Piłkarze do steru

Okienko na świat
Ludwiczek CzesławOd pewnego czasu w futbolu światowym obserwuje się dość znamienne zjawisko: ważne stanowiska w klubach, związkach i federacjach, zamiast tradycyjnych działaczy zajmują coraz częściej byli wybitni piłkarze. Co ciekawe, tendencję taką lansuje nawet obecny prezydent FIFA Jospeh Blatter, który nigdy nie był profesjonalnym zawodnikiem. I nie przeszkadza mu, że kandydaci do owych wysokich funkcji nie mają odpowiedniego wykształcenia, a często nawet jakiegokolwiek doświadczenia w kierowaniu futbolowymi instytucjami lub ekipami. On i wielu innych działaczy, a także i sporo dziennikarzy opowiada się za realizacją niegdysiejszego hasła: cała władza w ręce... piłkarzy.
Wychodząc z tego założenia, jedno z najważniejszych stanowisk w międzynarodowym podziale piłkarskiej pracy objął wybitny niegdyś piłkarz, trzykrotny zdobywca Złotej Piłki „France Football” Michel Platini kierujący już od blisko dwóch lat Europejską Unią Piłkarską (UEFA). Na mniejszą już, ale przecież nadal ważną skalę, znani niegdyś zawodnicy desygnowani zostali do pełnienia odpowiedzialnych funkcji w niektórych krajach europejskich. Aby nie sięgać zbyt daleko, ograniczmy się do naszego, polskiego podwórka. Otóż prezesem GKS-u Katowice, po klanie typowych działaczy - Dziurowiczów, został znakomity niegdyś piłkarz, wielokrotny reprezentant kraju Jan Furtok. Ostatnio natomiast najzaszczytniejszy stołek w polskiej piłce, stołek prezesa PZPN, dostał się wspaniałemu w przeszłości zawodnikowi, stukrotnemu reprezentantowi kraju, królowi strzelców w MŚ 1974 Grzegorzowi Lacie, przy czym jego konkurentem był inny znakomity zawodnik - Zbigniew Boniek.
Pełnienie funkcji kierowniczo-administracyjnych jest o tyle łatwe, że obdarzeni takimi godnościami byli zawodnicy mogą otoczyć się wyspecjalizowanymi doradcami, którzy pomogą im sterować związkami czy klubami. Gorzej jest, gdy świetny przed laty zawodnik podejmuje się obowiązków trenerskich w klubie lub reprezentacji. W takim przypadku może liczyć głównie na siebie, ale rezultaty nie zawsze są zadawalające, czego dowodzi przykład także z naszego terenu. Oto np. wspomniany już Zbigniew Boniek, który potrafi płynnie i pięknie mówić, w praktycznym działaniu nie zdaje egzaminu, bo przecież doskonale pamiętamy, że poniósł klęskę w dwóch klubach włoskich, w których sprawował funkcje trenerskie, a z roli selekcjonera reprezentacji Polski zrezygnował po pięciu miesiącach. Podobną wpadkę odnotował wielokrotny reprezentant Francji i laureat Złotej Piłki Jean-Pierre Papin, który w sezonie 2007/2008 prowadził RC Lens i spuścił ten zasłużony klub do drugiej ligi.
Teraz z kolei piłkarski światek bulwersuje nominacja Diego Maradony na stanowisko selekcjonera Argentyny, zastępującego dotychczasowego szefa reprezentacji Alfio Basile. Ten 48-letni dziś legendarny zawodnik Albiceleste nie ma prawie żadnego doświadczenia trenerskiego. Informacja o powierzeniu Maradonie reprezentacji przedostała się do prasy jeszcze przed oficjalną nominacją. Bezpośrednio po tym wielce uradowany były mistrz świata oświadczył dziennikarzom: - Prezydent federacji zaaprobował mój projekt i teraz ja będę konstruował drużynę narodową.
Wszakże pewność siebie wielkiego niegdyś gracza była przedwczesna, bo jak oświadczył ów prezydent, Julio Grondona, zarząd federacji zastanawiał się nad utworzeniem zbiorowego ciała kierowniczego. Jego zdaniem trzeba zastanowić się nad kolegialną dyrekcją reprezentacji. W poniedziałek 3 listopada Maradona otrzymał oficjalną nominację. Jednak strzeżonego Pan Bóg strzeże, więc dyrektorem technicznym reprezentacji został świetny trener Carlos Bilardo, który w 1986 r. doprowadził Argentynę do mistrzostwa świata. I choć Maradona jest oficjalnym selekcjonerem, to jednak ściśle współpracuje z Bilardo, a obu można było zobaczyć w minioną środę na stadionie Bernabeu w Madrycie oglądających mecz Realu z Juventusem.
W ostatnim tygodniu mieliśmy kilka innych przypadków objęcia funkcji trenerskich przez byłych dobrych piłkarzy, nie mających jednak doświadczenia szkoleniowego. Steua Bukareszt zaangażowała byłego Dorinela Munteanu. Nowym trenerem Bolonii został Sinisa Mihajlović. W drugoligowej włoskiej Mantui drużynę objął Alessandro Costacurta. Ciekawe, jak im się powiedzie.
Czesław Ludwiczek
Tygodnik Kibica nr 46 • dodano 12-11-2008r. przez darek