strona głównao tygodnikuredakcjaprenumeratakontaktforum

Tasowanie trenerskiej talii

Okienko na świat

Ludwiczek Czesław
Z nowym sezonem nastąpi nowe rozdanie trenerskiej talii, a przynajmniej pewnej jej części. Na razie jednak trwa jej tasowanie. Zdarza się wprawdzie, że w toku tych czynności ten i ów klub wyciągnie z niej mocny atut i wierząc w jego odpowiednią do rangi moc sprawczą, podpisze z nim kontrakt. Większość jednak potencjalnych nabywców wciąż jeszcze miesza szkoleniowe figury, ufając, że trafią na prawdziwych asów, którzy poprowadzą ich drużyny na szczyty futbolowego współzawodnictwa. Krótki przegląd owych zabiegów rozpoczynamy od przypadku już usankcjonowanego podpisami na kontrakcie. Idzie tu oczywiście o Olympique Marsylia ubiegający się o mistrzostwo Francji. Ma on wprawdzie dobrego trenera, Erica Geretsa, ale ten obrażony na głównego akcjonariusza klubu za jego niestosowne wypowiedzi zapowiedział definitywne odejście po sezonie. Na jego miejsce zaangażowany już został znakomity niegdyś piłkarz, mistrz świata z 1998 r., Didier Deschamps. Co ciekawe, kiedyś był zawodnikiem Olympique i kapitanem zespołu, wówczas gdy w 1993 r. klub ten wygrywał Ligę Mistrzów. Po zakończeniu kariery wyczynowej ten Bask wychowany w Nantes podjął się działalności trenerskiej, i to całkiem udanej. W latach 2001-2005 prowadził AS Monaco i odniósł z nim sukces, bowiem w 2004 r. dotarł do finału Ligi Mistrzów, przegrywając ostatecznie z Porto. W 2006 roku przymierzał się do funkcji szkoleniowca właśnie marsylskiego klubu, czyli wtedy, kiedy odchodził z niego Jean Fernandez. Do ugody jednak nie doszło. W tej sytuacji Deschamps zaopiekował się zdegradowanym akurat do Serie B Juventusem Turyn. Prowadził go dobrze i szczęśliwie, bowiem po roku turyński klub awansował do Serie A. W tym jednak momencie Francuz stracił posadę, bo kierownictwo Juve nie wierzyło, że da sobie radę w tej najwyższej włoskiej klasie rozgrywkowej. Z braku innych atrakcyjnych ofert podjął się roli konsultanta we francuskiej wersji Canal+. Tym razem Dede – bo i tak się go nazywa - otrzymał wreszcie posadę trenera Olympique, którą obejmie 1 czerwca i dzierżyć ją będzie, w myśl kontraktu, przez dwa lata. Za swoje usługi ten 41-letni szkoleniowiec pobierać będzie gażę w wysokości 180 tysięcy euro miesięcznie. Funkcje asystenta u jego boku sprawować będzie jeden z młodszych szkoleniowców, Guy Stephan. Ciekawe, czy za rok duet ten zaprowadzi Olympique na fotel mistrzowski. Wśród tych klubów, które szukają dopiero nowych szkoleniowców, znajduje się Real Madryt. Trenerem był tam Juande Ramos, który jednak po zakończeniu sezonu odejdzie z tego klubu. Informacja o tym pojawiła się w mediach jeszcze przed ową klęską (2-6) z Barceloną. Po niej jego rezygnacja jest jeszcze bardziej prawdopodobna. Ale kto go zastąpi? Według niektórych pism brytyjskich ma to być dotychczasowy szkoleniowiec Arsenalu Arsene Wenger. Aby go skłonić do przejścia, Real oferuje mu 26 mln euro, chociaż tabloidy nie podają, na jak długi kontrakt. Czy jednak Alzatczyk zdecyduje się podjąć rękawicę rzuconą mu przez królewski klub? Powiada się, że nigdy w swojej karierze nie zerwał on kontraktu, a przecież w Londynie zostały mu jeszcze dwa lata. Sam Wenger odpowiedział na te doniesienia, że nie zamierza szukać szczęścia gdzie indziej. - Arsenal to mój klub, bo to mój klub. I jest to jedyny mój klub - powiedział dziennikarzom. Jednakże sytuacja tego francuskiego trenera staje się w Londynie coraz mniej komfortowa. Arsenal traci bowiem do lidera, Manchesteru United, aż 18 punktów, a w dodatku z zapowiadanego sukcesu w Lidze Mistrzów nic nie zostało, bo przegrał z tym samym MU. Może się więc zdarzyć, że szefowie Arsenalu podziękują mu za usługi, a wtedy droga do Madrytu będzie łatwiejsza. Do zmiany trenera przygotowuje sie też VfL Wolfsburg. Z klubu tego odchodzi bowiem Felix Magath, przenosząc się do Schalke 04, które go z niecierpliwością oczekuje. Na jego miejsce ten klub z dolnej Saksonii chciałby zaangażować Franka Rijkaarda. Ten niegdyś świetny holenderski piłkarz, a później także dobry szkoleniowiec pracował ostatnio z Barceloną, z którą zdobył dwa tytuły mistrza Hiszpanii i raz zwyciężył w Lidze Mistrzów. Od roku jest jednak wolnym człowiekiem. No, ale być może trafi do Wolfsburga, bo – jak informują niektóre gazety – rozmowy między obu zainteresowanymi stronami są już poważnie zaawansowane. Z kolei trzykrotny zdobywca Złotej Piłki „France Football” Marco Van Basten udowadnia, że wielki piłkarz niekoniecznie musi być dobrym trenerem. Nie zdał egzaminu jako selekcjoner Holandii, a teraz zawiódł jako trener Ajaksu Amsterdam. Jego drużyna kończy rozgrywki na trzecim miejscu, za Alkmaarem i FC Twente, a zatem nie kwalifikuje się do Ligi Mistrzów. Van Bastenowi nie pozostawało nic innego jak złożyć rezygnację, co też uczynił. Na wylocie jest też trener niemieckiego Hoffenheim Ralf Rangnick, a na jego miejsce próbuje sie ściągnąć zwolnionego z Bayernu Juergena Klinsmanna. Czy to jednak nie za niskie progi dla tego zarozumialca? Czesław Ludwiczek
Tygodnik Kibica nr 20 • dodano 20-05-2009r. przez darek
© 2007 Tygodnik Kibica Wszystkie prawa zastrzeżone.
Liczba odwiedzin:915343