strona głównao tygodnikuredakcjaprenumeratakontaktforum

Dzielenie skóry na Leo

Krótkie krycie

Mikus Dariusz Jan
Czy sytuacja w polskiej piłce przez dwa ostatnie lata uległa zmianie? Tak. I to bardzo!! Gdy dwa lata temu zapytałem red. Kaczyńskiego - wybitnego specjalistę od śpiewu i opery - co sądzi o występach Polaków podczas toczących się wówczas piłkarskich mistrzostw świata, to usłyszalem: Proszę pana, poziom polskiej piłki jest równie mierny jak poziom polskiej piosenki. Co więc się zmieniło? Olśnienia doznałem dopiero podczas oglądania przekazu telewizyjnego określanego mianem Konkursu Polskiej Piosenki, czyli koncertu opolskiego. Teraz już wiem, że choć obie te dyscypliny są na podobnym poziomie, to totalna degrengolada polskiej sceny muzycznej pozwala mi na stwierdzenie, że określone przez red. Kaczyńskiego status quo jest niezagrożone ...Teraz piłka i muzyka to także jedność - ale na znacznie niższym poziomie!! Bo też, zrekapitulujmy, czym wspanialym może się pochwalić dzisiejszy polski futbol? Na czoło wysuwają się doniesienia o kolejnych wpadkach reprezentacji, zatrzymaniach w aferze futbolowej i spodziewanym zakończeniu pracy przez Beenhakkera. Akurat w tym ostatnim przypadku najweselsze jest dzielenie skóry na niedźwiedziu, czyli niemal powszechne przemyśliwanie, kto będzie następcą Holendra. Teraz na fali jest Tarasiewicz. Ale to raczej nie z uwagi na jego własne przymioty osobiste, lecz z powodu zastosowanej w mediach nowatorskiej metody wyłaniania przyszłego selekcjonera. Idzie o eliminację konkurentów. I tak: Skorża się nie łapie, bo podpadł działaczom jeszcze podczas kadencji Janasa, Urban nie może wskoczyć na stołek selekcjonera, bo od dwóch lat nie zdobył tytułu z tak mocnym personalnie teamem jak Legia. Kasperczaka po degradacji Górnika odstawiono w temacie reprezentacji do poczekalni - raczej do zamrażalnika z myślą, by podczas kolejnego kryzysu odmrozić go jako męża opatrznościowego polskiej piłki. Zostaje jeszcze Franz Smuda, ale jego profilaktycznie odstawiono na boczny tor, jako niebezpiecznie mającego własne zdanie faceta. Prezesi od polskiej piłki nie chcą ryzykować, że w odruchu szczerości - a z takowych Franciszek S. słynie - do mikrofonów padną słowa, które odsłonią „kuluary niedoskonałości związkowej centrali”... I to by było na tyle, gdyby nie pewien delikatny szczegół rujnujący całą tę układankę. Problem w tym, że Leo Beenhakker jest nadal trenerem polskiej reprezentacji piłkarskiej - z czego cieszą się chyba tylko w Feyenoordzie, bo daje im to szansę na dalsze odkładanie wydawania kasy za oficjalny kontrakt. A kadra gra i odnosi sukcesy. Ostatnio mianowicie nie przegrała z Irakiem, co stanowi dowód na postępy pod okiem holenderskiego szkoleniowca. Jakie postępy? Przecież nie zagrali w tym meczu równie kompromitująco jak w spotkaniu z RPA!! I tak krzywa statystyczna rośnie. Tylko czemu polscy kibice tacy zdołowani...? Dariusz Jan Mikus
Tygodnik Kibica nr 24 • dodano 17-06-2009r. przez darek
© 2007 Tygodnik Kibica Wszystkie prawa zastrzeżone.
Liczba odwiedzin:915344