strona głównao tygodnikuredakcjaprenumeratakontaktforum

Orka na ugorze

Krótkie krycie

Mikus Dariusz Jan
Trener kadry - a właściwie osoba pełniąca te obowiązki czasowo - powołał grupę zawodników mających stanowić awangardę polskiej piłki. Czy powołał najlepiej? Można się kłócić z dużą szansą na wygranie dyskusji... Jak sensownie stwierdził któryś z komentatorów telewizyjnych, Majewski wybrał swoją kadrę z bardzo różnym skutkiem - im dalej od własnej bramki, tym lepiej. Oczywiście nie mając specjalnie w czym wybierać, szkoleniowiec naszej sbornej raczej kluczył pomiędzy mieliznami niż skakał na gęboką wodę. Jednak i w takiej sytuacji rodzą się pytania nie zawsze łatwe do odpowiedzi. Choćby kwestia obsady bramki. Nie od dzisiaj było wiadomo, że obficie spluwający na meczach Boruc miast budować formę na występy między słupkami, marnował energię na produkcję wypełniającej jamę ustną śliny. A ochotę na niego mieli co niektórzy, aż ślinka cieknie... Potem jednak doskonałe interwencje przeplatane były coraz częściej piłkarskimi wielbłądami - co gdy dotyczyło jedynie jego wyspiarskich występów, nie było jeszcze w Polsce komentowane zbyt głośno. Jednak gdy przyszło do ostatnich wpadek w eliminacjach MŚ, to „pałka się przegła” - jak mawia Ferdynand Kiepski. Ale to tylko okoliczności towarzyszące. Majewski dokonał „wyboru połowicznego” - jak twierdzi świat piłkarskich fanów w Polsce. Lud stadionowy cieszy się, że nie ma już Boruca, ale pyta zdziwiony: Dlaczego Dudek? Ta nominacja w świecie piłkarstwa jest odczytywana nie tyle jako powrót na stare śmieci, tylko ekshumacja zapomnianego idola. To co, że nosi dres z napisem REAL, skoro na udach ma już odleżyny - raczej: odsiedziny! -od madryckiej ławki rezerwowych. Blok defensywny a la Majewski to raczej nie jest materiał na budowanie monolitu. Nowy trener stanął przed wyjątkowo trudnym zadaniem, bowiem z jednej strony nie może sobie pozwalać na kopiowanie kadry Beenhakkera, a z dugiej - nie ma w czym wybierać. Do tego dochodzi wątek wykasowania z kadry grupy imprezowej, która miast odpoczywać biernie, odpoczywała po treningach hucznie. Inna sprawa to pytanie, dlaczego sprawa wychodzi na jaw dopiero teraz. Na to pytanie powinni odpowiedzieć Beenhakker i de Zeuw, bowiem wcześniej o takich ekscesach wiedzieć musieli. A skoro wiedzieli, to dlaczego nie informowali? Albo jeszcze dalej - skoro pryncypialny i stale pouczający wszystkich Leo B. - widywał napitych kolesi z kadry, to dlaczego nie wylał ich na zbitą twarz i nadal powoływał ich do składu? Teraz wątek alkoholowy jest nadal kontynuowany - bowiem od holenderskich zbawców polskiej piłki najpierw się dowiedzieliśmy, że pijany był prezes związku, a teraz wiadomo o balujących pod pretekstem opieki nad kadrą działaczach. A może to cała polska piłka jest chora? A działania na jej niwie to zwykła orka na ugorze.Dariusz Jan Mikus
Tygodnik Kibica nr 39 • dodano 30-09-2009r. przez darek
© 2007 Tygodnik Kibica Wszystkie prawa zastrzeżone.
Liczba odwiedzin:915351