strona głównao tygodnikuredakcjaprenumeratakontaktforum

Trzy razy derby

Krótkie krycie

Mikus Dariusz Jan
W miniony weekend zafundowałem sobie oglądanie trzech spotkań, które można potraktować wspólnym mianownikiem jako mecze derbowe. Na początek będzie coś o grze w okolicach miasta Manchester, gdzie dwie miejscowe drużyny... bodajże City i United – czy coś podobnego – chciały umieścić piłkę w siatce na wzór i podobieństwo naszych dzielnych futbolistów znad Wisły. Jednakże Albion to kraj piłkarsko dziki i tamtejsi futboliści nie prezentują tego czaru i zaangażowania w grę, co nasze orły, toteż w wyniku nieudolnych starań tylko jedni z nich raz trafili do bramki i jedni tylko ten mecz wygrali. Nie pamiętam już, którzy, ale z pewnością był to zespół z Manchesteru! Nieukrywaną atrakcją końca tygodnia miał być i był mecz derbowy Górnika i Ruchu. Tamże futboliści hycali po trawniku z wprawą konika polnego i wielokroć trafiali – bez pudła!! – odzianą w specjalistyczny but nogą w kawałek napompowanej skóry zwany futbolówką. Lokalni widzowie piali z zachwytu i było pięknie nadzwyczaj... Tak pięknie, że jedynie z umiłowania przeciwnika i poszanowania jego praw do wysokiego miejsca w tabeli nikt nie chciał skrzywdzić rywala trafieniem w środek bramki. Ta cudowna formuła dała o sobie znać nawet wtedy, gdy rozpędzony napastnik zabrzan, nie mając ochoty na strzelenie bramki, „dzióbnął” sobie piłkę w drugą stronę niż bramka i to jeszcze na klasyczne „zapalenie płuc”, by potem – zapewne jedynie w obawie przed zderzeniem się z bramkarzem – położyć się z wdziękiem na polu karnym, by dać kompletnie niemającemu pojęcia o sędziowaniu facetowi w kolorowym mundurku asumpt dozagwizdania karnego. A z karnego to już nie wypadało nie skorzystać... Co prawda niemal identyczne zdarzenie miało miejsce podczas meczu Chelsea z Liverpoolem, gdzie pan sędzia też zagwizdał karnego z kapelusza, ale buszmeni futbolu znad Tamizy zareagowali nerwowo – a szczególnie ichny główny szaman do spraw sędziów, który zażądał, aby arbiter, który popełnił pomyłkę, zadzwonił do menedżera Liverpoolu i przeprosił go za wypaczenie wyniku spotkania. No, ale taka tam i ich kultura, i dużo muszą się jeszcze od nas nauczyć... Teraz powinienem napisać coś o trzecim meczu derbowym - albo prawie derbowym – bo idzie o spotkanie dwójki naszych reprezentantów w pucharach, czyli Groclinu z Bełchatowem. Szanując jednak odporność nerwową czytelników, temat sobie odpuszczę. Co tu dużo pisać, zagrali chyba nawet gorzej od tych buszmenów z Anglii!
Tygodnik Kibica nr 34 • dodano 21-08-2007r.
© 2007 Tygodnik Kibica Wszystkie prawa zastrzeżone.
Liczba odwiedzin:915327