strona głównao tygodnikuredakcjaprenumeratakontaktforum

Kabaret 2012

Krótkie krycie

Mikus Dariusz Jan
Czy to nie dziwne, że najbardziej efektowne zagrania piłkarskie określane są mianem „stadiony świata”, podczas gdy najciekawsze doniesienia dotyczące budowy stadionów - przynajmniej tych w Polsce - można nazwać jedynie określeniem „kabarety Europy”...? Na dobrą sprawę to ja już zupełnie nie wiem, gdzie - a nawet czy w ogóle (!!) - zapowiadane mistrzostwa Starego Kontynentu dojdą do skutku. Znacznie lepiej mają na przykład Hiszpanie, którzy dobrze wiedzą, gdzie gra Barcelona z Realem czy też na odwrót. U nas, póki co, zabawa ogranicza się jedynie do interpretacji kolejnych doniesień na temat wypowiedzi Platiniego albo - już o znacznie mniejszym ciężarze gatunkowym - prezesa Laty. I wcale nie chodzi o teksty prezesa Laty, który jest tak niedoinformowany, iż dopiero następnego dnia po fakcie - ze sporym zaskoczeniem - dowiaduje się od dziennikarzy, że przymknięto mu czołowych polskich arbitrów. Nie bardzo wiem, jak dżentelmen o tak słabej orientacji na temat zdarzeń powszechnie znanych na murawie własnego związku piłkarskiego, potrafił znaleźć się w odpowiednim miejscu na boisku i strzelać rywalom tyle bramek... Ale wróćmy do Platiniego. Tu zabawa jest pyszna, bowiem w mediach zupełnie nic nie wiadomo. Wygląda na to, iż naszym rodzimym pismakom ktoś rozsypał puzzle i chłopaki w pocie czoła - ale, niestety, metodą prób i błędów - próbują coś z tych kawałków ułożyć. To, że obrazek jest pokraczny, a treści idiotyczne, nie przeszkadza, dopóki kasa jest otwarta i szefowie redakcji płacą wierszówki. Publikowane u nas kolejne mutacje wypowiedzi naczelnego sternika UEFA przypominają powoli ogłaszanie wyników totolotka. Raz jest, że organizujemy Euro 2012 wspólnie, potem, że organizujemy turniej bez Ukrainy, gdzie nie dają sobie rady z budową stadionów, a potem pojawia się wersja, że nic takiego nikt nie mówił i w przypadku blamażu jednego z partnerów jego obowiązki przejmie drugi współorganizator. Trochę jestem tym niezadowolony, bowiem brakuje mi kilku znaczących mutacji. O ile przyjmiemy, że turniej ma się faktycznie odbyć, to takich ciekawych wersji jest kilka. My z Ukrainą, Ukraina bez nas, my bez Ukrainy, a wreszcie ani Polska, ani Ukraina. Dobrze wiem, że to jeszcze nie wszystkie warianty, ale o nagłośnienie choćby wspólnej organizacji ME przez Polskę z Niemcami zadbał już prezes Lato, a ja na jego epigona wyjść nie chcę... Niemniej mam jeszcze kilka ciekawych propozycji. Na ten przykład za cenną inicjatywę uważam ewentualną wspólną organizację Euro 2012 przez Australię i Nową Zelandię. Oczywiście pod warunkiem, iż obie te federacje będą miały prawo - jako gospodarze imprezy - do wystawienia w niej własnych reprezentacji narodowych. Oczywiście, także pod warunkiem, że w okolicach opery w Sidney tamtejsze władze przegonią kangury i zlikwidują bazar „Australia i Oceania” - a potem postawią tam stadion na miarę ambicji ministra Drzewieckiego i pani prezydent Warszawy. A teraz poważniej. Mistrzostwa się z pewnością odbędą - ale coraz częściej i coraz bardziej jestem przekonany, że w wielu przypadkach dojdzie do znanego nam z poprzedniej epoki łatania dziur i pracy w nocy przed jutrzejszym uroczystym otwarciem. Bo wcale nie stadiony są problemem numer jeden, lecz zaniedbana infrastruktura. Jedyny pozytyw to mozliwość zrezygnowania z budowy części dróg dojazdowych na nowe lotniska. Dlaczego? Ano dlatego, że nie ma sensu budować dojazdów do lotnisk, których wybudować nie zdążymy... I tym optymistycznym akcentem kończymy nasz kolejny kabarecik... Dariusz Jan Mikus
Tygodnik Kibica nr 51 • dodano 16-12-2008r. przez darek
© 2007 Tygodnik Kibica Wszystkie prawa zastrzeżone.
Liczba odwiedzin:915327