strona głównao tygodnikuredakcjaprenumeratakontaktforum

Klasa A na Stadionie Centralnym

Dziury w całym

Filipiak Wojciech
Czy można sobie wyobrazić, że na Stadionie Śląskim rozgrywa swoje mecze mistrzowskie w lidze okręgowej AKS Wyzwolenie Chorzów i na mecze przychodzi kilka tysięcy kibiców? Albo Clepardię rozgrywającą na stadionie Wisły w Krakowie decydujący mecz w klasie A ze Swoszowianką przy pełnej widowni? Takie surrealistyczne obrazy oglądać można było w tym sezonie w Lipsku, drugim co do wielkości i znaczenia mieście w byłej NRD, po zjednoczeniu Niemiec już tylko prowincjonalnej dziurze gdzieś we „wschodnich landach”, podupadłej nie tylko sportowo. Dobra wiadomość jest taka, że w przyszłym sezonie znów będą w Lipsku lokalne derby. Tyle tylko, że po pierwsze, nie ma co do tego stuprocentowej pewności, a po drugie – dwie najlepsze drużyny tego miasta mają szansę się spotkać w amatorskiej „oberlidze”, czyli... na piątym poziomie niemieckiego futbolu (po Bundeslidze I, II i III oraz ligach regionalnych). 1.FC Lok, słynny i bogaty w tradycje klub, bo w prostej linii następca pierwszego mistrza Niemiec z 1903 roku - VfB Leipzig, zajął trzecie miejsce w tej klasie, przegrywając rywalizację o awans z takimi markowymi zespołami, jak ZFC Meuselwitz i VfB Auerbach. Jego odwieczny rywal, FC Sachsen, znany w czasach NRD jako BSG Chemie, spadł właśnie z północnej grupy ligi regionalnej, wyprzedzony nie tylko przez drużyny z Halle, Magdeburga i Chemnitz, ale i przez reprezentantów takich metropolii jak Plauen, Babelsberg i Wilhelmshaven, o rezerwach Wolfsburga, Herthy, Hansy, Hanoweru i HSV nie wspominając. Na dodatek klub postawiony został w stan likwidacji na skutek długów. Na jego gruzach powstał nowy – Rasenballsportklub (w skrócie RB Leipzig), który powinien zacząć grę od „trzeciej klasy powiatowej” (jedenasty, najniższy poziom w Niemczech), ale po „fuzji” z SSV Markranstädt znajdzie się chyba w oberlidze, jeżeli zgodzi się tę kombinację kierownictwo rozgrywek. Nie ma drugiego miasta tej rangi i wielkości (obecnie nieco ponad 500 tysięcy mieszkańców, a w latach siedemdziesiątych było około 800 tysięcy) w Europie, które miałoby tak nisko klasyfikowane drużyny piłkarskie! A nie była to przecież piłkarska prowincja. W 1903 roku drużyna z Lipska była najlepsza w rozgrywanych wówczas po raz pierwszych mistrzostwach Niemiec, powtarzając ten sukces w sezonach 1906 i 1913. W 1936 zdobyła Puchar Niemiec, a po wojnie (już jako FC Lok) – czterokrotnie wywalczyła Puchar NRD. W 1974 roku piłkarze z Lipska grali w półfinale Pucharu UEFA, a w 1987 ulegli Ajaksowi dopiero w finale Pucharu Zdobywców Pucharów. Zaliczona po zjednoczeniu Niemiec do II Bundesligi, wywalczyła w 1993 roku awans, który okazał się początkiem drogi w dół. Po roku był już spadek, wegetacja w lidze regionalnej, aż wreszcie w roku 2003 nastąpiło bankructwo. Nowy klub zaczął właśnie od owej „trzeciej klasy powiatowej”, co teraz grozi rywalom z drugiego renomowanego niegdyś, choć nie tak bogatego w sukcesy klubu z Lipska. Zaznaczyłem wyżej, jak drastycznie zmniejszyła się liczba mieszkańców miasta. Kto miał trochę inicjatywy, a także krewnych na Zachodzie, po zjednoczeniu wyjeżdżał w poszukiwaniu lepszego życia, bo widać było gołym okiem, jak ginie lipski przemysł. Przestarzałe i źle zarządzane fabryki nie były w stanie nawiązać konkurencji z nagle pojawiającymi się na rynku przedsiębiorstwami z zachodnich Niemiec, te lepsze były wykupywane tylko po to, by je zlikwidować i oczyścić sobie rynek zbytu. Zbudowano ostatnio fabryki samochodów takich prestiżowych marek jak BMW i Porsche, ale ich centrale są przecież gdzie indziej i nikt nie ma zamiaru wspierać miejscowego sportu (nie tylko zresztą). Próbowano ożywić piłkarski Lipsk przy okazji mistrzostw świata w Niemczech. Tam odbyło się losowanie grup eliminacyjnych, zmodernizowano dawny Stadion Centralny, na którym reprezentacja Polski rozgrywała historyczne mecze z ZSRR w 1957 roku i z NRD w 1981, ale zainteresowanie świata szybko zgasło, a spodziewany napływ inwestorów z pieniędzmi nie nastąpił. Zabrakło w Lipsku miejsca na wyczynowy futbol najwyższej klasy i dobrze chociaż, że starcza zapału, sił i środków na futbol młodzieżowy i amatorski, bo boisk i klubów piłkarskich jest w mieście kilkadziesiąt. Sporo miejsca w dzisiejszym numerze „Tygodnik” poświęca omówieniu rozgrywek w Bundeslidze w tym sezonie. Lipski przypadek ten obraz uzupełnia. Łatwo było coś zburzyć, nawet mur berliński. Dużo trudniej jest zachować to, co było cenne i warte kontynuacji. Wojciech Filipiak
Tygodnik Kibica nr 24 • dodano 17-06-2009r. przez darek
© 2007 Tygodnik Kibica Wszystkie prawa zastrzeżone.
Liczba odwiedzin:915344