strona głównao tygodnikuredakcjaprenumeratakontaktforum

Wenger i superliga

Okienko na świat

Ludwiczek Czesław
Od kilku już lat obserwujemy na europejskiej scenie piłkarskiej nieustanną reformę systemu rozgrywek, głównie klubowych. Aby nie być gołosłownym, stwierdźmy, że Puchar Europy Mistrzów Krajowych przekształcony został w Ligę Mistrzów, że Puchar Europy Zdobywców Pucharów chwalebnie zakończył swój żywot, że zmodyfikowany Puchar UEFA także znika ze sceny, a na jego miejsce pojawia się Liga Europejska. W końcu Europa żegna się także z Pucharem Intertoto. Jak z tego wynika, następuje coraz większa koncentracja rozgrywek klubowych w skali kontynentalnej. A wszystko to po to, aby coraz silniejszy i coraz bardziej widowiskowy futbol przynosił znacznie większe dochody niż wówczas, gdy system rozgrywek był bardziej zróżnicowany. To wszystko jednak za mało, bo duże i silne kluby, które niegdyś zrzeszone były w G-14, nadal myślą o oderwaniu się od UEFA i prowadzeniu działalności sportowej na swój własny rachunek. Kryzys finansowy, który dotknął także futbol, a w nim wielkie kluby piłkarskie, sprawił, że najsilniejsze z nich zastanawiają się nad stworzeniem Superligi Europejskiej niezależnej od UEFA. Nie jest to zresztą projekt absolutnie nowy, bo już na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku kluby zrzeszone w G-14 wystąpiły z podobną inicjatywą. Teraz następuje powrót do tej idei. Ale z jakimi szansami? Na to pytanie odpowiada francuski trener londyńskiego Arsenalu Arsene Wenger, który swoją opinię na ten temat wyłożył na spcjalnej konferencji prasowej. Otóż przewiduje on, że Superliga Europejska powstanie wkrótce, co w praktyce oznacza – za kilka lat. Wypowiadając się w mediach angielskich, szkoleniowiec ten przyznał, że oczekuje realizacji tego zamysłu z nadzieją, ponieważ pozwoli to najlepszym klubom kontynentu zarabiać znacznie więcej pieniędzy niż obecnie. – Myślę – mówił Wenger – że drużynowe mistrzostwa poszczególonych krajów, czyli ligi państwowe, przeżyją, ale jeśli nawet tak się stanie, to najpóźniej za dziesięć lat królować będzie Superliga Europejska. Nie wiem jeszcze, w jakim systemie będzie funkcjonowała, ale wiem, że już obecnie podnoszą się głosy nawołujące do tego, aby coś z tym fantem zrobić, tym bardziej że regulamin obecnej Ligi Mistrzów jest zbyt restrykcyjny wobec wielkich klubów. Największą korzyścią, jaką przyniósłby ten nowy rodzaj współzawodnictwa piłkarskiego, byłoby uzyskiwanie znacznie większych pieniędzy pochodzących ze sprzedaży praw do telewizyjnej transmisji meczów. Obecnie dochody z tego tytułu pozyskiwane i dystrybuowane są przez UEFA, ale czy tak rzeczywiście musi być? Niekoniecznie, tym bardziej że rzeczywistość wykazuje coraz dobitniej, iż pieniądze z Ligi Mistrzów, w tym głównie ze sprzedaży praw telewizyjnych, już klubom nie wystarczają. Fakty wykazują coraz wyraźniej, że coraz więcej klubów popada w długi, o czym zresztą już na tym miejscu informowaliśmy kilkakrotnie. Dlatego zdaniem Wengera Superliga Europejska powinna ruszyć jak najszybciej, najpóźniej w sezonie 2012/2013. Wcześniej się nie da, bo właśnie do tego 2012 roku obowiązują wszystkie kontrakty związane z transmisjami meczów Ligi Mistrzów. O tym, że poważnie myśli się o reformie rozgrywek, w tym głównie o stworzeniu Superligi Europejskiej, świadczy fakt, że już w marcu br. odbyło się w Nyon spotkanie powstałego na gruzach grupy G-14 Stowarzyszenia Klubów Europejskich, podczas którego omawiano powyższą sprawę. Zwołanie tego posiedzenia do szwajcarskiej siedziby UEFA miałoby oznaczać, że procesowi temu patronowałaby UEFA, ale wśród czołowych klubów panuje już teraz przekonanie, że bez UEFA się obejdzie. Wracając jednak do marcowego posiedzenia w Nyon, rozpatrywano tam nawet projekt organizacji Superligi. Według ówczesnego projektu system miałby się składać z trzech grup (lig). W grupie A znalazłyby się najsilniejsze zespoły LM, w tym po 4 kluby angielskie, włoskie i hiszpańskie, po 3 francuskie i niemieckie plus 2 kluby wybrane z lig kilku krajów zachodnich. Grupę B tworzyłyby pozostałe kluby LM i najlepsze kluby Ligi Europejskiej. Odpowiednio do tego tworzyłoby się grupę C. Nie wiadomo jednak, czy taka forma rozgrywek się utrzyma, bowiem przywódcy czołowych klubów opowiadają się za systemem zamkniętym lub półzamkniętym, czyli takim, w którym nie ma spadków i awansów, względnie są w bardzo ograniczonym stopniu. Niezależnie od tego zamysł tworzenia Superligi Europejskiej budzi spory niepokój, przede wszystkim tych krajów, których drużyny nie miałyby szansy znaleźć się w tym elitarnym gronie Superligi, ponieważ ligi krajowe straciłby na znaczeniu. Można przypuszczać, że UEFA też nie jest zachwycona tym projektem. Po marcowym posiedzeniu w Nyon Michel Platini wypowiadał się o ówczesnym projekcie bardzo dyplomatycznie, ale wówczas sądził, że proces ten odbywać się będzie pod kontrolą UEFA. Ale co powie, jeśli ta europejska organizacja zostanie pominięta? Czesław Ludwiczek
Tygodnik Kibica nr 35 • dodano 02-09-2009r. przez darek
© 2007 Tygodnik Kibica Wszystkie prawa zastrzeżone.
Liczba odwiedzin:915347