Bogaci i biedni

Okienko na świat
Ludwiczek CzesławNie ulega wątpliwości, że Anglia jest dziś w Europie piłkarską Mekką i że ściągają do niej wszyscy, którzy potrafią kopać piłkę z ponadprzeciętnym talentem. Nic zresztą dziwnego, bo w kraju tym piłkarskie uposażenia są znacznie wyższe niż w jakimkolwiek innym, a płace czołowych zawodników w Premier League są wprost oszałamiające. Michael Ballack w Chelsea otrzymuje 12 mln euro rocznie, a Frank Lampard, Didier Drogba i wielu innych zawodników, w tym i w kilku kolejnych klubach, takich jak Manchester United, Liverpool, Arsenal - niewiele mniej. Wszakże różnice płacowe nawet w tej samej bogatej Anglii są ogromne, bo uposażenia zawodników w klubach o najniższych budżetach są o mniej więcej 10 razy mniejsze niż u wymienionych powyżej potentatów. A mimo to średnia płaca w Premier League jest i tak dość wysoka, bo wynosi 1.800.000 euro rocznie. Po drugiej stronie kanału La Manche, czyli we Francji, piłkarzom już tak dobrze się nie powodzi. Jeśli brać pod uwagę średnią wynagrodzenia, to jest ona trzykrotnie niższa niż w Anglii. W roku 2007 przeciętna płaca wynosiła w pierwszej lidze 492.000 euro, a w ciągu tego roku wzrosła o 15 proc., co sprawiło, że wynosi teraz 564.000 euro. Najlepiej zarabiającymi piłkarzami we Francji są Juninho (Olimpique Lyon) i Claude Makelele (PSG), których płace są dwu-, a nawet trzykrotnie niższe niż prymusów w Zjednoczonym Królestwie. Pierwszy z nich otrzymuje 4.500.000 euro rocznie, a drugi 3.800.000 euro. Inni zawodnicy mają nieporównanie mniejsze płace, szczególnie ci, którzy grają w klubach niezaliczających się do czołówki ligowej. Bardzo zróżnicowane są także płace piłkarzy we Włoszech. Najlepiej opłacanym zawodnikiem w tym kraju jest - i tu chyba niespodzianka - szwedzki napastnik Interu Mediolan Zlatan Ibrahimovic. „La Gazzetta dello Sport” utrzymuje, że jego gaża wynosi rocznie 11 milionów euro. Pod względem zarobków wyprzedza innych zawodników Serie A - Kakę, który w Milanie AC uzyskuje 9 mln euro, a następnie Ronaldinho, który w tym samym klubie uzyskuje 6,5 mln euro. Kolejne miejsca zajmują Gianluigi Buffon w Juventusie i Francesco Totti w Romie, którzy otrzymują po 5,5 mln euro. Inni zawodnicy, przynajmniej ci czołowi, nie przekraczają 5 mln, ale podstawowa, szeroka masa zawodnicza otrzymuje raczej skromne wynagrodzenia. Wprawdzie nie mamy pojęcia, jaka jest średnia płaca we włoskiej Serie A, ale wiemy, jakie są globalne sumy przeznaczane na płace w poszczególnych klubach. Na czele tej tabeli znajdują się Inter i Milan, które wydatkowują, wyłączywszy wspomniane gwiazdy, po 120 mln euro, a Juventus Turyn - 115 mln. Dość wysokie, ale przecież dwu- lub trzykrotnie niższe budżety płacowe mają Roma (65 mln) i Fiorentina (37 mln). W granicach od 35 do 25 mln euro przeznaczają na wynagrodzenia Genoa, Napoli, Palermo, Lazio, Torino. Natomiast pozostałe kluby nie wydatkowują na płace więcej niż 20 mln euro rocznie. Owo zróżnicowanie płac sprawia, że w Europie, w tym przede wszystkim w Anglii, tworzą się kluby oligarchiczne, takie, które dzięki bogatym sponsorom lub wielkim kredytom zaciąganym w bankach mogą sobie pozwolić na kupno najlepszych zawodników pojawiających się na światowym rynku piłkarskim. One też od wielu już lat dominują w międzynarodowych rozgrywkach klubowych, nie dając żadnych szans nieco lub bardziej uboższym organizmom piłkarskim. W owej wspomnianej już Anglii, w której pieniądze ciekną strumieniem, zagraniczni zawodnicy wypierają z klubów piłkarzy angielskich. Zdarza się, że w niektórych klubach, jak np. w Arsenalu, w wyjściowej jedenastce pojawia się tylko jeden rodowity mieszkaniec Wysp Brytyjskich. Koniecznie trzeba coś z tym zrobić. Tego zdania jest prezydent UEFA Michel Platini, który w wywiadzie dla jednej z gazet angielskich stwierdził z żalem, że w Premier League wkrótce nie będzie ani graczy, ani trenerów angielskich i że w pełni zastąpią ich obcokrajowcy. Ów trend do ściągania do Anglii utalentowanych osobników obejmuje nie tylko w pełni już ukształtowanych graczy, ale także młodych zawodników wykazujących piłkarski spryt. Platini ze smutkiem stwierdza, że spora liczba młodocianych zawodników francuskich bardziej interesuje się wysokimi płacami za kanałem La Manche niż grą we francuskich klubach. Prezydent UEFA sugeruje, choć nie wypowiada się jednoznacznie, że trzeba coś z tym fantem zrobić, że nie można dalej tolerować sytuacji, w której o jakości futbolu decyduje dostęp do wielkich pieniędzy. Można z tego wyciągnąć wniosek, że Platini myśli o tzw. salary cup, obowiązującym już w koszykówce, czyli o ustanowieniu górnego limitu płac obowiązującego w klubach. Tylko czy potentaci się na to zgodzą? Czesław Ludwiczek
Tygodnik Kibica nr 53 • dodano 30-12-2008r. przez darek