Bój o mundial

Okienko na świat
Ludwiczek CzesławWielkie imprezy sportowe, takie jak np. igrzyska olimpijskie lub piłkarskie mistrzostwa świata czy Europy, urastają we współczesnej dobie do ogromnych wydarzeń w skali globalnej. Owe imprezy to już nie tylko współzawodnictwo wszelkiej maści atletów, ale także szalone przedsięwzięcia ekonomiczne, finansowe, turystyczne, medialne, a nawet polityczne. Natomiast kraj, w którym przynajmniej jeden taki ewenement został ulokowany, koncentruje na sobie uwagę miliardów ludzi i oczywiście odnosi z tego tytułu różnorakie korzyści, od merkantylnych poczynając, a na propagandowych kończąc. Toteż na świecie trwa nieustanny wyścig co bogatszych i sprytniejszych państw o przyznanie im prawa organizacji owych znaczących imprez.
Obecnie w sferach piłkarskich toczy się, zresztą już od co najmniej dwóch lat, cichy bój o pozyskanie prawa do organizacji piłkarskiego mundialu w roku 2018. Teoretycznie rzecz biorąc, powinien on przypaść któremuś z państw europejskich, bo FIFA, która w tej materii rządzi i dzieli, wraca po roku 2014, kiedy to MŚ odbędą sie w Brazylii, do przemiennego cyklu organizacyjnego, w którym co cztery lata piłkarskie MŚ odbywać się będą zamiennie Europa – inny kontynent i na powrót. Wiele federacji krajowych nie bardzo jednak w to wierzy, bo skoro po Afryce, która najlepszych piłkarzy świata gościć będzie w 2010 roku, mistrzostwa dostały się Ameryce Południowej, to jaka jest pewność, że później przestrzegać się będzie tej kontynentalnej rotacji?
Dlatego też nie zważąjąc na ten zapis, sporo państw z różnych części globu stara się o te mistrzostwa, choć decyzja o ich organizacji zapadnie dopiero w 2011 roku, a same mistrzostwa przypadają dokładnie za dziesięć lat od chwili obecnej. Oficjalnymi kandydatami do organizacji tych mistrzostw są Anglia, Australia, Belgia z Holandią, Hiszpania z Portugalią, Katar i Rosja. Ponadto istnieje dziesięciu kandydatów potencjalnych, wśród nich tak mocni jak Chiny, Kanada czy Stany Zjednoczone. Ten pierwszy, mimo iż oficjalnie nie zgłosił jeszcze swojej kandydatury, liczy się jednak poważnie i traktowany jest na równi z oficjalnymi kandydatami.
Mimo wszystko odnosi się wrażenie, że największe szanse na organizację finałowej części MŚ 2018 ma jednak Anglia. Przede wszystkim dlatego, że już teraz posiada doskonałą bazę sportową z nowym stadionem Wembley na czele, no i całkiem wystarczającą infrastrukturę pozasportową, przy czym w ciągu najbliższych lat może ją jeszcze bardziej udoskonalić. Ważnym atutem Anglii w tej rozgrywce jest również fakt, że pod koniec ubiegłego wieku minimalnie przegrała walkę z Niemcami o prawo organizacji MŚ 2006. Tym razem Anglia jeszcze wcześniej rzpoczęła ofensywę dyplomatyczną na rzecz tych mistrzostw. Już w październiku 2007 roku angielski premier Gordon Brown przyjął w swojej siedzibie na Downing Street 10 prezydenta FIFA Josepha Blattera i uzyskał od niego zapewnienie, że... „FIFA z radością przyjmuje kandydaturę Anglii”.
Dość poważnym konkurentem Anglii mogą być dwa kraje Beneluksu, Belgia i Holandia, które już wspólnie organizowały Euro 2000 i mają w tym dziele duże doświadczenie. Tym razem dość wcześnie rozpoczęły przygotowania do MŚ 2018, a w listopadzie br. ogłosiły już plan przygotowania do tej imprezy. Ustanowiono już nawet kierownictwo komitetu organizacyjnego. Ze strony holenderskiej prezesem został Michael van Praag, a ze strony belgijskiej - Francois De Keersmaecker. Wytypowano już także miasta, w których odbędą się mecze mistrzowskie. Są to: Anvers Bruges, Bruksela, Charleroi, Genk i Liege w Belgii oraz Amsterdam, Eindhoven, Enschede, Heerenveen i Rotterdam w Holandii.
Australia z kolei dopina na ostatni guzik swoją kandydaturę. Ten wielki kraj na Antpodach urządzał już takie imprezy jak igrzyska olimpijskie, mistrzostwa świata w rugby i krykiecie, a zatem ma wszystko, co niezbędne do organizacji piłkarskich MŚ. Bardzo liczy na to, że jego starania prowadzone od 1990 roku uwieńczone zostaną tym razem powodzeniem. Rosja natomiast stawia – jak oświadczył prezes tamtejszej federacji piłkarskiej Witalij Mutko – na dwa konie. Zgłosiła wprawdzie wniosek o przyznanie jej MŚ 2018, ale jeśli by się to nie udało, to gotowa jest podjąć się organizacji mistrzostw Europy w roku 2020. Jeśli chodzi o wspólną kandydaturę Hiszpanii i Portugalii, to oba kraje dysponują doskonałą bazą stadionową, a ponadto jeden z tych dwóch krajów, czyli Portugalia organizował niedawno, bo w 2004 roku mistrzostwa Europy, a więc ma spore doświadczenie.
Czasem dziwnym zrządzeniem losu prawo organizacji wielkich imprez sportowych otrzymują kraje uboższe pod względem bazy sportowej i infrastruktury socjalnej i komunikacyjnej. Tak stało się najpierw w przypadku Afryki Płd., która organizować będzie MŚ 2010, a później w przypadku Polski i Ukrainy, które mają organizować Euro 2012. Skoro spotkało nas takie szczęście, to należy uczynić wszystko, co tylko możliwe, aby doprowadzić tę imprezę do radosnego finału, bo być może w ciągu następnego półwiecza taka szansa może się nie powtórzyć.
Czesław Ludwiczek
Tygodnik Kibica nr 49 • dodano 03-12-2008r. przez darek