Choroba morska

Krótkie krycie
Mikus Dariusz JanPrzyznam, że jako bojownik o bezwzględne karanie korupcji w polskiej piłce po raz pierwszy staję w obronie oskarżonego piłkarza i zastanawiam się, czy w rejsie po bagnach korupcji panowie prokuratorzy nie nabawili się choroby morskiej…
Jak podają od rana media, Piotr R. – symbol i ikona poznańskiej lokomotywy futbolowej – jest zamieszany w korupcyjne machloje. Z tego też powodu wczesnym rankiem nawiedzili go stosownie ubrani panowie z policji i wręczyli pisemne zaproszenie do wrocławskiej prokuratury. Media oszalały ze szczęścia, bo aresztowanie kultowej – akurat w tym przypadku jest to adekwatne użycie tego słowa – persony stanowi dla żurnalistów nie lada gratkę –czytaj: łatwy żer.
Jakoś jednak nie podzielam apetytu krwiożerców, bowiem potrawa zaserwowana przez wrocławskich prokuratorów wydaje się tym razem nieco nieświeża (czytaj: cuchnąca) co, de facto, czyni z jej konsumentów pospolite dziennikarskie hieny.
W czym rzecz? Już wyjaśniam.
Oto biorąc pod uwagę aktualnie ujawnione medialnie fakty, rzecz idzie o korupcyjne aspekty meczu Lecha z Górnikiem Polkowice – meczu, do którego mieli się „podłączyć” przedstawiciele Świtu Nowy Dwór, dla których pokonanie przez poznaniaków polkowiczan stanowiło o pozostaniu w ekstraklasie.
Teraz po kolei. Podobno doszło do działań korupcyjnych polegających na ustanowieniu specjalnych premii motywujących piłkarzy Lecha do zwycięstwa nad Górnikiem. Innymi słowy, domniemana korupcja dotyczyła faktu grania w celu osiągnięcia zwycięstwa!
Jeśli ktoś nie pamięta, to uprzejmie przypominam, że istotą sportu jest granie w celu odniesienia zwycięstwa. To właśnie za to nasi profesjonalni piłkarze dostają gruby legalny szmal, a władze klubów ustanawiają jeszcze nawet dodatkowe premie pieniężne motywujące ich do skutecznej gry.
Wygląda, że komuś mocno przewróciło się w głowie, przez co pomylił działania kryminogenne z nieetycznymi. A za łamanie formuł etycznych – tak badzo zresztą ostatnimi laty ewoluujących w stronę szmalu – nikt nikogo jeszcze w Polsce karać tiurmą nie może…No ale w ferworze działań antykorupcyjnych nie takie rzeczy można przyporządkować szlachetnej walce z wynaturzeniem…
Pytanie jednak, gdzie kończy się wynaturzenie winnych, a gdzie zaczyna dewiacja sądzących? Doskonale pamiętam sytuację sprzed ponad roku, gdy media podały informacje o rosyjskim „motywowaniu” piłkarzy Chorwacji przed meczem z Anglikami.
„Leonid Fedun, właściciel klubu Spartak Moskwa, chce dodatkowo zmotywować chorwackich piłkarzy. Za zwycięstwo nad reprezentacją Anglii najlepsi zawodnicy mogą liczyć na nagrodę - mercedesa.
Anglia podejmować będzie w środę reprezentację Chorwacji na stadionie Wembley w ostatnim meczu grupy E eliminacji mistrzostw Europy. Triumf Chorwacji, przy zwycięstwie Rosji z Andorą, da Rosjanom awans do finałów ME 2008 w Austrii i Szwajcarii”.
Czym ta sytuacja różni się od sprawy Lecha? Niczym.
Czy ktokolwiek rzucał wtedy oskarżenia korupcyjne? Nikt.
O co tu chodzi? Nie wie nikt.
Prokuratura też…
Dariusz Jan Mikus
Tygodnik Kibica nr 5 • dodano 04-02-2009r. przez darek