strona głównao tygodnikuredakcjaprenumeratakontaktforum

Słowo prezesa

Krótkie krycie

Mikus Dariusz Jan
Ile warte jest słowo prezesa Laty, lud roboczy może się przekonać w rocznicę jego wyboru. Przez rokiem prezes solennie obiecywał podanie się do dymisji, o ile rezultaty jego działań będą mierne czy wręcz wcale takowych nie będzie. Ostatnio przeczytałem, że rozpytany na okoliczność swoich sukcesów prezes oświadczył dociekliwym pismakom, iż za takowy uważa jakiś spektakularny - przynajmniej jego zdaniem - występ młodzieżówki kobiecego futbolu. No i teraz już wiem, co stało u podstaw kryzysu w polskiej piłce nożnej. Brak sukcesów kobiecej młodzieżówki!! O ile czas Listkiewicza oceniałem jako okres błędów i wypaczeń, to jedyny skok jakościowy, jaki mogę przypisać jego następcy, jawi się jako całkowite popadnięcie w nijakość. Cóż to za skok? Ano taki, ze Lato jest do tego stopnia nijaki, że sam nie potrafi kreować nawet wymyślnych afer, głupot czy wpadek towarzyskich. Nawet one mu się, po prostu, dzieją obok, a on sam wygląda jedynie na ich biernego obserwatora. Jego prezesura w PZPN jest porównywalna jakościowo do kariery parlamentarnej, gdzie jako senator zasłynął tym, że jako jedyny nie zabrał w swej kadencji głosu... Jednak tym razem powaga sytuacji w kuluarach polskiej piłki wymaga od niego nie tylko zabierania głosu, ale wręcz krzyku. I to nie tylko wtedy, gdy trzeba komuś udowodnić, że szacowny prezes pełnił swe obowiązki na trzeźwo... Lato zapomniał chyba, że wścibscy pismacy zechcą mu zrobić resume pierwszego roku kadencji - a nie bardzo jest na to przygotowany nawet pod względem PR. Ale czy ja nie za wiele od niego wymagam? Wszak były król strzelców nie jest teraz postrzegany w kraju jako pragmatyczny działacz świadomie dbający w pozytywny wizerunek w mediach, lecz jako średniej klasy urzędnik na stałej posadzie. Minął rok. PZPN pozbył się w tym czasie Beenhakkera, ale... na dobrą sprawę nie znalazł na jego miejsce jeszcze nikogo, bo zagrywka z chwilowym prowadzeniem kadry przez Majewskiego to w istocie rzeczy jedynie gra na czas. Efekt dla fanów to jedynie kompromitacja w kilku meczach reprezentacji. Teraz czekam, jak w kolejnym akcie triumfalizmu Lato przyzna się do usunięcia ministra Drzewieckiego czy też do aresztowania posłanki Sawickiej. W tym drugim przypadku też nie będzie wcale trudne, bowiem uwodzący ją agent CBA wpierał w byłą posłankę, iż zamierza zasiadać we władzach PZPN. To nic, że miało to miejsce dwa lata temu - i tak będzie sukcesem na miarę zwycięstw naszych juniorek! A tak naprawdę: czego dokonał Lato przez ten rok? Czy mamy lepszą reprezentację? Z pewnością nie! Czy mamy lepszą ligę? Jeśli tak, to dlaczego dostaliśmy w tym roku kolosalne baty w międzynarodowych rozgrywkach klubowych? A czy mamy lepsze samopoczucie? My nie - ale prezes Lato tak!! I tym optymistycznym akcentem...Dariusz Jan Mikus
Tygodnik Kibica nr 40 • dodano 07-10-2009r. przez darek
© 2007 Tygodnik Kibica Wszystkie prawa zastrzeżone.
Liczba odwiedzin:915352