strona głównao tygodnikuredakcjaprenumeratakontaktforum

Piłkarze „u wód”

Dziury w całym

Filipiak Wojciech
Wyjazd na obóz w okresie przygotowawczym to niewzruszony kanon w zespołach piłkarskich - od ekstraklasy po III i IV ligę. Zimą w ekstraklasie są to zwykle dwa wyjazdy - pierwszy w celu „ładowania akumulatorów”, drugi - w poszukiwaniu ciepłej pogody i suchych boisk na sparingi. Biedniejsi zazdroszczą bogatszym wspaniałych tureckich albo hiszpańskich hoteli, ekscytujemy się tym, ile razy i gdzie wyjechali piłkarze Wisły, Legii czy Lecha, ale tak naprawdę nie wiadomo, czy coś z tych wyjazdów wynika, bo nie znalazłem nigdzie stosownych analiz sensowności takich wyjazdów pod względem szkoleniowym i finansowym. Kiedyś „obóz kondycyjny” musiał odbywać się obowiązkowo w górach albo gdzieś w lasach. Nie przez przypadek właśnie w takich miejscach zbudowano najsłynniejsze polskie ośrodki treningowe - Zakopane, Spałę, Wałcz i Cetniewo - to najbardziej znane miejsca w kraju. Tyle teorii - teraz konkrety. Piłkarze Lechii Gdańsk przyjechali na obóz do... Bełchatowa. Wygodny hotel, boisko ze sztuczną nawierzchnią, sparingpartnerzy w pobliżu - to niewątpliwie argumenty „za”. Czy to jednak wystarczy? Wszak piłkarze to nie roboty albo przemysłowo tuczone gęsi i żaden trenerski laptop nie ustali parametrów ich psychiki, chociaż faktycznie - rezultaty prób wydolnościowych mogą być po takim obozie wspaniałe. Widzew z kolei pojechał do Spały, ale mocno dbający o nowoczesność i organizacyjną perfekcję szefowie klubu (bo nie wierzę, że szkoleniowcy) zafundowali swoim zawodnikom „obóz wędrowny”: w Spale nie ma odpowiedniego boiska i na treningi ekipa jeździła do... Łodzi (dobre sto kilometrów w obie strony), a na sparingi jeszcze dalej - bo do Gutowa. Jeżeli chodziło o wyrobienie sobie wytrzymałości na trudy podróży na mecze wyjazdowe, to cel na pewno osiągnięto, bo żadna drużyna nie przejechała podczas obozów ponad tysiąca kilometrów w dziesięć dni. Na spacery i przebieżki po spalskim lesie pewnie zabrakło już czasu. Od paru lat zapanowała moda na styczniowo-lutowe wyjazdy do Turcji i na Cypr, lansowana głównie przez niemieckie biura podróży, które wypełniają w ten sposób martwy sezon. Ośrodek wybiera się na ogół z folderu, no i jak to na wczasach, na piłkarzy-turystów czekać mogą na miejscu różne niespodzianki. Często taki wyjazd bywa też storpedowany przez pogodę, np. Arka Gdynia pojechała w styczniu do Niemiec, skąd musiała uciekać przed złą pogodą do Turcji. Kto mi powie, że tak wyglądają perfekcyjne przygotowania? Dziwię się, dlaczego Henryk Kasperczak nie odwiódł swoich chlebodawców z Górnika Zabrze od pomysłu wyjazdu na obóz do Tunezji. Tak się złożyło, że ten kraj znam wyjątkowo dobrze, dlatego zdecydowanie bym odradzał. Z relacji wynika, że pierwszego dnia Kasperczak objeżdżał okolicę w poszukiwaniu boiska na trening. On akurat w tym kraju nie musi się nikomu przedstawiać, ale nawet Kasperczakowi nie wszystko się jednak udało. W promieniu 50 kilometrów od Monastyru grają trzy drużyny tunezyjskiej ekstraklasy i jeden solidny II-ligowiec, tymczasem na sparing Górnik pojechał do odległego o 100 km Nabeul, by zagrać z zespołem III ligi. W przyszłym tygodniu do Tunezji jedzie Widzew. Na miejscu mają czekać silni sparingpartnerzy - zapewniają w klubie... Obiecuję, że będę się w rundzie wiosennej przyglądał efektom tych przedsezonowych wojaży. Ciekawe będzie ustalić, ile kosztuje jeden punkt. Czy mistrzem Polski zostanie ten, co najwięcej czasu spędził w okresie przygotowawczym za granicą? Po wyjazdach sądząc, na spadek skazany jest ŁKS, bo klub z Łodzi stać było tylko na wyjazd do Barcic koło Nowego Sącza i obóz w tamtejszym ośrodku wczasowym. Piłkarze skarżyli się, że łóżka były za krótkie, ale za to hotel nazywał się „Las Vegas”. Może to wystarczy? Wojciech Filipiak
Tygodnik Kibica nr 6 • dodano 11-02-2009r. przez darek
© 2007 Tygodnik Kibica Wszystkie prawa zastrzeżone.
Liczba odwiedzin:915329