Do trzech razy sztuka

Okienko na świat
Ludwiczek CzesławSztaby szkoleniowe polskiej piłki nożnej i asystujące im grono dziennikarzy sportowych od dziesięciu mniej więcej lat szukają nadzwyczajnych sposobów zbawienia naszej reprezentacji. Nikt spośród tego grona nie wierzy już, że w naszym kraju można znaleźć lub wyszkolić zawodników potrafiących poprowadzić drużynę narodową do sukcesów, więc szuka się zbawców za granicą i przy pomocy kancelarii najwyższego urzędu w państwie, czyni się z nich Polaków, czasem nawet z pominięciem wymogów wyszczególnionych w ustawie o obywatelstwie polskim. W ten sposób naszym rodakiem został Nigeryjczyk Emmanuel Olisadebe, który co prawda pomógł naszej reprezentacji zakwalifikować się do Mundialu 2002, ale na samych mistrzostwach niewiele już zdziałał. W sześć lat później do grona Polaków włączony został Brazylijczyk Roger Guerreiro, który miał poprowadzić naszą drużynę na szczyty mistrzostw Europy, ale skończyło się na tym, że odpadła w pierwszej fazie turnieju.
Teraz, kiedy awans do MŚ 2010 polskiej reprezentacji prowadzonej przez holenderskiego trenera jest problematyczny znów sięga się po zagranicznego zawodnika. Jest nim 25-letni Francuz Ludovic Obraniak, którego nazwisko wskazywałoby, że mógłby być z pochodzenia Polakiem. W każdym razie jego dziadek wywodzący się podobno z Pobiedzisk, z dużym prawdopodobieństwem nim był. Pech tylko sprawił, że Ludovic zgubił dokumenty o tym świadczące i nie mógł ich dostarczyć do wojewody mazowieckiego, by ostatecznie sprawę załatwić. Ale i to nie przeszkodziło w nadaniu mu obywatelstwa Polskiego. Tak więc mamy kolejnego rodaka, który nie zna naszego języka i co więcej – w przeciwieństwie do Olisadebe i Guerreiro - nigdy w naszym kraju nie był.
Łatwowiercom, szczególnie z kręgów medialnych, wcale to nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie, podobnie jak w przypadku dwóch poprzednich obcokrajowych Polaków, znów nadmuchują balon nadziei, mamiąc kibiców złudnymi perspektywami. W ciągu ostatnich dwóch miesięcy ukazały się w prasie, radio, telewizji i w internecie setki artykułów, informacji, felietonów wychwalających owego Obraniaka i przypisujących mu nadzwyczajne umiejętności. Niektórzy autorzy twierdzą, że gra on na tym samym poziomie co Jakub Błaszczykowski, inni wypisują, że jest to zawodnik techniczny, posiadający bardzo dobrą wizję gry, a wszyscy polecają go selekcjonerowi Leo Beenhakkerowi, który ulegając owym naciskom powołał go do kadry na sierpniowy mecz z Grecją, chociaż wcześniej na boisku go nie widział.
Niektórzy dziennikarze popadają wprost w fantazyjną megalomanię. Oto np. „Przegląd Sportowy” sygnalizował 7 lipca, że szykuje się „wojna Polski z Francją o Obraniaka”, a sam zawodnik w rozmowie z „Superexpressem” zapewnia, że Francja już nie wchodzi w rachubę i że na 200 proc. zagra dla Polski. Ktoś inny jeszcze twierdzi, że prasa francuska naciska selekcjonera Raymonda Domenecha by powołał Obraniaka do kadry i ubiegł w ten sposób Polskę. Czytam te rewelacje na portalach internetowych i przecieram oczy ze zdumienia, bo tak się dziwnie składa, że dwa razy w tygodniu przeglądam „France Football”, codziennie elektroniczne wydanie „L`Equipe” i czasem inne paryskie dzienniki, ale w żadnym z nich nie dostrzegłem informacji, że ktoś chciałby powoływać Obraniaka do drużyny Galijskich Kogutów. Prawdę pisząc, trudno w ogóle znaleźć o nim jakąkolwiek informację poza tą, że otrzymał obywatelstwo polskie.
Może więc ów Obraniak lepiej wypadnie w analizie minionego sezonu dokonanej przez „FF”, a jest to analiza szczegółowa poddająca badaniu 18 elemntów gry, takich jak strzały, bramki, podania, dryblingi, pojedynki sam na sam i wiele innych, a w każdym prawie ujmowano dziesięciu najlepszych zawodników w owych specjalnościach. Otóż Obraniak znalazł się tylko w jednym badaniu tyczącym się strzelców spoza pola karnego. Z 4 bramkami zajął czwarte miejsce za Gignac`iem (Tuluza), Juninho (Lyon) i Bastosem (Lille). We wszystkich innych badaniach próżno szukać jego nazwiska.
W generalnych klasyfikacjach „El Cintro” – bo tak nazywają go koledzy z uwagi na szczególną budowę klatki piersiowej – także nie wypada najlepiej. Na liście strzelców znalazł się w grupie pięciu zawodników na 18 miejscu z 9 bramkami na koncie. W samym Lille wyprzedza go Brazylijczyk Bastos, który zdobył 14 goli. W rubryce „passeur” czyli skutecznych podawaczy znalazł się w grupie 20 zawodników sklasyfikowanych na 67 miejscu z 2 podaniami. W samym Lille lepsze wyniki w tej dziedzinie uzyskali Bastos 9, Vittek 5, Cabay - 3 podania. Nieźle chyba piłkarz ten wypadł w ocenie gry, bo ze średnią 5,56 uplasował się w grupie trzech zawodników na 23 miejscu. Natomiast Ireneusz Jeleń z Auxerre znalazł się w tej klasyfikacji na 19 miejscu ze średnią notą 5,6.
Jak więc z powyższego widać nie jest to jakiś as w rękawie, ale - kto wie - może taki przeciętny zawodnik w lidze francuskiej akurat w naszej reprezentacji zrobi karierę. W każdym razie do trzech razy sztuka. Może temu trzeciemu się uda.
Czesław Ludwiczek
Tygodnik Kibica nr 31 • dodano 05-08-2009r. przez darek