W drodze na emeryturę

Okienko na świat
Ludwiczek CzesławGdy wielki piłkarz kończy karierę, współczesnych mu fanów ogarnia zawód i żal, bo nigdy już nie zobaczą na stadionie lub ekranie telewizyjnym piłkarskiej sztuki w jego wydaniu. Wprawdzie wkrótce na jego miejsce pojawią się nowi bohaterowie futbolowych widowisk, ale przecież nie wryją się już tak głęboko w naszą świadomość jak ci, których kariery śledziliśmy w ciągu długich lat. I nawet wtedy, kiedy ci nowi sięgną po nadzwyczajne sukcesy, będziemy się zastanawiali, czy ich umiejętności dorównują tym z dawnych lat. Dlatego też kolejne pokolenia piłkarskich fanów tłumiły łzy, gdy z boiskami rozstawali się Pele, Maradona, Cruyff, Platini, Beckenbauer, Van Basten, Zidane i wielu innych wirtuozów skórzanej piłki.
Podobnie jest i teraz, bo najdalej za trzy miesiące pożegnamy jednego jeszcze giganta futbolu. Jest nim Czech Pavel Nedved, który potwierdził ostatnio, m.in. na stronie internetowej UEFA, że bieżący sezon piłkarski jest ostatni w jego karierze. Ten 36-letni gracz Juventusu Turyn już w 2007 i 2008 roku nosił się z zamiarem skończenia kariery, ale tym razem zdecydował się ostatecznie. - Nie zmienię już zdania – oświadczył po pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów Juventus-Chelsea (0-1), a po ostatecznym wyeliminowaniu turyńskiego klubu utwierdził się w tym przekonaniu.
- To doskonały moment do rozstania się z profesjonalną piłką – mówił Pavel. – Wprawdzie gra zawsze sprawiała mi mnóstwo przyjemności, ale biorąc pod uwagę mój obecny stan fizyczny i mentalny, wiem doskonale, że nadeszła chwila do pozostawienia miejsca młodym. Gdyby Juventus wyeliminował Chelsea i stworzył sobie szansę zwycięstwa w Lidze Mistrzów, to być może Nedved, któremu pośród licznie zgromadzonych sukcesów tego akurat brakuje, rozważyłby jeszcze problem pozostania w grze, ale teraz nie ma już na co liczyć. Nadzieję, że Nedved przedłuży jeszcze swoją aktywność piłkarską, wyraził publicznie trener „Juve” Claudio Ranieri, ale wygląda na to, że bezskutecznie. Potwierdził to zresztą inny wielki czeski zawodnik Petr Cech, który w owym wspomnianym meczu 1/8 Ligi Mistrzów grał w barwach Chelsea przeciwko „Juve”. Powiedział mianowicie, że Nedved wszedł do historii czeskiego futbolu, ale upływu wieku i sił nie da się powstrzymać. - On już 15 lat jest na piłkarskim szczycie, więc dajmy mu wreszcie spokojnie odpocząć.
Tak więc po czterech latach spędzonych w Sparcie Praga, z którą zdobył mistrzostwo Czechosłowacji i trzy razy mistrzostwo Czech, Pavel Nedved przeszedł do Lazio Rzym, gdzie spędził pięć sezonów. Z tym właśnie rzymskim klubem sięgnął po liczący się na europejskiej scenie sukces, zdobywając w 1999 roku Puchar Europy Zdobywców Pucharów, a w roku następnym - mistrzostwo Włoch. Pozyskany następnie w 2001 roku przez Juventus, kontynuował z nim zbiory trofeów, zdobywając ponownie scudetto, tym razem w latach 2002 i 2003. W tym ostatnim roku był już blisko zwycięstwa w Lidze Mistrzów, bo Juventus awansował do finału i niestety przegrał w nim jedną bramką w rzutach karnych z Milanem AC. Pocieszeniem dla Czecha jest jedynie to, że w tym meczu nie grał ze względu na kartki. Ale kto wie, gdyby grał, to być może Juventus zdobyłby to cenne trofeum.
Europa jednak doceniła tego znakomitego gracza, bo w tym właśnie 2003 otrzymał Złotą Piłkę „France Football”. Trzeba przyznać, że trafiła ona we właściwe ręce, bo Pavel Nedved wspiął się w tym roku na szczyt swojej sztuki piłkarskiej. Był doskonałym konstruktorem akcji ofensywnych, a dzięki swej wybornej technice również w znacznym stopniu ich realizatorem. Dysponował ponadto żelazną kondycją, dzięki czemu potrafił grać z pełnym zaangażowaniem od pierwszej do ostatniej minuty meczu. Przylgnęło nawet do niego określenie - płuca Juventusu. Od tego czasu Pavel zapowiadał, że Juventus jest ostatnim klubem w jego karierze i wygląda na to, że rzeczywiście tak będzie. Słowa nie zmienił nawet w owym fatalnym 2006 roku, kiedy Juventus po słynnej aferze korupcyjnej został zdegradowany. Wraz z Buffonem, Del Piero i Trezeguetem pozostał w klubie i pomógł mu powrócić do Serie A. Teraz jednak kończy ową wspaniałą, wyczynową grę. Będzie to już drugie i ostateczne odejście, bo z gry w reprezentacji Czech, w której wystąpił w 91 meczach i dla której zdobył 18 goli, zrezygnował już w 2006 r.
Co będzie robił po skończeniu kariery, czy zostanie we Włoszech, czy też wróci do Czech? W odpowiedzi na te pytania Pavel Nedved odpowiedział z rozbrajającą szczerością: - Nie wiem. Mam jeszcze trzy miesiące, aby się nad tym zastanowić. W każdym razie chciałbym się nadal zajmować futbolem, choć w innej roli – dodał z uśmiechem.
Czesław Ludwiczek
Tygodnik Kibica nr 12 • dodano 25-03-2009r. przez darek