strona głównao tygodnikuredakcjaprenumeratakontaktforum

Paradoksy Podolskiego

Okienko na świat

Ludwiczek Czesław
Sympatycy futbolu śledzący wydarzenia piłkarskie poza granicami naszego kraju zauważyli z pewnością dziwną sytuację, w jakiej znalazł się jeden z czołowych graczy niemieckich - Lukas Podolski. Zawodnik ten, urodzony w 1985 roku w Gliwicach, w wieku dwóch lat wyjechał z rodzicami z Polski do Niemiec, a w rezultacie wychował się już w kraju naszego zachodniego sąsiada i tam też rozpoczął świetnie zapowiadającą się karierę piłkarską. I jakkolwiek jest niemal stałym reprezentantem Niemiec i jakkolwiek przynależy obecnie do najlepszego chyba niemieckiego klubu Bayernu Monachium, to jednak w jego karierze pojawiają się już od kilku miesięcy rysy, pęknięcia, zadrażnienia wywołujące niepokój jego fanów, także po prawej stronie Odry. Najprościej pisząc, sytuacja Lukasa (Łukasza, bo pod takim imieniem się urodził) jest obecnie paradoksalna, a paradoks ten wynika stąd, że w reprezentacji jest zawodnikiem podstawowym, a w klubie rezerwowym. Mimo młodego wieku ex-gliwiczanin posiada jedno z najlepszych osiągnięć w historii futbolu niemieckiego, ściślej rzecz biorąc - reprezentacyjnego. Wszelkie dane statystyczne wskazują bowiem, że strzelał on gole dla Nationalmannschaft w co drugim meczu. Do tej pory bowiem wystąpił w reprezentacji 62 razy i zdobył w niej 32 bramki. Przy tym wszystkim świetnie spisywał się w wielkich, miedzynarodowych imprezach. W erze selekcjonerskiej Juergena Klinsmanna aktywnie przyczynił się do zajęcia przez Niemcy trzeciego miejsca w mistrzostwach świata 2006, zdobywając tam trzy gole. Trzy następne trafienia zanotował podczas Euro 2008, kiedy drużynę narodową Niemiec prowadził już Joachim Loew. Jego świetna postawa w reprezentacji nie przekładała się jednak na równie dobrą grę w klubie. Nie dotyczy to wprawdzie owego wcześniejszego okresu, kiedy grał w FC Koeln i w którym startował do kariery w Bundeslidze, ale Bayernu Monachium. Trzeba bowiem wiedzieć, że z Kolonii, w której był prawdziwym idolem, przeszedł w czerwcu 2006 roku do Bayernu, mając wszelkie dane, aby zabłysnąć na Allianz Arena i zyskać sobie uwielbienie kibiców tego popularnego klubu. Wszakże pierwszy sezon w nowych barwach okazał się dla niego bardzo trudny. W ciągu tego sezonu ten znakomity snajper zdołał strzelić tylko cztery gole. W ogóle cały Bayern wypadł słabo i nie zakwalifikował się do Ligi Mistrzów. W tej sytuacji kierownictwo Bayernu postanowiło wzmocnić skład poprzez nowe zakupy, na które nie żałowało pieniędzy. Do klubu przyszli więc w 2007 r. Franck Ribery, Luca Toni i Miroslaw Klose. I wtedy zaczęło brakować miejsca dla Podolskiego. Musiał pogodzić się z rolą dublera Włocha i swojego partnera z reprezentacji, czyli byłego opolanina Klose. Mimo iż grał rzadziej lub wchodził na zmiany, strzelił 5 goli. Jednak dla kierownictwa klubu duet Toni-Klose był bezdyskusyjny. Taki obrót sprawy popiera obecny trener Bayernu Juergen Klinsmann, pod którego kierownictwem Lukas świetnie grał w MŚ. W tym sezonie nadal zadziwiał widzów w meczach międzypaństwowych, bowiem Poldi – jak się go nazywa w Niemczech – zachował swoją znakomitą skuteczność. Ale w klubie nadal mu nie szło. W ogóle w Bundeslidze wystąpił tylko w 16 meczach, w tym w 8 w składzie wyjściowym i w 8 w roli zmiennika, w Lidze Mistrzów tylko w 4 meczach, w tym w 2 w składzie podstawowym i w 2 jako zmiennik. Wprawdzie w tych meczach, w których grał, wykorzystując absencję Toniego, wypadał nieźle, ale to nie zmieniało jego sytuacji. Zawodnik czuł się więc zdołowany. W środowisku wielkiego piłkarstwa europejskiego nadal jednak cieszył się dużym uznaniem, a w rezultacie takie kluby jak Manchester City, Tottenham, Olympique Marsylia, a ostatnio Juventus Turyn składały mu propozycje wejścia w ich szeregi. Wszakże Podolski podjął już decyzję, która obiegła całe Niemcy. Oto bowiem wbrew oczekiwaniom prasy niemieckiej, która widziała go w wysoko renomowanym klubie, Poldi wiąże się ze znajdującym się obecnie na 11. miejscu w tabeli Bundesligi FC Koeln. Na ogół bywa tak, że świetni piłkarze powracają do klubów, które ich wychowały, ale czynią to zazwyczaj pod koniec kariery. Tymczasem Podolski ma dopiero 23 lata i cała kariera jeszcze przed nim. On jednak już teraz wraca do Kolonii, a że transfer ten dokonuje się przed upływem kontraktu z Bayernem (czerwiec 2010 r.), nabywca, czyli FC Koeln, musi zapłacić za niego 10 mln euro. Transfer ten wywołał trochę dziwną inicjatywę. Przy pomocy byłego mistrza Formuły 1, a zarazem gorącego zwolennika FC Koeln Michaela Schumachera, klub skierował do sprzedaży 40 tys. plakietek przedstawiających twarz Podolskiego. Koszt jednej plakietki wynosi 25 euro, co według służby finansowej klubu powinno przynieść dochód 1 mln euro, a zatem przyczynić się do opłacenia części transferu. Pozostaje problem, czy Podolski, grając w FC Koeln, będzie nadal jednym z najlepszych graczy reprezentacji. Być może, choć niedawny incydent podczas meczu Walia-Niemcy (0-2), kiedy to w wyniku sprzeczki Podolski spoliczkował Ballacka, może na jego karierze reprezentacyjnej ciężko zaważyć. Czesław Ludwiczek
Tygodnik Kibica nr 15 • dodano 15-04-2009r. przez darek
© 2007 Tygodnik Kibica Wszystkie prawa zastrzeżone.
Liczba odwiedzin:915341