strona głównao tygodnikuredakcjaprenumeratakontaktforum

Wygrali, przegrali - dobra jest!!

Krótkie krycie

Mikus Dariusz Jan
W piłce nożnej nade wszystko liczy się wynik. Ale nawet w sytuacjach tragicznych z punktu widzenia klubu można czasem odnieść spektakularne zwycięstwo. I odwotnie, zajmując miejsce na podium trzeba będzie pogodzić się z goryczą porażki. Weźmy na ten przykład naszą ligę. Oto w końcówce sezonu trzy czołowe kluby zafundowały nam autentycznie spektakularne widowisko. Walka łeb w łeb prowadzi - a raczej prowadziła - do oczekiwań wielu pojedynków na szczycie. Jednak tym razem okazało sie nieco inaczej niż w latach poprzednich, gdy w grę wchodziły jedynie przemnażania i dodawania, ile to i z kim trzeba w ostatnich meczach wygrać. Teraz w naszej lidze karty rozdają także średniacy, tacy jak Polonia czy Śląsk, a nawet słabeusze nie chcący klękać przed utytułowanymi rywalami. Tak było w meczach Legii, Lecha i Wisły. Okazuje się, że wielce prawdopodobny finalny sukces krakowian będzie nie tylko oznaczał ich triumf, ale stanie się też przyczynkiem do rozważań o nieudanym sukcesie Lecha i Legii. Oczywiście kandydatów do tytułu było kilku i nie jest możliwe, aby po sezonie wszyscy byli zadowoleni. Jednak nietrudno zauważyć, że o końcowej kolejności wcale nie decydowały wyniki ostatnich spotkań, lecz niemoc liderujących drużyn jeszcze przed wyjściem na ostatnią prostą. A działo się tak, że każdy z głównych kandydatów do tytułu miał swoje pięć minut, które pozwalało wierzyć kibicom, że tytuł trafi własnie do ich miasta. Mnie osobiście taki układ odpowiada i to bardzo. Sens ma taka liga, gdzie możliwych rozstrzygnięć jest znacznie więcej niż przewidują to w przedmeczowych sondażach fachowcy. Właśnie wtedy piłka ma sens, bo gorąco jest zarówno na boisku, jak i na trybunach. Do tego nieskromnie przypomnę, że i my, pismacy, możemy wreszcie zająć się oceną wydarzeń na boiskach zamiast czytać regularnie wykaz osób zatrzymanych przez prokuraturę we Wrocławiu... Nie ulega wątpliwości, że zarówno Legia, jak i, najprawdopodobniej, Lech uznają ten sezon za „częściowo udany”. Przyznam, że takie stawianie sprawy w sytuacji rozżalenia po utracie będącego już w zasięgu ręki tytułu przypomina mi raczej inne powiedzenie, tym razem odnoszące się do atmosfery w tych klubach i komentarzy z wymuszoną radością. Owe powiedzenie to: „Jajeczko częściowo nieświeże”... Zupełnie inaczej jest na końcu tabeli. Ktokolwiek nie wyrwie się z wciągającego w bagno mułu, ten bez względu na fatalne miejsce w całych rozgrywkach cieszyć się będzie jak małe dziecko. Nawet gdy stanie do walki o utrzymanie w barażach. A kandydatów przed ostatnią kolejką jest kilku. Wszystko to razem sprawia, że nareszcie mamy interesującą ligę. O czym donosi Państwu wieczny malkontent i krytyk polskiej piłki: Dariusz Jan Mikus
Tygodnik Kibica nr 21 • dodano 27-05-2009r. przez darek
© 2007 Tygodnik Kibica Wszystkie prawa zastrzeżone.
Liczba odwiedzin:915344