Nieopłacalny rasizm

Dziury w całym
Filipiak WojciechŚrodowisko sportowe odrzuca z reguły wszelkie posądzenia o rasizm i o rasistowskie zachowania. Faktycznie, w zdecydowanej większości znane nam „afery” okazywały się dęte i naciągane, wynikające raczej z generalnego chamstwa i braku wychowania, niż z rzeczywistych rasistowskich pobudek. Po raz pierwszy zdarzyło się teraz, że klub oskarża o rasizm swojego trenera!
Na taki pomysł wpadli obecni szefowie GKS Bełchatów, a raczej wynajęci przez klub prawnicy, bo samego prezesa i jego współpracowników o taką aberrację umysłową nie posądzam. Szukając pretekstu, który uzasadniałby zerwanie umowy z trenerem Orestem Lenczykiem bez wypłacenia mu należnego odszkodowania, oskarżyli go o rasistowski stosunek do zawodników zagranicznych, grających za jego czasów w tym klubie. Chodzi o Peruwiańczyków: Jhoela Herrerę i Alexandra Sancheza, którzy w GKS faktycznie kariery nie zrobili: przez dwa i pół sezonu Herrera zagrał w 13 meczach ligowych i pucharowych, a Sanchez – zaledwie w dziewięciu. Przez pewien czas byli przez GKS wypożyczeni, aż wreszcie w tym sezonie rozwiązano z nimi kontrakty. Po powrocie do ojczyzny Herrera udzielił kilku wywiadów, w których, jak to zwykle bywa, tłumaczył swoje sportowe niepowodzenie tym, że trener go nie lubił i go tępił, niszcząc mu karierę. Herrera nie widzi w tym swojej winy, uważa, że miejsce w zespole mu się należało, a fakt ciągłego odsyłania go na ławkę rezerwowych i do drugiej drużyny wynikał z tego, że „el tecnico Orest” nie znosił „p... czarnych”. Piłkarz poinformował o tym peruwiańskich telewidzów, używając właśnie tych dwóch polskich słów, które następnie przetłumaczył na hiszpański. W dzisiejszej globalnej wiosce nic się nie ukryje - owe wywiady można bez trudu znaleźć na „YouTube”, a nagranie stało się podstawowym materiałem dowodowym w sprawie GKS przeciwko Lenczykowi przed Sądem Polubownym PZPN.
Klubowi nie chodzi bynajmniej o obronę czci piłkarza, a o milionowe odszkodowanie, jakiego domaga się trener. Nie słyszałem, a bywam w Bełchatowie często, by podczas tych dwóch i pół lat doszło w klubie do poważniejszych incydentów na tle rasistowskim, które dotyczyłyby piłkarzy. Jeżeli takie były, co teraz mierzi zarząd spółki, to dlaczego nikt nie interweniował wcześniej? Jak znam życie, jedyną reakcją na zacytowaną przez Herrerę wypowiedź nieprzebierającego w słowach trenera mógł być zgodny rechot tych, co ją słyszeli. To akurat Herrera zrozumiał, ale pewnie z polskich słów zapamiętał jeszcze tylko te na na „ch” i „k”. Tak to już bywa z piłkarzami z zagranicy, że w większości przypadków nie robią nic, by dobrze poczuć się w nowym środowisku, a znajomość języka jest do tego niezbędna.
Jeżeli z ust trenera takie słowa rzeczywiście padły, to jest to godny ubolewania incydent, burzący obraz Oresta Lenczyka jako człowieka o dużej kulturze osobistej, zrównoważonego i mającego dystans do tego, co robi i co go otacza. Nie do przyjęcia jest jednak tak instrumentalne potraktowanie trenera przez klub, bo przecież gołym okiem widać, że nie chodzi tu o żadną walkę z rasizmem, a o skompromitowanie człowieka, któremu Bełchatów powinien postawić pomnik, bo to właśnie Lenczyk wyprowadził ten klub, a wraz z nim miasto, z prowincjonalnego zaścianka do Europy. Teraz z fałszywą dbałością o „interes spółki”, prowadzi się z nim pieniacki spór, który nie będzie miał rozwiązania, bo nikt nikomu niczego nie udowodni. Lenczyk powołał jako swoich świadków Łukasza Gargułę i Tomasza Jarzębowskiego, których w GKS już nie ma. Bez przesłuchania wiadomo, co powiedzą, bo akurat oni temu trenerowi zawdzięczają wiele. Nie zazdroszczę innym świadkom, aktualnym pracownikom klubu, których przedstawi GKS. Ciekawe, czy zwycięży elementarna przyzwoitość i lojalność wobec byłego szefa, czy też troska o własny, doraźny interes?
Niezależnie od tego, kto ma rację i jak potoczy się ta sprawa, szkody z jej ujawnienia są już dzisiaj dla wizerunku klubu nieporównywalnie większe niż te trzy czy cztery przegrane mecze, które stały się bezpośrednim pretekstem do zerwania kontraktu z Orestem Lenczykiem, i niż ten milion, który trzeba by trenerowi ewentualnie wypłacić.
Wojciech Filipiak
Tygodnik Kibica nr 15 • dodano 15-04-2009r. przez darek