Łowicka wycinanka

Dziury w całym
Filipiak WojciechDzisiaj będzie raz na ludowo. Od kilku tygodni cieszą się z II ligi kibice w Łowiczu, ale dodatkowe obowiązki miejscowi policjanci przeklinają, ile wlezie. Od samego początku łowicka policja negatywnie opiniowała wnioski o zezwolenie na mecz na łowickim stadionie, ale trzykrotnie burmistrz te opinie ignorował. Za czwartym razem rozegrania meczu jednak zabronił i najpewniej Pelikan straci punkty walkowerem na rzecz Wisły Płock. Policja w Łowiczu uznała, że nie jest w stanie zabezpieczyć jednocześnie dwóch imprez: II-ligowego meczu piłkarskiego i „Biesiady Łowickiej” w pobliskich Walewicach – skrzyżowania odpustu w dawnym stylu z festynem i dożynkami na dodatek. Na nic zdały się protesty klubu, który nie bez racji twierdził, że należy do niego utrzymanie porządku na stadionie, czym zajmuje się wynajęta firma ochroniarska. Trudno, by klub dbał też o porządek w mieście i w okolicy, a tego właśnie ni mniej, ni więcej domagał się burmistrz wraz z policją. Chodziło o kibiców przyjezdnych – miejscowi kibicowskiej subkultury, która byłaby zagrożeniem dla postronnych, na szczęście jeszcze nie wytworzyli. Po niechlubnych występach kibiców z Radomia jeszcze w III lidze na stadionie zbudowano „klatkę” dla kibiców tak potężną, że nie wydostałby się z niej niedźwiedź w zoo. Stadion w Łowiczu ma około 2000 miejsc, tak więc „ustawowe” pięć procent dla gości to równa setka i tyle właśnie biletów klub skłonny był przekazać przyjezdnym. Obawa, że z Płocka przyjechałyby tłumy, nie jest niczym uzasadniona, bo przecież na meczach Wisły na własnym boisku są pustki. Jednym słowem – policja przestraszyła się kilkudziesięciu przybyszów, torpedując w praktyce II-ligowe rozgrywki w tym mieście, bo spodziewać się można, że przed meczami z Arką, Lechią czy Śląskiem sprzeciw będzie jeszcze bardziej zdecydowany. To się nazywa prewencja, zapobieganie zdarzeniom, które mogłyby być niebezpieczne – wyjaśniano fachowo działaczom klubowym. Naszym zdaniem to jednak brak kompetencji i nieumiejętność radzenia sobie z problemami. Jesteśmy za zdecydowanymi posunięciami tam, gdzie jest rzeczywiście taka potrzeba, tu jednak wydano zakaz zdecydowanie na wyrost, bez podjęcia próby poszukania innych rozwiązań. Nie ma imprezy – jest spokój. Policja ma wolną niedzielę i można spokojnie iść na odpust. Widać wyraźnie, że II-ligowy awans Pelikana przerósł klub i miasto. Dopiero w tygodniu poprzedzającym rozpoczęcie rozgrywek udało się dostosować stadion do licencyjnych wymagań, ale nadal miasto nie wie, jak sobie z tym nowym problemem poradzić. Niedzielny walkower to już jednak nie kwestia stadionu – policja poddała się z góry, ogłaszając publicznie swoją bezradność. Można powiedzieć, że są powody, podając przykłady najazdów kibiców GKS Katowice, Zagłębia Sosnowiec i Lechii Gdańsk na mniejsze miejscowości w okresie, gdy drużyny te grały w klasach niższych. Łowicz jednak, miasto z bogatą historią, siedziba biskupa i szkoły wyższej, na pewno ma zdecydowanie większe możliwości niż śląska czy pomorska wioska, w której komisariat pracuje od 8 do 16 i składa się z komendanta i jego zastępcy. Tymczasem łowicka władza uległa tej swoistej antykibicowskiej psychozie (innym przykładem są antyterroryści w kominiarkach, rewidujący kibiców wchodzących na stadion Cracovii), zaś ludzie mało zorientowani w futbolowych realiach dostali kolejny sygnał, że mecz piłkarski jest synonimem bandyckiej zadymy. No cóż, powodów do takiego mniemania jest aż nadto, co nie oznacza jednak, że trzeba się cofać o kolejny krok, nie podejmując żadnych pozytywnych działań.
Tygodnik Kibica nr 35 • dodano 28-08-2007r. przez darek