strona głównao tygodnikuredakcjaprenumeratakontaktforum

Mazanie węglem

Dziury w całym

Mikus Dariusz Jan
Od dawna widać, że w Bełchatowie, w klubie i w kopalni, rywalizują ze sobą dwie koncepcje prowadzenia działalności sportowej. Jedna to chęć zbudowania silnej drużyny, druga – ostrożna wegetacja, taka, żeby zanadto się nie wychylać. Zwolennicy obu grup mieli doskonałe alibi, bo oprócz gry w ekstraklasie klub aktywnie szkolił juniorów i rozbudowywał obiekt. Jedni mogli więc mówić, że nie ma mowy o marnotrawieniu środków finansowych na drogie i często nietrafione transfery, drudzy zaś argumentowali, że zakład sponsorujący klub i tak wystarczająco dużo robi dla miejscowego społeczeństwa, że nie musi już wydawać pieniędzy na rozrzutne pensje i premie dla zawodników i trenerów. Ci drudzy chcą działać w zgodzie z obowiązującą doktryną polityczną, ich przeciwnicy z kolei na tyle długo obracają się w sporcie, by wiedzieć, że trzeba zaryzykować nietypowymi działaniami, by w futbolu osiągnąć sukces. Nikt już dzisiaj nie mówi „mala pieniondz, mala pilka, duża pieniondz, duża pilka”, jak pewien słowacki Węgier, który był trenerem Górnika Zabrze. W bardziej swojskiej wersji, choć może bardziej brutalnej, brzmiało to „będzie sianko, będzie granko”, co spopularyzować miał ponoć trener Jacek Machciński zaangażowany do Concordii, gdy trzydzieści kilka lat temu zamarzyła się Piotrkowowi II liga. Obie te dwie „złote myśli” są jednak nadal aktualne i choć forma wydawania pieniędzy jest dzisiaj bardziej ucywilizowana, to nadal wiadomo, że trzeba sporo zainwestować: w zawodników, w trenerów, w obiekt, w przygotowania. Oszczędzać można w PKO – to jeszcze jedna futbolowa prawda, lansowana przez innego znanego trenera, specjalistę od aforyzmów. Nie ulega wątpliwości, że bełchatowski klub przeżywać może wkrótce ciężkie chwile, bo populiści z Platformy (brzmi to jak herezja, ale tak właśnie w tym przypadku jest!) konsekwentnie dążą do wprowadzenia zakazu sponsorowania wyczynowego sportu przez państwowe spółki poprzez wprowadzania kolejnych, coraz dalej idących ograniczeń. Może nawet i dlatego, żeby jak najwięcej uratować, obecni szefowie klubu starają się teraz uwiarygodnić w oczach rządzących i zdyskredytować posunięcia poprzedników, akurat z tego sezonu, gdy GKS walczył o mistrzowski o tytuł i zajął najwyższe miejsce w lidze w historii. Okazuje się teraz, że to, co robił poprzedni prezes Jerzy Ożóg, było działaniem na szkodę spółki: wysokie kontrakty, którymi zdołano zatrzymać w klubie takich piłkarzy jak Garguła, Nowak czy do pewnego czasu Matusiak, gaże w wysokości 10-12 tysięcy złotych za samo wyjście na mecz, niezależnie od ewentualnych, także wysokich, premii za zwycięstwa, zaangażowanie trenera Lenczyka, a następnie zabezpieczenie jego kontraktu wysokim odszkodowaniem w przypadku zerwania. Decyzją rady nadzorczej zarząd spółki był jednoosobowy, logiczne więc, że Ożogowi przekazano w ten sposób pełnię władzy. Teraz jednak zarzuca się byłemu prezesowi, że swoje decyzje podejmował... właśnie jednoosobowo! Chybiony jest też zarzut zerwania umowy z trenerem Lenczykiem, co uruchomiło sądowy proces o wypłacenie bardzo wysokiego odszkodowania, bo to nie prezes Ożóg ją zerwał, a właśnie nowe, obecne władze klubu. Zatrudnienie Janusza Matusiaka (ojca piłkarza) w charakterze konsultanta to także nie „bezpodstawne wyprowadzenie pieniędzy z klubu”, a nieoficjalna próba zapewnienia sobie „prawa pierwokupu” zawodników łódzkiej SMS, w której Matusiak jest jednym z dyrektorów. Prezes Ożóg nie musi się bać prokuratora, który ma badać ową „niegospodarność” - postawiono przed nim zadanie prowadzenia zawodowego klubu piłkarskiego, z którego – w ramach oddanych mu do dyspozycji środków – wywiązał się należycie, bo rozliczają go wyniki. Sytuacja takich klubów jak GKS nie jest politycznie łatwa. Komuś teraz znów zachciało się mazać węglem po ścianie. To pewnie ci sami ludzie, którzy szermują frazesami o konieczności oddania sportu menedżerom. Mieli przecież sprawnego prezesa, ale teraz chcą go zgnoić, odwracając uwagę od własnej nieudolności, braku inicjatywy i sensownych pomysłów. Wojciech Filipiak
Tygodnik Kibica nr 10 • dodano 11-03-2009r. przez darek
© 2007 Tygodnik Kibica Wszystkie prawa zastrzeżone.
Liczba odwiedzin:915332