Zacząć od zera

Dziury w całym
Filipiak WojciechCiekaw jestem, kiedy wreszcie zapadną w polskiej piłce pierwsze odważne decyzje. Zrozumieć można opór przed przewracaniem do góry nogami czegoś, co jeszcze jako tako się trzyma, ale po ostatnich zatrzymaniach czołowych polskich sędziów ligowych widać, że to środowisko przegrało swoją szansę z kretesem i nie ma już czego ratować, bo to, co pozornie zdrowe, w środku też na pewno jest zgniłe i spróchniałe. Odpryskiem sprawy korupcyjnej, w jaką zamieszany jest znany sędzia z Radomia, okazała się wiadomość o jego bliskich, towarzyskich i biznesowych powiązaniach z samym szefem polskich arbitrów, pozującym na nieskazitelnego Sławomirem Stępniewskim. Pojawia się wątpliwość, granicząca z pewnością: to może dlatego Grzegorz G. był tak usilnie lansowany na lidera polskich arbitrów? Pierwszy polski sędzia profesjonalny, nominacja na wyjazd do RPA na mistrzostwa świata - wszystko to musiało budzić autorytet i respekt zawodników, trenerów, kibiców i dziennikarzy, a także dawać świadectwo jego umiejętności, które należało przyjmować „a priori”, bo nie zawsze można je było dostrzec na boisku, o czym świadczą dziennikarskie oceny i pozycja w rankingach. Drugi z zatrzymanych ostatnio też został właśnie międzynarodowym z poręki swojego szefa - jeżeli im nie można zaufać, to komu? Ja już nikomu nie wierzę i na widok kolejnych arbitrów o znanych nazwiskach, których obserwuję na boisku, wcale nie odpędzam od siebie skojarzeń z różnymi dziwnymi meczami i faktami z ich udziałem. Nie broniłem nigdy zatrzymywanych i zawieszanych arbitrów, chociaż zawsze konsekwentnie podkreślałem, że chętnie dowiedziałbym się coś bliżej o tych, co przekupywali arbitrów i dawali im łapówki. Parę tropów już jest - Arka, Korona, ludzie z Lubina i Polkowic, grupa Kujawiaka, Nowy Dwór w wersjach „Świt” i „Widzew”. Rozbicie i jednego, i drugiego środowiska (a także trzeciego, które rozpracować będzie najtrudniej - zawodników) powinno być podstawowym zadaniem nowego zarządu związku, mającego przecież w tej sprawie pełen mandat społeczny i środowiskowy. Swój pierwszy miesiąc Grzegorz Lato już przegrał, bo ciągle wydaje mu się, że będzie prezesem tylko od Euro 2012, chociaż oczekiwania są całkiem
inne. Zatrzymanie obu sędziów i dobrowolna pozornie, choć w istocie wymuszona dymisja szefa polskich sędziów, to znakomita okazja do podjęcia kroków radykalnych: rozwiązania całej organizacji sędziowskiej i odtworzenia jej od nowa. Nie grozi nam przecież dezorganizacja rozgrywek z powodu braku arbitrów, bo najbliższe mecze we wszystkich ligach i klasach odbędą się dopiero w marcu. Jest więc wystarczająco dużo czasu, by nie tylko znaleźć nowego prezesa sędziów, ale i na nowo sformować cały ligowy korpus sędziowski, i to nie spośród tych, co „gwiżdżą” na szczeblu centralnym obecnie, a z młodych, wyselekcjonowanych arbitrów rozpoczynających dopiero karierę. Nie boję się obniżenia poziomu - naturalnych pomyłek, które zawsze się zdarzają, na pewno nie będzie więcej, uniknie się za to rutyny i nadmiernej pewności siebie, graniczącej z arogancją, która gubi arbitrów ze znanymi nazwiskami, uwikłanymi ponadto w środowiskowe układy. Nie ma się co oszukiwać: wszyscy wiemy, że istnieją one nadal, a niewinni, którzy mogą ucierpieć, niech „podziękują” tym, co zawinili. Polski Związek Piłki Nożnej jest organizacją dobrowolną, w której obowiązywać powinny nie tylko przepisy prawa powszechnego, ale i wewnętrzny kodeks. Domniemanie niewinności przed sądem to całkiem coś innego niż brak zaufania we własnym środowisku i dlatego nie wyrok, ale już samo podejrzenie o nieuczciwość powinno z niego eliminować. PZPN nie ma wpływu na skład zarządów ligowych spółek i na ich właścicieli, którzy kompromitują się na własny rachunek, ma natomiast odpowiednie instrumenty, by przynajmniej próbować robić porządek z sędziami i z zawodnikami. Śmieszy mnie podzielane powszechnie przekonanie, że od dwóch sezonów, czyli od pierwszego zatrzymania sędziego Antoniego F., rozgrywki są „czyste”, czyli uczciwe. Przecież swojego „Fryzjera” miał niemal każdy klub, a wypowiedź prezesa Laty, który przewiduje, że „teraz będą zatrzymywać także tych, co wzięli pół litra i kiełbasę”, doskonale wpisuje się w podzielaną powszechnie mentalność, która nie ma nic wspólnego z dawnym ustrojem, bo szybko nasiąkają nią także ci, którzy modlą się do kapitalizmu. Zwłaszcza tym najbardziej się spieszy.
Wojciech Filipiak
Tygodnik Kibica nr 51 • dodano 16-12-2008r. przez darek