Rozmowy mało kontrolowane

Krótkie krycie
Mikus Dariusz JanNiestety, podobnie jak inni obywatele RP skazany jestem najczęściej na pozyskiwanie wiadomości głoszonych przez rodzime media. Nie dlatego „niestety”, że nie podobają mi się te media - choć czasem bywają faktycznie żenujące - lecz z powodu rozgłaszania przez nie wyjątkowo niesmacznych tekstów i wypowiedzi przedstawicieli polskiej piłki.
Oto czytam sobie w internecie, iż niejaki Euzebiusz S. - ten sam, który na reklamie jest wielki! - delikatnie zauważył na łamach hiszpańskiej prasy, iż jego aktualny klub, Racing Santander, „stoczył się na dwunastą pozycję”.
Abstrahując od graniczącej z głupotą bezczelności, pragnę zauważyć, że w liczącej 20 drużyn lidze, gdzie grają takie potęgi jak Barcelona, Real czy Sevilla, miejsce w środku tabeli nie jest wcale upokarzające. Przynajmniej nie jest na tyle upokarzające, aby robić z tego powodu publiczne wytyki pod adresem działaczy - a trzeba wiedzieć , iż z powodu tejże wypowiedzi poważnie obrażony poczuł się prezes klubu.
Ciekaw jestem, dlaczego po ostatnich „nie najlepszych” meczach reprezentacji Ebi Smolarek nie pozwolił sobie na wypowiedź pod adresem Laty i Beenhakkera, iż reprezentacja Polski stoczyła się na wyjątkowo niską pozycję w tabeli eliminacji do mistrzostw świata... Bo też wyniki Rancingu w lidze hiszpańskiej są z pewnością lepsze niż rezultaty polskiej sbornej w ostatnich meczach eliminacyjnych. No chyba że ktoś chce się delektować w wytwornej restauracji hot-dogiem o nazwie San Marino...
Euzebiusz pewnie tego nie wie - albo wiedzieć nie chce - bowiem arogancko zadziera nosa, nie bardzo mając ku temu podstawy. Medialny kult jego osoby w Polsce - najczęściej w wykonaniu bezkrytycznych komentatorów telewizyjnych - nie przekłada się wcale na Półwysep Iberyjski, gdzie gracza oceniają po jego aktualnej formie. Może w Polsce Ebi jest wielki, ale w świecie to jest raczej cieńki...
Na pocieszenie Euzebiusza S. można napisać też coś o wspaniałych sukcesach erystycznych przedstawicieli polskiej centrali piłkarskiej. Coraz to dowiaduję się, kto gra, a kto już nie gra w Ekstraklasie, bo go zdegradowano, nie zaliczono awansu czy pozbawiono szans na grę z powodu odebrania licencji. Po w miarę długim okresie nieudolnego rozgryzania, o co komu chodzi, dałem sobie spokój i nie śledzę już nawet doniesień na tak ekscytujące tematy.
Zdegustowany, przyjąłem taktykę biernego obserwatora - po pierwszej ligowej kolejce zorientuję się, kto gra w Ekstraklasie i dlaczego.
Oczywiście jeśli po tygodniu Komisja ds. Nagłych PZPN nie ogłosi, że poprzednie ustalenia nie są ważne... bo są nowe, znacznie bardziej ważniejsze.
Ot, taka mała oczywista oczywistość...
Dariusz Jan Mikus
Tygodnik Kibica nr 29 • dodano 22-07-2009r. przez darek