strona głównao tygodnikuredakcjaprenumeratakontaktforum

Liga zawieszona!

Okienko na świat

Ludwiczek Czesław
W naszych rozważaniach pomieszczanych na tym miejscu, rzadko wychylamy się za kontynent europejski, a jeśli to już czynimy to z bardzo uzasadnionych powodów. I taki powód znalazł sie akurat teraz, a jest nim zawieszenie rozgrywek ligowych w Argentynie. System współzawodnictwa piłkarskiego na najwyższym szczeblu różni się w tym kraju od naszego. Dzieli się on na dwie części, z których każda wyłania mistrza. Jedna część to tzw. Turniej Otwarcia (Apertura) trwający od sierpnia do grudnia oraz druga część Turniej Zamknięcia (Clausura) trwająca od lutego do czerwca. I właśnie teraz, 14. sierpnia miały się rozpocząć rozgrywki owego Turnieju Otwarcia. Ale się nie rozpoczną, bowiem decyzją Argentyńskiej Federacji Piłkarskiej (AFA) zostały zawieszone. Zawieszenie to ma obowiązywać dopóty, dopóki kluby nie zapłacą swoim zawodnikom zaległych uposażeń na ogólna sumę – jak się ocenia – około 7 milionów euro. Sprawa dotyczy czternastu klubów, ale sześć spośród nich, w tym tak znane, jak: River Plate, San Lorenzo i Independiente są najbardziej obciążone długami wobec piłkarzy. Tak przynajmniej twierdzi prezydent federacji argentyńskiej Julio Grondona. Zdaniem prezydenta i w ogóle całego zarządu federacji, obecny kryzys związany z zawieszeniem może być rozwiązany tylko wtedy, kiedy do klubów wpłynie przynajmniej część pieniędzy z podwyższonych opłat za transmisje telewizyjne oraz gdy napłyną środki pochodzące z nowego systemu zakładów sportowych. Kryzys w piłce argentyńskiej jest jednak głębszy, niż by się na pozór wydawało i jest pochodną owego wielkiego kryzysu, który nawiedził większość krajów świata. Niezależnie od wspomnianej już sumy należnej zawodnikom, kluby argentyńskie winne są fiskusowi dziesiątki milionów euro. A jeśli do tego doliczyć inne jeszcze zobowiązania, to zdaniem tamtejszych mediów, suma ta urasta do 128 milionów euro. Do najbardziej zadłużonych klubów należą San Lorenzo, Newell`s Old Boys, Rosario Central, Huracan oraz Independiente i River Plate, które pod tym względem przebijaja wszystkie inne. Przedstawiciel Argentyńskiej Izby Skarbowej oświadczył ostatnio, że część owych podatków ocenianą na 55 mln euro kluby mają wkrótce zapłacić, ale z drugiej strony nie ma ten ten temat żadnego oświadczenia. Podczas niedawnego spotkania prezesów klubów pierwszoligowych zastanawiano się, jak wyjść z tego kryzysu, ale jeden z wniosków jakie tam padły sugerował zwiększenie sprzedaży zawodników za granicę. Wydaje sie to jednak niemożliwe, bo sezon 2009/2010 obfitował będzie we Włoszech, Hiszpanii, Anglii, a nawet we Francji w graczy argentyńskich, ale przecież nie można wyprzedać wszystkich piłkarzy – uważa Grondona. - Już teraz – mówił z żalem trener Huracanu Angel Copa w wywiadzie dla miesięcznika „So Foot”– jesteśmy dostawcami piłkarzy na cały świat. W ten sposób staliśmy się ofiarami naszego sukcesu szkoleniowego, a rezultat jest taki, że nie ma już gwiazd w naszych największych klubach. Inny wniosek wysnuty podczas spotkania prezesów zmierzał do wystosowania apelu o pomoc rządową, ale borykający się z kłopotami gospodarczymi rząd, w całości odrzucił tę opcję. W końcu zwrócono się o pomoc do telewizji i podpisano z nią nawet kontrakt według którego opłaty za transmisje meczów wzrosną w sezonie 2009/2010 z 43 do 55 mln euro. Wszakże zdaniem prezydenta Grondony jest to stanowczo za mało, więc żąda 104 mln euro. Domaga sie on aby telewizja przydzielała klubom 12 pesos (około 2 euro) od każdego abonamenta, nie podnosząc wszakże ludności opłat abonamentowych. Propozycja ta została jednak w całości odrzucona przez decydentów telewizyjnych. Walka z telewizją jednak trwa i w pełni popiera ją wspomniany już trener Angel Coppa, którego głos rozlega się dość szeroko. Twierdzi on, że do tej pory telewizja przekazuje futbolowi zaledwie 3 procent swoich dochodów, a przecież futbol jest główną siłą napędową argentyńskiej telewizji. W ten sposób piłkarze stali się niewolnikami telewizji. I tak chyba jest, bo przedsiębiorstwo Torneos y Competencia, które zarządza prawami telewizyjnymi jest faktycznym monopolistą i ustala dogodne dla siebie taryfy odbiegające znacznie od tych, jakie obowiązują w innych krajach. W Hiszpani np. rozdział środków z TV jest bardziej sprawiedliwy, bo sięga 25 proc. dochodów, a w Anglii jeszcze wyższy bo dochodzi do 34 procent. Mimo odważnych i radykalnych decyzji argentyńskiej federacji piłkarskiej, trudno sobie wyobrazić, że zawieszenie rozgrywek ligowych może trwać dłuższy czas. Piłka nożna jest już we współczesnym świecie nieodłącznym elementem życia społecznego, więc nie można jej z niego jedną decyzją wyrzucać. Jeśli nawet udałoby się zainteresowanie kibiców skierować na inny sport, co jest raczej rzeczą niemożliwą, to co zrobić z armią zawodników, trenerów, działaczy, z pracownikami obsługi technicznej, którzy przecież z piłki żyją? Dlatego można sądzić, że wkrótce argentyńscy piłkarze znów wybiegną na boiska. Czesław Ludwiczek
Tygodnik Kibica nr 34 • dodano 27-08-2009r. przez darek
© 2007 Tygodnik Kibica Wszystkie prawa zastrzeżone.
Liczba odwiedzin:915345