości przekroczyły już barierę 3 miliardów funtów, czyli około 3,9 miliarda euro. Dodał przy tym, że w związku z nasilającym się kryzysem światowym stwarza to straszne niebezpieczeństwo, chociaż nie odważył się dokładniej go sprecyzować. Za to z sali padło pytanie, czy możliwe jest bankructwo któregoś z zadłużonych klubów. - Nie wiem - odpowiedział prezydent - wszystko co wiem, to to, że znajdujemy się w sytuacji niestabilnej. Prawie dwie trzecie tej ogromnej sumy dłużnej przypada na cztery najpotężniejsze kluby angielskie: Manchester United (963 mln euro), Chelsea (928 mln), Liverpool (441 mln), Arsenal (401 mln). Oprócz tych czterech klubów, prasę angielską bardzo niepokoi los West Ham (179 mln), ponieważ klub ten zakupiony został niedawno przez biznesmenów z Islandii, którzy na tę operację zaciągnęli kredyt w najbardziej dotkniętym kryzysem banku islandzkim. Spośród innych klubów dość wysokim zadłużeniem (229 mln) odznacza się również Fulham. Nie wszystkie jednak kluby zależne są od banków, w których zaciągnęły kredyty, bo np. Chelsea aż 729 mln euro winna jest Romanowi Abramowiczowi. Dopóki więc rosyjski miliarder będzie występował w roli właściciela klubu, Chelsea może być spokojna o swoje interesy, ale gdyby ów Abramowicz z jakichś względów zamierzał sie wycofać z interesu i upomnieć się o swoje pieniądze, to Chelsea groziłoby bankructwo. W mniejszym lub większym stopniu stopniu zadłużonych jest sporo innych klubów w Anglii i innych krajach europejskich. Toteż wielu działaczy domaga się ustalenia limitu wysokości płac dla piłkarzy, co zresztą obowiązuje już we Francji i w Niemczech, bo dzięki temu kluby nie będą zbyt ochoczo sięgać po kredyty bankowe. Prezydent angielskiego klubu Wigan, David Whelan, idzie jeszcze dalej i stwierdza, że FIFA powinna ustalić limit zadłużenia klubów. -Dobrze by było, gdyby owe długi mogły sięgać maksymalnie 25 - 30 procent globalnych obrotów finansowych klubów - powiada Whelan. - A gdyby któryś klub przekroczył tę granicę, zaciągając wyższe kredyty, to w zależności od wysokości sumy należałoby tytułem kary odbierać mu stosowną liczbę punktów uzyskanych w rozgrywkach ligowych. Problem jest rzeczywiście trudny do rozwiązania, choć UEFA podejmuje pewne działania mające usprawnić gospodarkę finansową. Zdaniem sekretarza generalnego UEFA Davida Taylora rządy niektórych państw inwestują dziesiątki, a nawet setki miliardów euro w ratowanie banków i systemów ekonomicznych w ogóle, ale piłka nożna z sum tych, niestety, nie skorzysta. Dlatego też UEFA nie czeka z założonymi rękami i zamierza zaostrzyć dyscyplinę finansową. -Zasady fair play wymagają - mówił Taylor - aby drużyny radziły sobie ze środkami, jakie mają do dyspozycji, a nie sięgały po kredyty, których później nie mogą spłacić. Jednym z elementów prowadzących do właściwej gospodarki ma być nowy system wydawania licencji na grę w pucharach europejskich, system, który uwzględniałby porządek w finansach klubowych. Nie wiadomo jednak jeszcze, kiedy ten system zostanie wprowadzony.Czesław Ludwiczek
Tygodnik Kibica nr 44 • dodano 29-10-2008r. przez darek
© 2007 Tygodnik Kibica Wszystkie prawa zastrzeżone.
Liczba odwiedzin:915325