strona głównao tygodnikuredakcjaprenumeratakontaktforum

Status głupio...

Krótkie krycie

Mikus Dariusz Jan
Kiedyś na Wembley świętowaliśmy zwycięski remis – teraz w Chorzowie doświadczamy remisu w randze porażki. Ale czy aby na pewno? Dla PZPN nieudany występ przeciwko Irlandii Północnej jest właściwie sukcesem na miarę utrzymania dotychczasowej pozycji w tabeli(!!). Jeśli komuś trzeba to udowodnić, to zapraszam do lektury strony internetowej PZPN, gdzie zaraz po meczu z Irlandczykami - jeszcze w sobotę - można było przeczytać: „W długo wyczekiwanym spotkaniu eliminacyjnym z Irlandią Północną reprezentacja Polski zremisowała 1:1. 40 tys. zgromadzonych na Stadionie Śląskim oczekiwało kompletu punktów, ale dzięki remisowi Słowacji z Czechami status quo w naszej grupie eliminacyjnej został utrzymany”. No i jest cacy. Kontrolujemy cały front, nasze wojska, dokonując przegrupowania, oddają kolejne miasta – ale to właśnie jest sukces naszej armii. Czy ktoś jeszcze chce wypomnieć Gierkowi propagandę sukcesu? A co na tej samej stronie można było przeczytać następnego dnia? Kapitan reprezentacji, Michał Żewłakow, oświadczył, że: „Nie wykorzystaliśmy dobrej szansy na to, by w następnym meczu wierzyć, że awans na mistrzostwa świata będzie nasz”. No to jak? Sukces, status quo czy porażka... Sukces, wiadomo, odpada, bo jeszcze tak wielkich bezczelników w Polsce nie ma. Aktualne położenie naszej reprezentacji oscyluje wokół najlepiej wyrażającego ją optymistycznego meldunku z linii frontu: sytuacja jest dobra, ale nie beznadziejna!! A co na to sprawca całego zamieszania? Leo rezolutnie twierdzi, że mamy jeszcze szansę. To nieco mało... Brakuje mi sensownego głosu ze strony oficjalnych, prominentnych związkowych działaczy. Czy tak trudno zauważyć, że remis z Irlandią znacznie pogarsza nasze szanse? Jakie status quo? Przy tak rozumianym załóżmy, że do końca rozgrywek wszyscy będą jedynie remisować. Czy wtedy ktokolwiek odważy się powiedzieć, że wszystko jest stabilne i dobre? Czy taki będzie komentarz do tego, że znajdziemy się na dalekim miejscu w łatwej przecież grupie? Bo przypomnieć trzeba panu prezesowi Lacie i jego kumplom z wierchowki PZPN, że gdy rozlosowano skład naszej grupy, to radość była ogromna i to wyrażana na dwa sposoby. Primo, że ominęliśmy europejskie potęgi futbolowe, secundo, że reszta rywali z dolnych koszyków jest także z niższej półki. No i jakie są efekty realne? Po siedmiu meczach mamy 11 punktów. Tyle że sześć oczek przyniosły nam dwa bohaterskie mecze z San Marino, którym to potentatom futbolu łącznie strzeliliśmy 12 bramek. Nie licząc tych prezentów ze strony piłkarskich kelnerów, w pozostałych pięciu meczach zdobyliśmy ledwie pięć punktów przy bramkach 7:8. W tym czasie rozegraliśmy z liczącymi się zespołami trzy mecze u siebie i dwa na wyjeździe. Remis z Irlandią Północną to status quo? Raczej status głupio... Dariusz Jan Mikus
Tygodnik Kibica nr 36 • dodano 09-09-2009r. przez darek
© 2007 Tygodnik Kibica Wszystkie prawa zastrzeżone.
Liczba odwiedzin:915348