Wizja fonii

Krótkie krycie
Mikus Dariusz JanSiedzę sobie przed telewizorem i oglądam Puchar Sześciu Narodów w rugby. Tu zaczyna się marzenie - utopijna wręcz wizja wykorzystania nowoczesnej techniki dla potrzeb widowiska sportowego.
Sędzia w rugby ma u graczy posłuchanie – nikt mu nie podskoczy, bo przy najmniejszych próbach dyskusji, a nawet przy grze nie fair, delikwent zaraz dostaje żółtą kartkę i wędruje na dziesięć minut na ławkę. Do tego facet z gwizdkiem jest dodatkowo wyposażony w mikrofon i na trybunach, a także w telewizji na bieżąco słychać jego uwagi pod adresem graczy oraz uzasadnienia decyzji.
Pamiętam takie próby w polskiej piłce, kiedy arbiter dla potrzeb telewizji był wyposażony w przenośny zestaw z mikrofonem i telewidzowie mieli okazję słyszeć jego słowa. Pamiętam też, iż była to natenczas totalna paranoja i klasyczne rżnięcie głupa, bowiem z ekranu płynęły wygłaszane dostojnym głosem teksty w stylu:
„Panie Nowak, proszę nie kopać rywala podczas interwencji”.
Prawda, że jest to bardzo naturalna odzywka boiskowa...
Jednak pomimo tej oczywistej obsuwy próby wprowadzania środków technicznych należy uznać za zasadne i wielce sensowne. Po pierwsze, mają one znaczący walor poznawczy – kibice mają możliwość lepszego poznania przepisów, że o argumentacji jej podjęcia nie wspomnę. Daje to także znaczący atut w walce z patologiami, bowiem bieżące komentarze do podejmowanych decyzji obligują arbitra do odpowiedzialności za ich sensowne podejmowanie.
Zresztą nigdy jeszcze nie było tak, aby większa przejrzystość i dopływ informacji działał na szkodę uczciwości – w tym przypadku tej na boisku. Komu jak komu, ale to właśnie Polskiemu Związkowi Piłki Nożnej powinno zależeć na takim modelu budowania zaufania do sędziów i dyscypliny. Nie podejrzewam też, aby jakakolwiek stacja telewizyjna uznała, iż zaopatrzenie arbitra w przenośny mikrofon przekracza jej możliwości techniczne czy finansowe. Panowie zza kamer z pocałowaniem w rękę zafundują panom arbitrom najwyższej klasy urządzenia jedynie w zamian za bieżącą transmisję fonii z boiska.
Minusem jest zapewne konieczność zainstalowania w lewym górnym rogu ekranu czerwonego kółka, bowiem teksty padające podczas gry nie powinny być słuchane przez młodzież do lat 18.
A jak ktoś nie ma pojęcia, o czym mówią piłkarze podczas gry, to niech sobie dokładnie obejrzy powtórki niewykorzystanych sytuacji, gdzie widać – tak, widać!! – jakimi słowami futboliści je komentują. Zapewniam, że nie będzie potrzebna konsultacja z osobą czytającą z ruchu ust...
Nie zmienia to jednak faktu, iż podłączenie fonii w znaczący sposób wpłynie na podniesienie atrakcyjności widowiska, i to nie tylko w wymiarze widzów oglądających mecz na trybunach. Cóż więc stoi na przeszkodzie, aby taki scenariusz zrealizować?
No właśnie - co?
Niechęć przed wpadkami na żywo – bo weryfikacja w wersji „live” może stać się gwoździem do trumny dla wielu gwizdków i chorągiewek.
Dariusz Jan Mikus
Tygodnik Kibica nr 12 • dodano 25-03-2009r. przez darek