strona głównao tygodnikuredakcjaprenumeratakontaktforum

Rysy na miedzi

Krótkie krycie

Mikus Dariusz Jan
Jest tajemnicą poliszynela, iż od lat opisuję patologie Zagłębia Lubin - co poniektórzy odbierają nawet jako element mojej prywatnej wojny z klubem. Teraz, gdy już mogę głośno i wyraźnie wypalić w twarz kilku skazanym sprzedajnym pseudodziałaczom łowa: „No i co? Kto pisał prawdę..?” - moje podejście do „Miedziowych” ewoluuje raczej w kierunku współczucia, bowiem z pozycji patologii kryminalnej przeszli oni na klasyczny przykład bufonady i nieudacznictwa. W Lubinie jest wszystko, czego trzeba do zbudowania markowej piłki - czytaj: są pieniądze. No, może prawie wszystko, bo ciągle brakuje ludzi z głową na karku, potrafiących te pieniądze przełożyć na sportowy sukces. Tak zwani znawcy futbolu - najczęściej z dużych aglomeracji - posądzają lubinian o przerost ambicji. To bzdura!! Na całym świecie jest mnóstwo małych miejscowości, z których kluby liczą się w grze o najwyższe ligowe trofea, toteż akurat w tym aspekcie mówienie o zbyt wysokich progach dla parweniuszy z prowincji jest wielce przesadzone. Jest jednak inny znaczący aspekt tego problemu. Pragnienie sukcesu było i jest w Lubinie sposobem na pozbycie się kompleksów. W polskiej piłce Zagłębie od lat robi wszystko, aby być postrzegane niczym bogaty mieszczanin pragnący za wszelką cenę kupić sobie szlachectwo - tyle że przy wkładaniu smokingu zapomina o zdjęciu przepoconej koszuli i podniszczonych adidasów... W krainie kapiącej złotem miedzi do władzy w sporcie notorycznie dorywali się szczególnie osobnicy o podejrzanej przeszłości i niezbyt czystych sumieniach - najczęściej ludzie zupełnie przypadkowi. Tym klubem kierowali już aparatczyk politycznej młodzieżówki PiS, dyrektor domu kultury, gitarzysta basowy, archeolog czy inżynier budowlaniec. Przesadnie wysokie mniemanie o sobie - a raczej wspomniane wcześniej niszczenie kompleksów zaścianka - powoduje tragiczne wręcz skutki. Każdy następny szef klubu ma coraz to nowe wizje budowania wielkiej piłkarskiej świątyni na skalę Europy. Tyle że nikt nie ma pojęcia, jak to powinno funkcjonować!! Po cholerę kibicom dział marketingu, dział promocji, biuro rzecznika prasowego czy dział walki z rasizmem i przemocą na stadionach, skoro w Lubinie nie ma porządnej drużyny ani markowego trenera??!! Ktoś najwyraźniej zapomniał, że futbol to nie biznes bez piłki, lecz piłka wraz z towarzyszącym jej biznesem. Do tego dochodzi potworna wręcz bufonada. Stosy zakazów i nakazów, konferencji prasowych i regulaminów kontaktów piłkarzy z prasą czy nawet idiotycznych akredytacji, których klub nie ma prawa nikomu wydzielać! Mało tego, Zagłębie zastrzega sobie nawet komu - jakiej redakcji i któremu dziennikarzowi - pozwoli wchodzić na obiekt i opisywać mecz czy konferencję prasową po jego zakończeniu. Wszak to pieśń idioty!! Teraz, kolejny raz w historii klubu, lubinianie stoją na zakręcie. Był Fornalak, ale wyleciał, bo się nie podobał. Przyszedł Jończyk, ale po konflikcie z zawodnikami nie miał nawet szans na wynik - zresztą bez konfliktu też nie bardzo sobie radził. Głupota klubu najlepiej wychodzi na jaw w przypadkach takich jak casus Michał Chałbińskiego - czy jeszcze ktoś o nim pamięta, bo ostatnio wygrał sprawę o gruby szmal z Lubinem. Zagłębie ma piękny obiekt i dużo pieniędzy. Nie ma natomiast drużyny, trenera ani sensownych działaczy. Ci ostatni coraz częściej przypominają mi pijanych facetów głośno krzyczących w knajpie o swoich erotycznych podbojach. Ale panowie z Lubina mogą się co najwyżej pochwalić udanym seksem z najdroższą w sexshopie lateksową lalką... Dariusz Jan Mikus
Tygodnik Kibica nr 15 • dodano 15-04-2009r. przez darek
© 2007 Tygodnik Kibica Wszystkie prawa zastrzeżone.
Liczba odwiedzin:915343