Ule pełne miodu...

Krótkie krycie
Mikus Dariusz JanOstatnio pan Leo B. odrabia pilnie lekcje z historii Polski – konkretnie zagłębił się nad patriotycznymi aspektami wychowania młodzieży w ramach jedynie słusznego ustroju socjalistycznego. Właśnie stamtąd wyciagnął zapewne zapomnianą już dziś, wiekopomną ideę prac społecznych, czyli harowania za frajer i jeszcze po godzinach...
Pan Leo będzie teraz pracował w Feyenoordzie – rzecz jasna za frajer, bez kontraktu i jak na stachanowca przystało, z czystej miłości do idei. W tym przypadku futbolowej.
Co prawda najpierw Holender opowiadał pismakom, że wczelkie domysły co do jego pracy w FR są czczym wymysłem, ale za to potem pogadał sobie na ten temat – nieistniejący!! – z prezesem PZPN Grzegorzem Latą, a potem ogłosił wieść wszem i wobec. Żeby nie było wątpliwości, reakcja Laty była w przypadku Beenhakkera jednoznaczna. Na tyle jednoznaczna, aby rzecznik prasowy zwiazku, Andrzej Strejlau, mógł potem oficjalnie oświadczyć:
- Cały zarząd PZPN był zaskoczony, gdy z Holandii dotarła wiadomość, że selekcjoner reprezentacji Polski Leo Beenhakker będzie współpracował z Feyenoordem Rotterdam.
I taki komentarz powinien wystarczyć, gdyby nie pewna dziwna sprawa z okolic kadry. Oto sympatycy Leo powoływali się na precedens trenera Ulatowskiego – pana siedzącego na ławce i przy stole z trenerem Beenhakkerem, jeżdżącego na mecze i zgupowania jako asystent Holendra. Pytano, dlaczego Leo nie ma współpracować z Feyenoordem, skoro wcześniej na pracę w Bełchatowie pozwolono jego asystentowi?
- Piłkarze PGE GKS Bełchatów mają nowego szkoleniowca. Trenera Pawła Janasa, który zrezygnował z prowadzenia bełchatowian, zastąpił asystent Leo Beenhakkera Rafał Ulatowski. Umowa z nowym trenerem została podpisana na czas nieokreślony - napisano 9 stycznia na portalu klubu.
Szkopuł w tym, że Ulatowskiego to ja widywałem na ławce obok Beenhakkera podczas meczów z Litwą i Walią. Czyżby więc pracował chłopina na dwa etaty, ciężko dorabiając do skromnego chleba asystenta krajowej reprezentacji...?
Otóż nie!
Z wrodzoną sobie bezczelnością pokojarzyłem te fakty i poprosiłem szefostwo redakcji o uzyskanie informacji na temat statusu trenera Ulatowskiego w kontekście kadry. Okazało się, iż ob. Ulatowski Rafał nie istnieje personalnie na liście płac kadry!!
To co jest grane?
Albo wiadomość jest fałszywa i dokucza w ten sposób Bogu ducha winnemu asystentowi Leo, albo ktoś robi w durnia centralę – bo coś nie wierzę, aby Rafał U. z własnej kasy opłacał wyjazdy na zgrupowania i mecze oraz dopłacał do paliwa i diet. Takim frajerem to on chyba nie jest.
A jeśli „Ula” faktycznie nie jest teraz zatrudniony przy kadrze – to jakim prawem tam grzebie i ma wpływ na działania, wobec których może występować jako zainteresowany (dla siebie) trener zespołu ligowego?
Coś tu nie gra...
Ale najbardziej nie gra mi zachowanie Holendra. Chyba czuje pismo nosem, że raczej nie uda mu się siegnąć po awans i dlatego po raz kolejny bezczelnie prowokuje PZPN do wylania go na zbitą twarz – co będzie doskonałym pretekstem do wyciągnięcia ręki po dużą kasę za skrócenie kontraktu.
Pszczółki latające koło piłkarskiego ula to zwykłe trutnie!!
Dariusz Jan Mikus
Tygodnik Kibica nr 7 • dodano 18-02-2009r. przez darek