Mourinho w oblężonej twierdzy

Okienko na świat
Ludwiczek CzesławJose Mourinho jest w piłkarskim świecie postacią niezwykle zagadkową. Ten 46-letni Portugalczyk urodzony w Setubalu uważany jest nie tylko przez kibiców, ale i przez część szkoleniowców za wyjątkowo dobrego trenera. Mogłyby o tym świadczyć wyniki prowadzonych przez niego drużyn na początku bieżącego wieku. Bo przypomnijmy, że z FC Porto zdobył dwukrotnie mistrzostwo Portugalii i jeden raz puchar tego kraju, że wywalczył z nim Puchar UEFA (2003) i zwyciężył w Lidze Mistrzów (2004). Z Chelsea z kolei dwukrotnie osiągnął mistrzostwo Anglii (2005 i 2006), a ponadto Puchar Anglii i Puchary Ligi Angielskiej, ale w Lidze Mistrzów sukcesu z tą drużyną nie osiągnął.
Dlatego też sporo fanów futbolu może mieć wątpliwości co do trenerskiego geniuszu Mourinho. Bo przecież w zespole Romana Abramowicza miał wszystko, co potrzebne dla uzyskania takiego sukcesu, w tym przede wszystkim nieograniczone środki finansowe, które pozwoliły mu zbudować zespół marzeń. Sam Mourinho mówił wówczas: - Mamy najlepszych graczy oraz - wybaczcie, jeśli jestem zarozumiały - najlepszego trenera. A mimo to, dwukrotnie zdołał z nim dotrzeć tylko do półfinałów Ligi Mistrzów. Co gorsze, lepszy wynik od niego osiągnął jego asystent Avram Grant, który przejął drużynę we wrześniu 2007 roku, kiedy Portugalczyk po fatalnym starcie w Lidze Mistrzów został zwolniony. Otóż ów Grant osiągnął z Chelsea finał Ligi Mistrzów.
Mimo oczywistej wpadki Mourinho, opinia trenera-wizjonera, który bierze odpowiedzialność za wyniki drużyny, nadal mocno do niego przylegała, choć przez pewien czas pozostawał bez pracy. W końcu jednak podpisał kontrakt z Interem Mediolan. Wprawdzie klub ten miał dobrego trenera Roberta Manciniego, który trzy lata pod rząd zdobył z prowadzoną przez siebie drużyną mistrzostwo Włoch, ale w Lidze Mistrzów nie miał szczęścia. Uznano więc, że tym menadżerem, który poprowadzi Inter na szczyty sławy, będzie Jose Mourinho. We włoskiej Serie A Inter nadal znajduje się na czele tabeli i najprawdopodobniej zdobędzie również w br. tytuł mistrzowski, ale o zwycięstwie w Lidze Mistrzów nie ma co marzyć, bo został z niej ostatecznie wypisany.
I jak to na ogół w przypadku Portugalczyka bywa, winą za to obarcza innych. Już podczas pobytu w Anglii przyczyn swoich niepowodzeń doszukiwał się wszędzie, tylko nie u siebie. Tę taktykę stosuje także we Włoszech, a najwyraźniej okazało się to po pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów, kiedy to Inter zremisował w Mediolanie z Manchesterem United 0-0. Bezpośrednio po meczu Mourinho opuścił boisko, nie podając ręki Alexowi Fergusonowi. Następnie skrytykował arbitra, który jego zdaniem chronił Manchester. Rozgniewany krzyczał o niesprawiedliwości i o tym, że jeżeli Inter miałby na wyjeździe arbitra chroniącego jego interesy, to na pewno wszedłby do ćwierćfinału. Po klęsce w rewanżu Mourinho nie miał już nic do powiedzenia, przynajmniej bezpośrednio po meczu.
W parę dni później poszukał jednak pośredniego usprawiedliwienia. W wywiadzie udzielonym dziennikowi „La Gazzetta dello Sport” skarżył się na zbyt liczną, bo 29-osobową kadrę. Przy tak szerokiej kadrze ma trudności z wyborem najlepszego składu, tym bardziej że znajdują się w nim zawodnicy zaawansowani wiekowo. - Jeżeli nadal pozostanie w klubie czterech graczy powyżej 30 lat, to ja w nim nie zostanę - mówił Mourinho - ale jeśli zakupi się czterech zawodników wysokiej klasy, to podejmę wyzwanie. Inaczej pisząc, spróbuje jeszcze raz wygrać Ligę Mistrzów.
W dalszym ciągu jednak uważa, że jest obiektem nieustannego polowania, także we włoskiej Serie A, że wszyscy sprzysięgają się przeciwko niemu. Popis takiej postawy dał po meczu Inter-Roma (3-3). Otóż po tym spotkaniu prasa i trenerzy uznali, że przy stanie 1-3 rzut karny podyktowany przeciwko Romie był mocno dyskusyjny. Oburzony na to portugalski coach mówił bez ogródek, że manipuluje się opinią publiczną przeciwko jego klubowi. - Nie podoba mi się intelektualna prostytucja, cenię sobie natomiast przyzwoitość - powiedział. Były trener Chelsea pozwolił sobie na kilka uszczypliwości wobec rywali z Serie A. Stwierdził mianowicie, że Roma posiadająca wielkich graczy ukończy sezon bez żadnego tytułu, że Milan posiadający jeszcze silniejszy zespół także będzie miał zerowy sezon i że Juventus, który zdobył dużo punktów w wyniku błędów rywali, także nic nie zdziała.
Z kolei trenerzy Juventusu i Romy Claudio Ranieri i Luciano Spaletti skarżyli sie na błędy sędziowskie faworyzujące Nerazzurri. W odpowiedzi Mourinho atakuje bezpardonowo zwłaszcza tego pierwszego, bo Juve jest chyba jedyną drużyną, która może mu ewentualnie zagrozić. - Kiedy Ranieri mówi, że jest ramię w ramię ze Spalettim, ja oświadczam, że jestem z tymi trenerami, którzy stracili punkty z powodu błędów sędziowskich w meczach z Juventusem. I jestem także z tymi, którzy grać będą z Juve w przyszłości. Jak więc widać Mourinho czuje się we Włoszech jak w oblężonej twierdzy.
Czesław Ludwiczek
Tygodnik Kibica nr 14 • dodano 08-04-2009r. przez darek