Karuzela, karuzela...

Krótkie krycie
Mikus Dariusz JanPoziom piłki mamy w Polsce „lekko średni”, toteż trzeba sobie czymś urozmaicić zimowy brak emocji. Niestety, coroczne wymienianie trenerów i graczy robi się też coraz nudniejsze.
Ale nie ma się czym przejmować, trzeba tylko szybko ruszyć do boju i podjąć działania mogące wreszcie reanimować nasz ukochany sport. Choć nie wiem, czy nie lepiej byłoby napisać coś o moralnym wskrzeszeniu ... Żeby jednak nie było za słodko, to przyznam się, iż pisząc o wielu przywarach naszego ukochanego futbolu, czuję się czasem niczym facet wyładowujący swą złość na zwłokach.
Podniecanie się wysokością transferów czy kolejnymi mutacjami typu: „kto i gdzie może pójść” jest maluczkie i nie bardzo mi odpowiada. Mało tego, coraz mniej wiarygodne są nawet medialne informacje o kolejnych hitach transferowych, bo kontrakty zamiast na papierze umowy pojawiają się – niestety, już jako dokonane fakty! – w newsach podrzędnych pismaków z portali czy tabloidów. Za przykład podam choćby „już ostatecznie zawarte” porozumienie w sprawie gry Garguły w Wiśle.
Tu jednak winę facetów od obowiązkowego wciskania klawiszy ograniczam w sposób zasadniczy, bo obowiązkowe pole do zapełnienia literami mają, a pisać nie ma o czym...
Mając to na względzie, proponuję, aby PZPN wyciągnął wnioski z ostatnio prowadzonych wobec związku działań medialnych i wydatnie poprawił sobie image. Oto najbardziej głośno było o ludziach z PZPN przy okazji zbliżającego się zjazdu – czyli znowu w kontekście zmian personalnych i wzajemnego wygryzania się ze stołków.
Na co więc czekacie, panowie z piłkarskiej centrali – niech wasi specjaliści od wizerunku wezmą się do roboty i dopracują nowatorski pomysł transferów działaczy!!
Oczyma wyobraźni już widzę ten ekscytujący tytuł – „Prezes Widzewa przechodzi do zarządu PZPN„ – oczywiście z opcją, że w pierwszym meczu nie zagra przeciw poprzedniemu chlebodawcy... Albo: „Dwaj działacze Korony do związkowej Komisji Antykorupcyjnej” – prawda, że to brzmi pięknie!
Dla potrzeb ekscytowania kibiców można też wprowadzić działania na mniejszą skalę – wzajemne transfery masażystów czy choćby wypożyczanie – na jeden sezon – specjalistów od koszenia boiska. Zresztą pomysłów może być wiele, bo pole zupełnie nie zagospodarowane.
Na transfery sędziów jeszcze trochę poczekajmy – jeśli nie liczyć zagranicznych, jak choćby ten z Japończykami. Ale miło będzie usłyszeć, iż na skutek sutego transferu pan arbiter już drukuje dla nowego pracodawcy.
A najśmieszniejsze, iż wcale nie jest to abstrakcją...
Dariusz Jan Mikus
Tygodnik Kibica nr 2 • dodano 14-01-2009r. przez darek